Reklama

Reklama

Ofiary wypadku w Serbii opuściły szpitale

Cztery osoby poszkodowane w piątkowym wypadku polskiego autokaru w Serbii - po powrocie do kraju na pokładzie rządowego samolotu TU-154 i przebadaniu w szpitalu - zostały na własną prośbę w sobotę wypisane do domów.

Wśród nich były dwie dziewczynki, które po przylocie do Polski trafiły do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach (GCZD), a także dwoje dorosłych, którzy byli badani w Szpitalu Wojewódzkim im. św. Barbary w Sosnowcu.

Reklama

Spośród 46 pasażerów autokaru, którzy w sobotę rano przylecieli rządowym TU-154 na katowickie lotnisko w Pyrzowicach, 27 dzieci - w wieku od 7 lat, przewieziono do GCZD. 15 dorosłych osób - w wieku od 19 do 59 lat - trafiło do szpitala św. Barbary; pozostałych pacjentów umieszczono w szpitalu w Katowicach-Ochojcu.

Według informacji dyrektor GCZD dr Ewy Emich-Widery, fizyczny stan dzieci, które po przylocie rządowego tupolewa z Belgradu trafiły do jej placówki, był stosunkowo dobry; poważniejsze okazały się natomiast psychiczne skutki wypadku.

Trwające od rana - prowadzone w obecności rodziców lub krewnych - badania wykazały, że najpoważniejszymi urazami fizycznymi przybyłych do Polski dzieci są złamania rąk (u dwojga), a także powierzchowne obrażenia głowy, potłuczenia i otarcia.

Według szpitalnych psychologów, większość dzieci oraz członków ich rodzin nadal przeżywa związane z wypadkiem napięcie. W przypadku lżej poszkodowanych dzieci pojawia się już powoli uczucie ulgi, wynikające m.in. z bliskości domu i dobrej opieki. Gorsza jest sytuacja i nastrój u dzieci, które ucierpiały, tracąc bliskich bądź znajomych.

Jak przekazał rzecznik szpitala św. Barbary Mirosław Rusecki, dorośli pacjenci przebadani w sobotę w sosnowieckiej placówce - prócz złamanego obojczyka - nie mieli poważniejszych urazów. Badania prowadzone pod kątem ew. obrażeń wewnętrznych, np. przy pomocy USG, nie wykazały niepokojących objawów.

Również dorośli pacjenci przeżywają silnie piątkowy wypadek. Większość z nich gromadziła się w sobotę przed szpitalnymi telewizorami, by chłonąć doniesienia medialne na temat okoliczności wypadku i losu swych współpasażerów.

Wiadomo m.in., że stan dwóch najciężej rannych chłopców, którzy pozostali na oddziale intensywnej terapii w serbskim szpitalu w Nowym Sadzie, w sobotę był stabilny. Serbscy lekarze oceniali tego dnia, że prawdopodobnie w poniedziałek tamtejsze szpitale będzie mogło opuścić pięcioro z 13 pozostawionych tam polskich pacjentów.

Przedstawiciele śląskich szpitali mówili natomiast, że chcą - by nawet ci pacjenci, u których badania nie wykazały obrażeń "pozostali na obserwacji na oddziałach co najmniej jedną dobę. Sygnalizowali jednak, że wyniki badań prawdopodobnie umożliwią opuszczenie w niedzielę ich placówek przez "duże grupy pacjentów".

Do wypadku autokaru z 66 polskimi turystami wracającymi z pobytu w Bułgarii doszło w piątek o godz. 6.30 rano w okolicach miejscowości Indija, 20 km od Belgradu. Zginęło 6 osób, w tym dwoje dzieci. W sobotę sześć osób pozostawało w serbskich szpitalach na intensywnej terapii, stan czterech osób określano jako średni, trzech - dobry.

Dowiedz się więcej na temat: wypadek | Tu-154 | pacjenci | ofiara wypadku | szpitale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje