Reklama

Reklama

Spotkanie Prezydenta Dudy z sekretarzem generalnym NATO Jensem Soltenbergiem

- Ufam, że po szczycie NATO w Warszawie, zobaczymy jeszcze większą obecność w Sojuszu w Polsce - powiedział Jens Stoltenberg na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Dudą. Jak zaznaczył sekretarz generalny NATO, nie ma przeszkód, by w lipcu odbył się planowany szczyt w Warszawie. Z kolei jak podkreślił Andrzej Duda, szczyt ten ma trzy cele: ma być uniwersalny, ukierunkowany w przyszłość i decyzyjny. Podczas konferencji mówiono także o kwestii zagrożenia ze strony Rosji.

Za siedem miesięcy, 8 i 9 lipca bieżącego roku na Stadionie Narodowym w Warszawie odbędzie się szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego.Do Polski ma przyjechać ok. 2,5 tys. delegatów, wśród nich szefowie państw i rządów, liderzy ONZ, UE i Banku Światowego. Przywódcy delegacji spotkają się też w Pałacu Prezydenckim w sali, w której w 1955 r. podpisano Układ Warszawski.

Decyzja o tym, by lipcowy szczyt NATO odbył się w Warszawie, została podjęta przez 28 szefów i głów państw w Walii i nie ma najmniejszego powodu, żeby ją zmieniać - podkreślił sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Andrzejem Dudą.

Reklama

"Polska jest silnym sojusznikiem w NATO" - zaznaczył sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Jak zaznaczył, Polska jest zaangażowana w Afganistanie i Kosowie, a także wspiera politycznie Ukrainę.

"Od przystąpienia do NATO Polska była bardzo silnym i zaangażowanym sojusznikiem. Dzisiaj setki polskich żołnierzy działają w Afganistanie i w Kosowie" - wymieniał Stoltenberg. Dodał, że wspólnie przeprowadzane są ćwiczenia i patrole na lądzie, w powietrzu oraz na morzu.

Jak przypomniał, Polska jest również zaangażowana politycznie, poprzez wspieranie partnerów NATO. W tym kontekście wymienił Ukrainę. Według Stoltenberga znaczące jest również zaangażowanie finansowe Polski, która przeznacza na obronność 2 proc. PKB. "30 proc. z tych 2 proc. to wydatki na nowoczesny sprzęt" - podkreślił sekretarz generalny NATO.

"Teraz NATO ma stałą obecność wojskową w tym regionie, której Polska jest znaczącą częścią i ufam, że po szczycie w Warszawie zobaczymy jeszcze większą obecność NATO w Polsce niż kiedykolwiek wcześniej" - powiedział sekretarz generalny.

Przygotowania do szczytu

Jak relacjonował, wśród omawianych w poniedziałek tematów były właśnie przygotowania do lipcowego szczytu NATO w Warszawie.

"Wszyscy musimy upewnić się, że gdy zakończymy ten szczyt, Sojusz będzie silniejszy i bardziej elastyczny i tak samo jak zawsze oddany wartościom, na których NATO zostało stworzone, tzn. demokracji, wolności jednostki oraz rządom prawa" - mówił.

Jak dodał, "wartości te są istotnym źródłem naszej jedności, zaś ta jedność jest naszą największą siłą".

Sekretarz NATO zwrócił się do Andrzeja Dudy mówiąc: "Cieszę się na prace z panem podczas przygotowań do warszawskiego szczytu, raz jeszcze witam w Kwaterze Głównej".

Jak z kolei zaznaczył prezydent Andrzej Duda, celem szczytu NATO w Warszawie wzmocnienie bezpieczeństwa Europy Środkowej, a także południowej flanki Sojuszu. Jak powiedział polski prezydent, dziś nie możemy mówić, że mamy gdziekolwiek wrogów, mamy problemy związany z architekturą bezpieczeństwa.

Działania Rosji

"Dla bezpieczeństwa wschodniej flanki, wszystko wskazuje na to, że konieczna jest istotna obecność infrastruktury i widoczna obecność żołnierzy NATO w krajach Europy Środkowo-Wschodniej" - podkreślił.

"Tu potrzebny jest dialog, głównie z Rosją, zaniechać go nie można, trzeba prowadzić, ale nie udawać, że pewnych kwestii nie dostrzegamy" - mówił prezydent podczas spotkania z dziennikarzami.

"Wzmocnienie potencjału obronnego NATO jest naturalną konsekwencją m.in. działań Rosji o charakterze niedefensywnym" - powiedział prezydent Duda w Brukseli. Wyraził nadzieję, że wszyscy członkowie Sojuszu obserwują działania Rosji i je rozumieją.

Jak mówił Andrzej Duda, mimo że każde z 28 państw NATO ma inne interesy, to pewne kwestie są oczywiste dla wszystkich.

"Jest kwestią oczywistą, że Rosja w ciągu ostatnich lat przeprowadziła szereg działań, których trudno nie nazwać agresywnymi. Jest także oczywistym to, że Rosja wzmacnia swój potencjał militarny i w sposób niezwykle ewidentny demonstruje to poprzez różnego rodzaju ćwiczenia, poprzez takie działania, które są określane w niektórych państwach Sojuszu jako działania o charakterze prowokacyjnym, testującym w swoisty sposób odporność i polityczną, i psychiczną tych, którzy w tych krajach Sojuszu Północnoatlantyckiego podejmują decyzje" - podkreślił polski prezydent.

Jak zaznaczył, ma nadzieję, że wszystkie państwa NATO obserwują te działania, m.in. wzmacnianie potencjału militarnego w Okręgu Kaliningradzkim czy "w okolicach granic" z Łotwą, Estonią i Litwą. "Pytanie, dlaczego to robi i dlaczego takie działania są prowadzone" - dodał.

"Niestety dość logiczna odpowiedź jest taka, że nie są to działania, które miałyby wymiar wyłącznie defensywny, a jeżeli tak, to biorąc pod uwagę charakter Sojuszu, który jest sojuszem obronnym, absolutnie nieukierunkowanym na jakąkolwiek ekspansję czy działania o charakterze ofensywnym, naturalną konsekwencją tego jest wzmocnienie potencjału obronnego" - zaznaczył Duda.

Wyraził nadzieję, że każdy z członków NATO te zjawiska dostrzega i rozumie.

Dodał, że mamy również do czynienia z sytuacjami obniżenia poziomu bezpieczeństwa na południowej flance NATO i tam także - jak podkreślił prezydent - potrzebne są adekwatne działania wzmacniające bezpieczeństwo antyterrorystyczne w związku z działalnością tzw. Państwa Islamskiego.

Prezydent podkreślił, że na te działania NATO również musi odpowiedzieć. "Liczę na zdrowy rozsądek państw członkowskich i podejście pełne zrozumienia, nawet tych państw, których położenie geograficzne jest odległe od tych miejsc, w których są dzisiaj problemy i zagrożenia" - zaznaczył Andrzej Duda.

"NATO musi odpowiadać na coraz bardziej agresywną Rosję"

Stoltenberg był pytany przez dziennikarzy o szanse na zwiększenie obecności wojskowej NATO na wschodniej flance Sojuszu w kontekście roli Rosji w walce z terroryzmem.

Podkreślił, że "NATO nie ma możliwości pozwolenia sobie na luksus wyboru pomiędzy albo odpowiedzią na wyzwania idące z Południa, albo wyzwania idące ze Wschodu". "Musimy zajmować się obydwiema tymi rzeczami w tym samym czasie" - dodał.

"NATO musi odpowiadać na coraz bardziej agresywną Rosję, która prowadzi politykę rozbudowywania swojego potencjału wojskowego w pobliżu naszych granic. W tym samym czasie musimy reagować też na zamieszanie, przemoc i niestabilność, którą widzimy na Południu, (...) i zagrożenia pochodzące z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu" - mówił Stoltenberg.

Sekretarz generalny NATO zwrócił uwagę, że Rosja "jest gotowa i chce używać siły, aby zmieniać granice Europy, co zresztą widzieliśmy na przykładzie (...) zajęcia Krymu i destabilizacji Ukrainy wschodniej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy