Reklama

Reklama

Posłanki PO zdumione zapowiedzią PiS ws. konwencji antyprzemocowej

Posłanki PO Marzena Okła-Drewnowicz i Agnieszka Pomaska dopytywały dziś, czy kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda popiera walkę z przemocą domową. Pytanie ma związek z zapowiedzią klubu PiS zaskarżenia do TK konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy.

- Z ogromnym zdumieniem dowiedziałyśmy się dzisiaj, że PiS zamierza zaskarżyć do TK konwencję antyprzemocową. Ta konwencja przede wszystkim chroni polskie rodziny, chroni kobiety, dzieci, tak aby nie było przemocy domowej, tak by to była skuteczna ochrona dla ofiar przemocy domowej, a nie dla sprawców - mówiła na wtorkowej konferencji prasowej Marzena Okła-Drewnowicz.

- Dziwi nas więc zapowiedź PiS - obawiamy się, że to działanie może mieć tylko i wyłącznie podtekst polityczny związany z kampanią wyborczą tak, by usatysfakcjonować swój potencjalny elektorat - oceniła posłanka PO.

Reklama

Agnieszka Pomaska przekonywała z kolei, że konwencję o przeciwdziałaniu przemocy popiera niemal 90 proc. Polaków. - Tym bardziej jesteśmy zdziwieni, że PiS ma wątpliwości co do wprowadzenia tej konwencji w życie w Polsce. Nasuwa się pytanie - dlaczego? Kogo lub czego boi się PiS? Nasuwa się też pytanie do kandydata PiS na prezydenta Andrzeja Dudy, czy popiera walkę z przemocą w rodzinie, czy popiera wprowadzenie tej konwencji w życie, a jeśli nie - to kogo i czego się boi. My nie chcemy się domyślać - chcemy jasnej odpowiedzi - zaznaczyła Pomaska.

We wniosku do TK, który przygotował klub PiS i Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, napisano m.in., że konwencja narusza art. 18 konstytucji, zgodnie z którym "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". Według PiS konwencja jest również sprzeczna z art. 25., który stanowi, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

W opinii PiS złamany został także art. 48 ustawy zasadniczej mówiący, że: "rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania".

Konwencja Rady Europy została uchwalona w 2011 roku w Stambule. Ma ona chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.

Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 roku. W kwietniu 2014 roku rząd podjął uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjął projekt odpowiedniej ustawy. Sejm uchwalił ją w lutym, a Komorowski podpisał 14 marca. Polska jest 17. krajem Rady Europy, który ratyfikował konwencję.

Konwencja wzbudziła w Polsce kontrowersje. Jej przeciwnicy - m.in. przedstawiciele Kościoła i prawej strony sceny politycznej - podnoszą argumenty o jej niekonstytucyjności. Wyrażali również obawy, że uderzy ona w tradycyjnie rozumianą rodzinę, a także polską tradycję i religię.

Obawy budzą głównie zapisy o konieczności wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn oraz o tym, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja lub tzw. "honor" nie mogą być uznawane za usprawiedliwiające akty przemocy. Wątpliwości tych nie rozwiały wielokrotne wypowiedzi m.in. przedstawicieli rządu - np. odpowiedzialnej za przygotowanie dokumentów ratyfikacyjnych pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Małgorzaty Fuszary - że zapisy te dotyczą innych kręgów kulturowych niż nasz, a przemoc domowa nie jest wpisana w polską tradycję.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje