Reklama

Reklama

Polscy dziennikarze porwani

Wojska USA mają trudności w znalezieniu polskich dziennikarzy porwanych w Iraku, gdyż mimo przydzielenia do oddziałów poruszali się tam samodzielnie - powiedział dzisiaj rzecznik Pentagonu. Porwani to Marcin Firlej (TVN24) i Jacek Kaczmarek (PR). 

Marcin Firlej z telewizji TVN24 był przydzielony do oddziału amerykańskiej piechoty morskiej, a Jacek Kaczmarek z Polskiego Radia do oddziału wojsk, który jeszcze nie został przerzucony w rejon Zatoki Perskiej i czeka w Europie na wysłanie w ten rejon - poinformował major Timothy Blair.

O pomoc w znalezieniu reporterów zwróciła się do Pentagonu ambasada polska w Waszyngtonie. Sprawą zainteresował się także Committee to Protect Journalists, amerykańska organizacja monitorująca przypadki ataków na dziennikarzy na świecie.

Reklama

Dyrektor TVN24 Adam Pieczyński powiedział, że Firlej został zatrzymany jadąc samochodem w grupie z innymi polskimi dziennikarzami. Relacje przekazał mu producent Piotr Piłat. Jemu i dwóm innym wysłannikom TVN i TVN24 (Maciej Woroch i Adrian Półrolniczak) udało się uciec do najbliższej jednostki US Marines.

- Nic złego im się nie stało do momentu, kiedy ich widzieliśmy - mówił na antenie TVN24 Maciej Woroch. - My zostaliśmy później jeszcze ostrzelani.

Robert Kalinowski i Piotr Sadziński, wysłannicy RMF do Iraku mówią, że jeszcze dziś rano widzieli obydwu dziennikarzy w An Nassiriji. Spotkali się w tamtejszym szpitalu. - Oni postanowili jechać bardziej na północ, skierowali się jak najbliżej Bagdadu. Mieli zamiar jechać do miejscowości Nadżaf, która jest oddalona ok. 200 km od An Nassiriji. (...) My postanowiliśmy wracać do Kuwejtu. (...) Z tego co dowiedzieliśmy się od innych dziennikarzy, w Nadżaf jeszcze nie jest bezpiecznie - mówi Robert Kalinowski.

Wysłannik TVN24 przekazał swojej stacji, że w irakijskim patrolu, który zatrzymał dziennikarzy, było dwóch umundurowanych żołnierzy i trzech cywili.

Zarówno Firlej, jak i Kaczmarek byli w rejonie Zatoki Perskiej od początku lutego. O ich zatrzymaniu powiadomione zostało już polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które skontaktowało się ze stroną amerykańską.

TVN24 i Polskie Radio czynią wszelkie możliwe starania u władz polskich i amerykańskich, by odnaleźć swoich dziennikarzy.

Marcin Firlej pracę dziennikarza zaczął w lubelskim wydaniu Gazety Wyborczej. Potem pracował w radiu RMF FM, jako reporter wyjeżdżał m.in. do Gruzji z pomocą humanitarną, a także do Turcji z ratownikami, którzy usuwali skutki trzęsienia ziemi. W TVN24 Firlej jest od 2001 roku; był korespondentem tej stacji w Afganistanie.

Jacek Kaczmarek zajmuje się na co dzień w Polskim Radiu bezpieczeństwem wewnętrznym i zewnętrznym (obsługując m.in. wydarzenia związane z działalnością resortów siłowych; MON i MSWiA). Podczas wojny z talibami dwa razy był w Afganistanie i Pakistanie.

Dziennikarz na froncie - na jakich prawach

Prawo międzynarodowe w znikomym stopniu reguluje status dziennikarzy przebywających w rejonie konfliktów zbrojnych i zagrożonych podczas ich relacjonowania. W myśl prawa są oni traktowani jak cywile.

Według protokołu do konwencji genewskich z 1949 r. dotyczącego ochrony ofiar międzynarodowych konfliktów zbrojnych, dziennikarze, którzy spełniają niebezpieczne misje w strefach konfliktu zbrojnego, są traktowani tak jak osoby cywilne i nie przysługuje im szczególna ochrona. Powinni być jednak wyposażeni w karty tożsamości poświadczające ich status dziennikarzy. Osobom cywilnym, nieuczestniczącym w konflikcie, przysługuje prawo do ogólnej ochrony przed niebezpieczeństwami wynikającymi z operacji wojskowych. Osoby takie nie mogą być celem ataków. Zabronione są także groźby i akty przemocy mające na celu ich zastraszenie.

Dziennikarze udający się w rejon konfliktu zbrojnego przeważnie mają przy sobie akredytacje dziennikarskie oraz wizy zezwalające na przebywanie na terytorium danego państwa.

MSZ rozpoczęło akcję pomocy polskim dziennikarzom w Iraku

Ministerstwo Spraw Zagranicznych ustala już szczegóły zatrzymania przez grupę uzbrojonych Irakijczyków dwóch polskich dziennikarzy, którym zamierza w miarę możliwości pomóc.

Rzecznik resortu Bogusław Majewski poinformował w komunikacie przekazanym PAP, że o szczegółach sprawy poinformowane zostały polskie placówki w Abu Dhabi, Kuwejcie oraz Waszyngtonie.

- Za pośrednictwem attachatu wojskowego RP w Waszyngtonie szczegóły przekazane zostały do polskiej misji łącznikowej przy centralnym dowództwie, gdzie są obecnie przedmiotem analizy - podał rzecznik.

Dodał, że resort spodziewa się, iż najbliższe godziny przyniosą więcej informacji na temat sytuacji w rejonie Iraku, gdzie zostali zatrzymani dwaj dziennikarze.

Iwiński: rząd zajmuje się sprawą dziennikarzy zaginionych w Iraku

Polski rząd robi wszystko, aby wyjaśnić przyczyny zaginięcia polskich dziennikarzy w Iraku - powiedział dzisiaj dziennikarzom sekretarz stanu ds. międzynarodowych w Kancelarii Premiera Tadeusz Iwiński.

Iwiński towarzyszy premierowi w kończącej się dzisiaj wizycie w Turcji.

- Premier rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych. Uruchomiliśmy nasze placówki w najważniejszych dla tego konfliktu miejscach - w Waszyngtonie i w Kuwejcie. Mamy nadzieję, że nasi dziennikarze odnajdą się cali i zdrowi - powiedział Iwiński.

Podkreślił, że Irak to obecnie bardzo trudne i niebezpieczne miejsce dla dziennikarzy. - Wczoraj zginął w dramatycznych okolicznościach jeden z dziennikarzy brytyjskich. Nie była to pierwsza ofiara. Miejmy nadzieję, że wśród tych ofiar w Iraku nie będzie Polaków - powiedział Iwiński.

Premier: będziemy szukać dziennikarzy

Będziemy szukać dziennikarzy zatrzymanych w Iraku, wykorzystując kontakty z Amerykanami i Brytyjczykami; mamy zapewnienie o pomocy ze strony tureckiego MSZ - powiedział dziennikarzom premier Leszek Miller. - Wszystkie nasze służby dyplomatyczne, które mogą pomóc, otrzymały stosowne dyspozycje - podkreślił.

Premier kończy wizytę w Turcji. Po krótkim międzylądowaniu w Stambule odleci dzisiaj wieczorem do Warszawy.

Miller dodał, że żegnając się z tureckimi gospodarzami, poinformował ich o zatrzymaniu polskich dziennikarzy w Iraku. Powiedział, że uzyskał od Ministerstwa Spraw Zagranicznych Turcji przyrzeczenie, że również tureccy dyplomaci użyją wszystkich dostępnych środków, by pomóc polskim dziennikarzom.

Dowiedz się więcej na temat: porwanie | RMF | Kaczmarek | TVN SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy