Reklama

Reklama

Ostrowski sprawdzany

Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie firmy Ostrowski Arms wchodzącej w skład holdingu, który wygrał przetarg na uzbrojenie armii irackiej. Według mediów, firma nie ma zgody na międzynarodowy handel bronią.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Ostrowskiego złożył poseł Zbigniew Wassermann (PiS). Trwa tzw. postępowanie sprawdzające - mówił RMF prokurator krajowy Karol Napierski. Posłuchaj:

Reklama

Szefowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie Alina Janczarska ujawniła, że zanim Wassermann złożył zawiadomienie, własne postępowanie sprawdzające dotyczące działalności firmy Ostrowski Arms i jej oferty dla konsorcjum Nour prowadziła ABW, a jego wstępne efekty są już w posiadaniu prokuratury.

Janczarska nie chciała odnieść się do dzisiejszej publikacji "Rzeczpospolitej", która napisała, że z listu amerykańskiego urzędnika do dyrektora ds. polityki gospodarczej przy tymczasowych władzach irackich Marka Belki, wynika, że firma Ostrowski Arms chce dostarczać broń do Iraku, choć nie ma międzynarodowych zezwoleń.

- Z pewnością zgromadzimy wszystkie potrzebne dokumenty i dowody w tej sprawie- tak Janczarska odpowiedziała na pytanie, czy prokuratura dysponuje już listem, na który powołuje się "Rz".

Szefowa prokuratury potwierdziła, że w sprawie Ostrowski Arms od 10 lutego prowadzone jest postępowanie sprawdzające, które w ciągu maksymalnie 30 dni kończy się decyzją, czy wszcząć formalne śledztwo, czy też go odmówić.

"Rzeczpospolita" podała dziś, że Andrzej Ostrowski zaoferował irackiej armii kałasznikowy, ciężkie karabiny maszynowe oraz materiały wybuchowe. W ten sposób złamał polskie prawo. Grozi za to od roku do 10 lat więzienia, a także przepadek towaru i inne kary dodatkowe, np. grzywna.

Z mailowej korespondencji między Markiem Belką, dyrektorem do spraw polityki gospodarczej Tymczasowej Administracji Iraku, a urzędnikiem odpowiadającym za kontrakty irackie wynika, że Ostrowski miał dostarczać broń dla tamtejszej armii. Te mailowe dokumenty przejrzał reporter RMF Jan Mikruta:

- Zakładając, że te dokumenty są w pełni wiarygodne, że oddają rzeczywistość, to jest to sygnał zarówno dla dla służb specjalnych, jak i instytucji wymiaru sprawiedliwości w Polsce do zajęcia się tą sprawą - powiedział dziennikarzom minister spraw zagranicznych, Włodzimierz Cimoszewicz.

Dodał, że "problem jest pośrednio polski", bo ewentualne konsekwencje będą dotyczyły zarówno firmy Ostrowski Arms, jak i "partnerów, którzy stworzyli konsorcjum, które wygrało przetarg".

Sam Ostrowski nie chciał dzisiaj komentować informacji "Rzeczypospolitej". Powiedział tylko, że jest "zaniepokojony" faktem, iż sprawą zajmuje się prokurator. Odmówił również odpowiedzi na pytanie, czy prokuratura już się do niego zwracała i jakie będzie jego stanowisko wobec ewentualnych zarzutów.

Przetarg na dostawy broni dla nowej irackiej armii wygrało amerykańskie konsorcjum Nour, w którego skład wchodzi polska firma Ostrowski Arms. Konkurs przegrała popierana przez rząd firma Bumar. Ostrowski, który nie ma zezwolenia na międzynarodowy handel uzbrojeniem, twierdzi, że nie chce prowadzić transakcji, a tylko kojarzyć firmy.

Zobacz też: Kogo zbroi Ostrowski Arms?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy