Reklama

Reklama

Miesiąc papieża

Pierwszy miesiąc pontyfikatu Benedykta XVI potwierdził to, czego się spodziewano. Papież zamierza kroczyć - choć robi to jeszcze mało odważnie - drogą wytyczoną przez swego poprzednika Jana Pawła II.

19 kwietnia kardynał Joseph Ratzinger przyjął wyrok konklawe, by jako Benedykt XVI poprowadzić Kościół katolicki w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa.

Reklama

Dzień po wyborze podczas mszy świętej w Kaplicy Sykstyńskiej, papież wspomniał o wielkim pontyfikacie Jana Pawła II oraz wyraził pragnienie kontynuacji postanowień Soboru Watykańskiego II. Podkreślił, że swój wybór uważa za łaskę, którą wyjednał mu u Boga jego poprzednik.

- Zdaje mi się, że czuję jego silną dłoń, ściskającą moją rękę, zdaje mi się, że widzę jego pełne uśmiechu oczy i słyszę jego słowa skierowane w tej chwili zwłaszcza do mnie: "Nie lękaj się" - powiedział wtedy Benedykt XVI, zapewniając, że dołoży wszelkich sił w dążeniu do pełnej jedności chrześcijan. Wyznawców innych religii oraz niewierzących zapewnił, że Kościół będzie dalej prowadził z nimi otwarty dialog, którego celem jest dobro człowieka i społeczeństwa.

Czy pierwszy miesiąc pontyfikatu potwierdził "program działania" Benedykta XVI?

Ojciec Święty zaczął swoją pracę od sprawy bardzo ważnej. W specjalnym telegramie do naczelnego rabina Rzymu, potwierdził wolę kontynuowania dialogu ze społecznością żydowską. W ten sposób potwierdził opinię wielkiego zwolennika ekumenizmu i pokazał, że dialog między religiami będzie jednym z głównych zadań, jakie papież stawia przed sobą i Kościołem.

Po kilku dniach urzędowania na Stolicy Apostolskiej, zwany do niedawna - z powodu bezwzględnej dbałości o czystość wiary - "pancernym kardynałem" Benedykt XVI zaczął zaskakiwać. Stał się bardziej otwarty i spontaniczny niż przed wyborem na papieża. Dwa dni wystarczyły, by okazało się jaki naprawdę jest papież: skromny w zachowaniu, daleki od polityki, skoncentrowany na wierze.

Serdeczny i uśmiechnięty biskup Rzymu od razu stał się ulubieńcem Polaków. "Pozdrawiam wiernych języka polskiego" - tymi słowami papież zwrócił się do Polaków podczas swojej pierwszej audiencji generalnej na Placu św. Piotra. Benedykt XVI cały czas szlifuje język polski, by znaleźć lepszy kontakt z Polakami przyzwyczajonymi do papieża-rodaka.

Już w pierwszych dniach pontyfikatu z różnych środowisk w naszym kraju popłynęły do Watykanu zaproszenia dla papieża. Prezydent Aleksander Kwaśniewski osobiście zaprosił Benedykta XVI do Polski. Watykan nie zaprzeczył, że papież ma ochotę wybrać się do naszego kraju, lecz żadnych szczegółów w tej sprawie jeszcze nie ma.

A co do papieskich pielgrzymek, na razie wiadomo, że w sierpniu papież odwiedzi rodzinne Niemcy. Wtedy bowiem w Kolonii odbędą się kolejne Dni Młodzieży. Na tym polu również Ojciec Święty wyraził wolę kontynuowania misyjnej działalności Jana Pawła II. Zapewnił, że jeśli wystarczy mu sił, będzie odwiedzał różne kraje i głosił w nich naukę.

Po raz kolejny papież zmierzył się z legendą swojego poprzednika 1 maja. Wtedy to pierwszy raz pokazał się w oknie na trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego, by wraz z wiernymi odmówić modlitwę Regina Coeli. Na placu św. Piotra zebrał się tłum wiernych. Pojawienie się w oknie było wielkim przeżyciem dla Benedykta XVI i znakiem, że nie zamierza zrywać ze zwyczajami wprowadzonymi przez Jana Pawła II.

Obejmując katedrę biskupa Rzymu, bazylikę św. Jana na Lateranie, Benedykt XVI powiedział otwarcie, że nie jest władcą absolutnym, a jego najważniejszym zadaniem jest posłuszeństwo wobec Chrystusa i jego słowa. Papież okazał skromność i posłuszeństwo wobec Boga. Potwierdził tym samym wcześniejsze zapowiedzi, że nie zamierza samodzielnie rządzić Kościołem, ale we wszystkich ważnych kwestiach radzić się kardynałów z całego świata.

Wreszcie nadszedł, kto wie czy nie najważniejszy podczas tego miesiąca, dzień rocznicy zamachu na Jana Pawła II. 13 maja podczas Uroczystości Matki Bożej Fatimskiej, Benedykt XVI ogłosił natychmiastowe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego swego poprzednika. Okrzyki wiernych "Santo subito" ("Święty natychmiast") wznoszone podczas pogrzebu Jana Pawła II doczekały się odzewu. Tą decyzją Benedykt XVI zyskał jeszcze większą liczbę zwolenników.

Wczoraj papież raz jeszcze przypomniał o swoim poprzedniku. Podczas audiencji generalnej powiedział: "Dzisiaj są urodziny naszego umiłowanego papieża Jana Pawła II. Skończyłby 85 lat. Jesteśmy pewni, że widzi nas z góry. Przy tej okazji chcemy podziękować Panu za to, co dla nas zrobił i podziękować też papieżowi za to, co uczynił i za jego cierpienie".

Pierwszy miesiąc pontyfikatu Benedykta XVI był miesiącem spokojnym. Nowy papież nie podejmował radykalnych działań, nie zmieniał zwyczajów wprowadzonych przez Jana Pawła II, nie zapowiadał wielkich przemian w Kościele. Papież potwierdził to, czego się spodziewano. Potwierdził swoją skromność i serdeczność oraz dbałość przede wszystkim o sprawy wiary. Benedykt XVI na każdym kroku okazywał swoje oddanie Janowi Pawłowi II, zapoczątkowane za jego życia i trwające do dziś. Papież kontynuuje "politykę" Jana Pawła II co raz o nim przypominając.

Papież pokazał, że jest człowiekiem radosnym i mimo swojego wieku pełnym temperamentu. Człowiekiem, który będzie w stanie godnie zastąpić Jana Pawła Wielkiego.

Dowiedz się więcej na temat: Benedykt XVI | PAPIEZ | Jan Paweł II | papież

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy