Reklama

Reklama

Młodzi Polacy odchodzą od Kościoła. "Gwałtowna zmiana w ostatnim okresie"

Młodzi Polacy odchodzą od Kościoła - twierdzi socjolog z UW prof. Krzysztof Koseła. - Widać, że zaszła gwałtowna zmiana i to w ostatnim okresie - powiedział i dodał, że przyczyniły się do tego m.in. skandale seksualne duchownych, zmiany w strukturze rodziny i sprzeciw wobec zmiany przepisów aborcyjnych.

Prof. Krzysztof Koseła poinformował, że w latach 1989-2021 wśród młodych Polaków nastąpiła gwałtowna laicyzacja. - Z raportu Młodzi Polacy w badaniach CBOS 1989-2021 wynika, że w grupie wiekowej 18-24 odsetek osób deklarujących wiarę spadł z 93 proc. w 1992 r. do 71 proc. w 2021 r. - powiedział. Dodał, że jednocześnie wśród najmłodszych badanych wzrósł odsetek osób deklarujących, że są niewierzące - z 6,7 proc. w roku 1992 r. do 28,6 proc. w roku 2021. - Widać, że zaszła gwałtowna zmiana i to w ostatnim okresie - ocenił.

Reklama

Według prof. Koseły zmiana, choć nie tak gwałtowna, jest widoczna również w starszych rocznikach. - W grupie wiekowej 25-34 lata te spadki są nieco mniejsze - zaznaczył. Poinformował, że w 1992 r. 94 proc. badanych z tej grupy deklarowało, że jest osobą wierzącą. W roku 2021 było to już 82 proc.

Coraz mniej praktykujących

Podkreślił, że jeszcze większe zmiany dotyczą deklaracji udziału w praktykach religijnych. W grupie wiekowej 18-24 lata regularne praktyki religijne, czyli udział we mszy św. co najmniej raz w tygodniu, deklarowało w 1992 r. 69 proc., podczas gdy w 2021 r. już tylko 23 proc. Tymczasem brak praktyk religijnych w 1992 r. deklarowało 7,9 proc. osób z tej grupy wiekowej, a w 2021 r. - 36 proc. Zastrzegł, że w starszych grupach wiekowych spadki są minimalne.

Prof. Koseła wyjaśnił, że wyraźne tąpnięcie w tej kwestii zaczęło się w roku 2019 i od tego czasu utrzymuje się trend spadkowy. Według socjologa jest to spowodowane m.in. masowymi protestami wywołanymi przez zmianę regulacji prawnych w kwestii aborcji.

Dodał, że kolejnym czynnikiem, który przyczynił się do tego była pandemia, a ostatnim - wybuch wojny w Ukrainie. - Te trzy wydarzenia, jak plagi egipskie, odcisnęły bardzo mocne piętno na religijnych zachowaniach Polaków - ocenił.

Podkreślił, że podobne zjawiska mają miejsce także w innych częściach świata, m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie laicyzacja w większym stopniu niż w Polsce dotknęła także starsze roczniki.

Internet jak wynalezienie druku

Zdaniem socjologa jedną z przyczyn laicyzacji młodych ludzi jest upowszechnienie się internetu. - Obecną sytuację można porównać do rewolucji, jaką było wynalezienie druku. Wówczas na fali zmian popłynęła reformacja. Teraz mamy kolejną technologiczną rewolucję polegającą na upowszechnieniu internetu, więc możemy spodziewać się rozmaitych, może jeszcze niedostrzeganych, zmian w życiu społecznym - ocenił.

Prof. Koseła wyjaśnił, że na religijność młodych Polaków silnie wpłynęła, postępująca na skutek upowszechnienia internetu, a następnie wzmocniona przez pandemiczne obostrzenia, izolacja od rówieśników. - Młodzi w coraz mniejszym stopniu uczestniczą w czymś, co można nazwać rówieśniczym środowiskiem wiary. Zamiast spotykać się z rówieśnikami usiedli przed ekranami. Nie mają kolegów, którzy wyznają podobne wartości i przekonania religijne. Tymczasem wiara jest przedsięwzięciem z natury przeżywanym we wspólnocie - stwierdził.

Efekt uzależnienia od świata wirtualnego wzmocnił wpływ obostrzeń sanitarnych wprowadzonych w związku z epidemią COVID-19. - Po wydaniu przez biskupów dyspens od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej mszy św. część praktyk religijnych przeniosła się do internetu. Po czasie okazało się, że oglądanie mszy św. na ekranie to nie to samo co udział w niej na żywo w kościele, jednak mimo zniesienia obostrzeń część wiernych nie wróciła już do regularnego uczestnictwa w niedzielnej mszy - powiedział.

Konflikt polityczny polaryzuje postawy religijne

Kolejnym czynnikiem jest, zdaniem socjologa, pogłębianie się konfliktu politycznego, co sprzyja polaryzacji postaw religijnych. - Według analiz prof. Mirosławy Grabowskiej wraz z trwaniem ostrej politycznej rywalizacji wyborcy partii prawicowych coraz częściej deklarowali się jako osoby wierzące i praktykujące, a wyborcy partii liberalnych jako niewierzące i niepraktykujące - mówił.

Dodał, że spory dotyczą także spraw takich jak stosunek do mniejszości seksualnych, do aborcji czy eutanazji. - Kwestie obyczajowe angażują najbardziej ludzi młodych i to właśnie oni, dużo częściej niż ludzie starsi, są gotowi uznawać prawa kobiet do aborcji na życzenie. To również ma wpływ na spadek zaangażowania religijnego tej właśnie grupy wiekowej - zaznaczył.

Spadek zaufania do instytucji Kościoła

Prof. Koseła zastrzegł, że laicyzacja Polaków jest także wynikiem spadku zaufania do instytucji Kościoła. - Przyczyną tego była fala ujawnień skandali seksualnych wśród duchownych - powiedział. Przypomniał, że w Stanach Zjednoczonych kwestia przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich przez księży dyskutowana jest mniej więcej od 2000 roku, tymczasem w Polsce dyskusja na ten temat zaczęła się na poważnie dopiero w roku 2018.

- Nie ma badań, które bezpośrednio wiązałyby spadki praktyk religijnych z projekcją filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu", natomiast ze względu na to, że film miał bardzo szeroką publiczność i był szeroko dyskutowany, można wnioskować, że nie pozostał bez konsekwencji - stwierdził socjolog.

Ostatnim czynnikiem wpływającym na przyspieszoną laicyzację młodych są, według prof. Koseły, zmiany jakie zaszły w strukturze rodziny. - Według danych CBOS blisko 30 proc. nastolatków kończących naukę w szkołach ponadpodstawowych wychowywanych jest w rodzinach niepełnych. W takich rodzinach rodzice rzadziej deklarują się jako osoby wierzące i praktykujące. Tymczasem istnieje coś takiego jak mechanizm dziedziczenia postaw religijnych. Więc jeśli rodzice sami praktykują, jest duże prawdopodobieństwo, że przekażą wiarę swoim dzieciom - podkreślił.

Dodał, że żyjemy w kulturze ceniącej autonomię i wolność jednostki, dlatego rodzice, którzy często wymuszają na dzieciach naukę, zachęcają do zarobkowania i innych zachowań, stosunkowo rzadko zachęcają dorastające potomstwo do praktyk religijnych. - Widzimy więc, że młodzi nie mają już rodzinnego środowiska wiary - ocenił.

Częściej odchodzą kobiety

Zaznaczył, że zjawisko odchodzenia od Kościoła i praktyk religijnych dotyczy bardziej młodych kobiet niż mężczyzn. - W ostatnich latach obserwujemy dystansowanie się młodych kobiet do różnych instytucji, nie tylko Kościoła katolickiego - zastrzegł.

Według prof. Koseły, młode kobiety "dojrzały do buntu" i zdecydowanie częściej niż będący w tym samym wieku chłopcy deklarowały, że uczestniczyły w manifestacjach ulicznych i protestach przeciwko zmianie przepisów aborcyjnych. Zaznaczył, że zaledwie 54 proc. młodych dziewcząt zadeklarowało, że nie brało udziału w jakiegoś typu manifestacji. - Z badań CBOS wynika, że w protesty zaangażowała się niemal połowa młodych Polek - podkreślił.

- Jedna z kilku hipotez wyjaśniających rozdrażnienie młodych kobiet głosi, że dzisiejsza młodzież poddawana jest większej niż dawniej presji w systemie edukacji. Dziewczęta są lepszymi uczennicami, są bardziej ambitne i częściej idą na studia wyższe. Być może duża presja wywierana na nie powoduje, że w pewnym momencie właśnie ta grupa jest bardziej skłonna do buntu - ocenił.

Prof. Koseła zastrzegł, że socjologowie nie potrafią jeszcze opisać skutków rozpoczętej 24 lutego na Ukrainie wojny. - Paradoksalnie wojna może być czynnikiem wzmacniającym religijność, bo przywodzi myśli o kruchości życia i każe myśleć o sprawach ostatecznych. Na razie jednak trudno ocenić jej wpływ na religijne postawy Polaków - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy