Reklama

Reklama

Masowe zatrucia dopalaczami

Ponad sto przypadków zatruć dopalaczami w całej Polsce, w tym trzy osoby w stanie ciężkim. Najwięcej osób trafiło do szpitali na Śląsku. Premier Ewa Kopacz powiedziała, że w tej kwestii potrzebna jest akcja uświadamiająca.

Dostępne na rynku i sprzedawane np. jako produkty kolekcjonerskie substancje chemiczne są ciągle modyfikowane przez producentów. Dzięki temu państwo nie nadąża z ich delegalizowaniem. Służby ostrzegają, że takie substancje nie są dobrze zbadane i mogą być niebezpieczne. NIe są zatwierdzone do sprzedaży konsumenckiej, nie mają też polskich badań.

Konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii klinicznej Piotr Burda dodał, że z informacji lekarzy wynika, iż objawy ofiar zatruć wskazują, iż mogły one być spowodowane przez substancje wpisane niedawno na listę substancji kontrolowanych. Zaznaczył jednak, że prace laboratoryjne w celu dokładnego ustalenia o jaki środek chodzi nadal trwają. Przedstawiciele resortu zdrowia poinformowali, że może chodzić o dwa lub trzy dostępne na rynku środki, nie chcieli jednak podać ich nazw. Przestrzegali też przed negatywnymi skutkami używania dopalaczy.

Reklama

"Muszę uprzedzić, że zażycie tego rodzaju substancji, poza kilkoma godzinami pobudzenia i agresywności, o których słyszymy, to jest jedna część zatrucia, natomiast problem polega na tym, że te dopalacze mogą powodować wielonarządowe uszkodzenia, zablokowanie funkcji nerek, zablokowanie funkcji ośrodkowego układu nerwowego, zniszczenie wątroby i w najgorszym scenariuszu - zgon pacjenta, który zażył tego rodzaju substancję" - podkreślił Burda.

"Stąd apel do wszystkich ludzi, szczególnie do rodziców, by uważali co zażywają (ich dzieci). Nie kupujcie tego, nie jedzcie tych substancji, bo to może wam zrobić olbrzymią krzywdę" - dodał Radziewicz-Winnicki.

Większość z osób, które wczoraj trafiły do szpitala przyznało, że zażyło dopalacz o nazwie "Mocarz". Eksperci badają skład substancji. 

- Potrzebna jest skuteczna akcja uświadamiająca w sprawie dopalaczy - uważa premier Ewa Kopacz. Szefowa rządu zapowiada spotkanie w tej sprawie z minister spraw wewnętrznych Teresą Piotrowską. 

Ewa Kopacz zwróciła uwagę, że dopalaczami zatruły się nie tylko osoby młode, ale też starsze. "Skoro już w tej chwili nawet dorośli sięgają po dopalacze, to znaczy, że trzeba wzmóc świadomosć i powiedzieć, jak to jest szkodliwe i jak szybko można pozbawić się zdrowia i zycia" - powiedziała premier. Dodała, że wraz z policją i sanepidem powinno rozpocząć się akcję, także z udziałem obywateli, która pomogłaby zamykać sklepy oferującetrujące, nielegalne substancje. 

Premier Kopacz przypomniała, że od lipca obowiązuje nowe prawo w sprawie dopalaczy. Zgodnie z nim 114 substancji, traktowanych do tej pory jako toksyczne, teraz uważane są za narkotyki. W związku z tym kara za posiadanie ich oraz dystrybucję jest taka, jak w przypadku narkotyków.

Policja zwraca uwagę, że dostępne na rynku i sprzedawane np. jako produkty kolekcjonerskie substancje chemiczne są ciągle modyfikowane przez producentów. Dzięki temu państwo nie nadąża z ich delegalizowaniem. Substancje takie nie są dobrze zbadane i mogą być niebezpieczne. Nie są zatwierdzone do sprzedaży konsumenckiej, nie mają też polskich badań.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy