Reklama

Reklama

Opinia KE o sytuacji w Polsce. Politycy komentują dla Interii

Wciąż trwają rozmowy między Komisją Europejską a polskimi władzami. Jak dowiedziało się RMF FM, Komisja Europejska dopiero w środę opublikuje opinię na temat praworządności w Polsce. Zdaniem Dominika Tarczyńskiego z PiS najważniejsze jest, że prowadzony jest konstruktywny dialog. - Na tym etapie trzeba rozmawiać - uważa poseł PiS. Według posła PO Jana Grabca "rząd pewnie przyjmie wszystkie zalecenia KE". Z kolei lider Nowoczesnej Ryszard Petru uważa, że "od reakcji polskiego rządu na stanowisko KE będzie zależała przyszłość Polski".

Komisja Europejska prawdopodobnie dopiero w środę opublikuje opinię na temat praworządności w Polsce w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego - ustaliła brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska Borginion. Kształt tego dokumentu zostanie ostatecznie ustalony na posiedzeniu Komisji. Uwzględnione zostaną najnowsze próby rozwiązania konfliktu, jednak główne zastrzeżenia najpewniej pozostaną.   

Reklama

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska poinformowała, że do dziś (23 maja) czeka na propozycje rozwiązania kryzysu konstytucyjnego w Polsce. W przeciwnym razie zapowiedziała opublikowanie negatywnej opinii, dotyczącej Polski.  

Rzecznik KE Margaritis Schinas oświadczył w dzisiaj rano, że Komisja Europejska cały czas prowadzi konstruktywne rozmowy z polskimi władzami na temat praworządności.

"Prowadzimy konstruktywny dialog"

Na pytanie, czy premier Beata Szydło powinna podać do wiadomości publicznej opinię ogłoszoną przez KE, Dominik Tarczyński z PiS stwierdził, że to istotne zapisy, które powinny zostać przeanalizowane, ale "nie chodzi o to, aby epatować tą treścią, tylko żeby prowadzić konstruktywny dialog". 

- O tym mówiła pani premier podczas swojego wystąpienia. Dzisiaj rzecznik KE także powiedział, że prowadzimy konstruktywny dialog. Na tym etapie trzeba rozmawiać. Instytucje europejskie powinny być i są w stałym kontakcie z polskim rządem i to jest na najważniejsze - mówił poseł.

Tarczyński jest przekonany o tym, że premier podejmując decyzję ws. ujawnienia bądź nie treści opinii, "będzie miała na celu dobro Polski". 

- Najważniejsze jest to, aby zadbać o polski interes, i aby ta rozmowa przyniosła efekt, żebyśmy znaleźli kompromis - dodał.

"Polacy powinni poznać stanowisko naszego rządu"

Zdaniem Jana Grabca z PO, fakt, że z opinią KE zapoznają się najpierw premier i ministrowie, "świadczy o tym, że niezależnie od ostrego wystąpienia w Sejmie w piątek, rząd zaczął prawdziwe negocjacje najprawdopodobniej z KE, i rzeczywiście zaproponował ustępstwa w sprawie kryzysu konstytucyjnego w Polsce". - Być może z tego względu, KE licząc na to, że te zobowiązania do ustępstw, do przywrócenia praworządności w Polsce są tym razem realne, rzeczywiście chce powstrzymać się przed podjęciem kolejnych kroków - powiedział Grabiec.

Według posła PO Polacy powinny poznać opinię KE ws. Polski. - Polacy przede wszystkim powinni poznać stanowisko naszego rządu ws. TK - zaznaczył Grabiec. Poseł PO uważa, że rząd pewnie przyjmie wszystkie zalecenia KE. - To dokładna ilustracja tego, o czym mówił Rafał Trzaskowski, że twardym trzeba być w Brukseli, a w Polsce prezentować stanowisko dyplomatyczne. Pani premier postępuje dokładnie odwrotnie. Obraża urzędników unijnych w Polsce, a w relacjach z Brukselą jest później bardzo miękka, ustępując we wszystkim - uważa Grabiec.

Przed jutrzejszym spotkaniem ws. TK organizowanym przez opozycję, Grabiec liczy na to, że "PiS podejdzie do rozmowy poważnie". - Chcielibyśmy się dowiedzieć od pani premier, którą również zaprosiliśmy na spotkanie tego, jak wygląda stan negocjacji z KE - poinformował. 

- Jeśli PiS zlekceważy to spotkanie, to będzie to kolejny dowód na to, że nie chodzi o rozwiązanie kryzysu konstytucyjnego, ale wyłącznie o przedłużanie stanu tego kryzysu, do czasu kiedy PiS odzyska pełną władzę nad TK - powiedział Grabiec.

"Największy konflikt od 1989 roku"

- Od reakcji polskiego rządu na to stanowisko będzie zależała przyszłość Polski - powiedział lider Nowoczesnej.

- Trudno więc będzie rozmawiać o szczegółach, nie znając dokładnie tego, co KE od Polski wymaga - podkreślił Petru.

- Na jutrzejszym spotkaniu będą reprezentowały poszczególne kluby opozycyjne 4 osoby. Mam nadzieję, że w podobnym składzie pojawią się również przedstawiciele z Kukiz’15 i PiS. W tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, niezbędne będzie również poinformowanie przez rząd o tym, co znalazło się w tym stanowisku (Komisji Europejskiej - przyp. red.) - powiedział Petru.

- Mam nadzieję, że jutrzejsze spotkanie, jeżeli nas nie przybliży do kwestii tego, jak ma wyglądać funkcjonowanie TK w przyszłości, to przynajmniej pozwoli nam wypracować albo wspólne, albo w części stanowisko co do tego, jak Polska powinna zachowywać się w konflikcie, jaki rząd wywołał wobec UE. Tak naprawdę jesteśmy w największym konflikcie od 1989 roku z Komisją Europejską, ze światem Zachodu - podkreślił Petru.

- Naiwnością jest myślenie Jarosława Kaczyńskiego, że na pewno pomoże nam premier Węgier. To jest też swojego rodzaju kapitulacja, abdykacja ze strony Jarosława Kaczyńskiego, oddanie polskiej suwerenności w ręce premiera Węgier. Ja wiem, że to brzmi jak dowcip, ale taka jest rzeczywistość - podsumował Ryszard Petru.

"Nie muismy przejmować się opinią"

Janusz Korwin-Mikke podkreślił z kolei, że "Unia nie ma żadnego żołnierza, więc specjalnie nie musimy przejmować się jej opinią".

- Natomiast warto się przejmować czymś na kształt gniewu polskiego. Jak się narusza, rządząc, prawa logiki to trzeba się bać. (...) Krzywdzi się logikę prawną, narusza się podstawy państwa prawa. KOD nie ma racji, to PiS jest demokratyczną partią. Tego robić nie można - powiedział Janusz Korwin-Mikke.

- Ja całe życie walczyłem z TK, (...) ale teraz muszę bronić tego Trybunału przed PiSem. (...) Mogę powiedzieć: "grono bandytów napada na melinę złodziejką" i nie wiadomo, po której stronie trzeba mieć sympatię - dodał Korwin-Mikke.


"Sprawa z TK przekłada się na zainteresowanie Polską przez inwestorów"

Z kolei wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z Kukiz'15 zaznaczył, że ze spokojem oczekuje na opinię Komisji Europejskiej na temat sytuacji w Polsce. - Sankcji oczywiście nie będzie, ale sprawa z Trybunałem ma przełożenie między innymi na zainteresowanie Polską przez inwestorów. To ma znaczenie dla kursu złotówki. Od początku konfliktu o Trybunał, zmniejszył się on o około 8 procent. To oznacza, że dług Polski wzrósł o 20 miliardów - to mniej więcej tyle, ile rząd chce wydawać rocznie na program 500 Plus - wyliczał polityk. 

Stanisław Tyszka ma nadzieję, że polskie władze oraz parlament będą działać niezależnie od Komisji Europejskiej w sprawie TK. - W odróżnieniu od PiS, które ściągnęło do Polski Komisję Wenecką, Kukiz'15 podkreślał, że nie będzie dyskutować o polskich problemach z zagranicą. To kwestia naszej suwerenności - wskazał wicemarszałek. 

Opinia KE w sprawie Polski

Jeśli Komisja Europejska wyśle do Polski negatywną ocenę, wówczas, zgodnie z procedurami, rząd będzie miał dwa tygodnie na odpowiedź. I dopiero jeśli Komisja uzna, że wyjaśnienia są niewystarczające, wówczas rozpocznie drugi etap tak zwanej procedury praworządności.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje