Reklama

Reklama

Tragedia na hadżdżu: Iran ostro krytykuje Arabię Saudyjską

Iran ostro skrytykował w piątek Arabię Saudyjską w związku z tragedią, do której doszło w czwartek podczas pielgrzymki do Mekki, kiedy to w tłumie wiernych stratowanych zostało ponad 700 osób, w tym 131 Irańczyków.

Od czasu zaprowadzenia w Iranie rządów ajatollahów perski, szyicki Teheran rywalizuje politycznie i religijnie z Arabią Saudyjską, rządzoną przez sunnickich wahhabitów, gdzie znajdują się najświętsze miasto islamu: Mekka, do której pielgrzymka jest obowiązkiem każdego pobożnego muzułmanina.

Duchowy przywódca Irańczyków ajatollah Ali Chamenei skorzystał z ogłoszenia trzydniowej żałoby narodowej, by uwypuklić, że to "saudyjski rząd musi wziąć na siebie ogromną odpowiedzialność za tę katastrofę". Według niego do tragedii doszło na skutek "złego zarządzania i niewłaściwych działań" saudyjskich władz.

Reklama

Do irańskiego MSZ dwukrotnie wezwany został saudyjski charge d'affaires, któremu wręczono oficjalny protest w związku z tym, co zdarzyło się pod Mekką, w dolinie Mina. W trybie nadzwyczajnym zebrał się rząd w Teheranie. Nieobecnego z powodu wyjazdu do Nowego Jorku prezydenta Hassana Rowhaniego zastąpił na nim wiceprezydent Iszak Dżahankiri.

Iran zażądał, by dopuszczono go do śledztwa, które ma ustalić przyczyny tragedii. Specjalną komisję śledczą powołał król Arabii Saudyjskiej Salman ibn Abd al-Aziz as-Saud.

- Arabia Saudyjska jest niezdolna do organizacji pielgrzymki - uznał ajatollah Mohammad Emami Kaszani, który prowadził piątkowe modły w Teheranie. - Zarządzanie hadżdżem powinno być oddane innym krajom islamskim - zaapelował. Jego zdaniem odpowiednia byłaby Organizacja Współpracy Islamskiej (OIC).

Jednak sekretarz generalny OIC Ijad Madani poparł Arabię Saudyjską, wyrażając nadzieję, że "żadna strona nie będzie próbować wykorzystać pielgrzymki ani pielgrzymów ani incydentów, do których może dojść, gdy milionowe tłumy odbywają te same obrzędy". Wzywał, by w trudnym momencie szukać raczej tego, co łączy niż tego, co dzieli.

Po modłach w Teheranie i innych miastach Iranu zorganizowano manifestacje, na których setki Irańczyków skandowały pod adresem rodu panującego w Arabii Saudyjskiej: "śmierć Saudom!".

Przedstawiciele irańskich władz oskarżyli nawet Arabię Saudyjską, że pomniejsza liczbę ofiar, których było - ich zdaniem - półtora tysiąca. Zwłaszcza że - jak informują - 356 obywateli perskich uważa się za zaginionych.

Ostatni oficjalny bilans mówi o 719 osobach zabitych i 863 rannych w dolinie Mina niedaleko Mekki, podczas rytualnego kamienowania szatana na znak wyrzeczenia się zła. Do tragedii doszło mimo niedawnych inwestycji władz saudyjskich w pielgrzymkową infrastrukturę, gdy napierające tłumy wiernych starły się ze sobą w drodze do kamiennych stel symbolizujących szatana. W tegorocznej pielgrzymce do Mekki udział bierze około 2 mln osób. Hadżdż trwa.

W piątek w Iranie rozpoczęła się trzydniowa żałoba narodowa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne