Reklama

Reklama

Nelly: Chciałabym mieć Janka w Sejmie

Wszystko wskazuje na to, że kryzys w związku państwa Rokitów dobiega końca. Nelly Rokita robi wszystko, by mieć męża przy sobie. W czwartek zrezygnowała z pracy w Kancelarii Prezydenta, a wczoraj próbowała załatwić mu miejsce w rządzie - pisze "Fakt".

"Tak bym chciała mieć Janka przy sobie w Sejmie" - zwierzyła się Nelly "Faktowi". Uważa ona, że Donald Tusk powinien zarezerwować dla Jana Rokity posadę ministra spraw wewnętrznych. "Mąż znakomicie sprawdziłby się na tym stanowisku" - stwierdziła wczoraj.

Reklama

Gdyby Donald Tusk poważnie potraktował słowa Nelly Rokity, to kryzys ogarniający jej małżeństwo z pewnością odszedłby w cień. Fakt kilkakrotnie opisywał niewesołą sytuację w tym związku. Po ostatnich wyborach Jan Rokita całkowicie zniknął z życia politycznego. Nie komentuje bieżących wydarzeń, nie udziela wywiadów. Snuje się tylko między Warszawą a Krakowem, szukając dla siebie miejsca. Widać, że brakuje mu żony, wiecznie nieobecnej, robiącej karierę, rozdartej między Kancelarią Prezydenta i Sejmem - twierdzi "Fakt".

Na szczęście Nelly już rzuciła pracę dla prezydenta. Wczoraj zaś publicznie reklamowała męża Donaldowi Tuskowi. Dla niej powrót Jana Rokity do Sejmu miałby dwie zalety. Po pierwsze, małżonkowie częściej przebywaliby razem. Po drugie zaś - mąż wyszedłby z jej cienia. "Marzę o tym, by znów usłyszeć jego głos z sejmowej mównicy" - mówi Nelly Rokita.

Dowiedz się więcej na temat: mięta | "Fakt" | kryzys | kryzys w związku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy