Reklama

Reklama

KE ma "poważne wątpliwości", czy niemieckie myto nie dyskryminuje cudzoziemców

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zapowiedział w poniedziałek na łamach "Sueddeutsche Zeitung", że kierowana przez niego instytucja wdroży przeciwko Niemcom postępowanie o naruszenie unijnego prawa przy wprowadzaniu myta dla samochodów osobowych.

KE ma "poważne wątpliwości", czy niemiecka ustawa wprowadzająca myto (opłatę pobieraną za przejazd drogą, autostradą, mostem, tunelem - red.) spełnia warunki niedyskryminowania cudzoziemców - oświadczył Juncker w wywiadzie dla "SZ". "Komisja musi wyjaśnić te wątpliwości w ramach postępowania o naruszenie (unijnych) traktatów, jeśli zajdzie taka potrzeba przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - powiedział szef KE.

Reklama

Rzeczniczka Komisji Mina Andreewa sprecyzowała w Brukseli, że służby prawne KE zakończą ocenę nowych niemieckich przepisów po zakończeniu procedury ustawodawczej w Niemczech, czyli po podpisaniu ustawy przez prezydenta Joachima Gaucka.

Jak wskazała, we wspomnianym wywiadzie dla "SZ" Juncker przypomniał, że komisarz ds. transportu Violeta Bulc oraz prawnicy KE od listopada wielokrotnie wyjaśniali, iż system wprowadzający myto będzie zgodny z prawem unijnym, jeśli dochowa podstawowej traktatowej zasady, zakazującej dyskryminacji.

O wdrożeniu przez KE postępowania przeciwko Niemcom pisał wcześniej dziennik "Die Welt", powołując się na anonimowe źródło. Berlin wskazuje też, że na razie nie otrzymał od KE formalnego stanowiska co do możliwego postępowania, zapowiadanego na łamach prasy przez Junckera.

Niemiecki rząd twierdzi, że ustawa wprowadzająca myto jest zgodna z prawem UE. Przepisy powstały po bardzo intensywnych uzgodnieniach i licznych kontaktach na płaszczyźnie europejskiej, także z przedstawicielami Komisji Europejskiej" - oświadczył w poniedziałek rzecznik rządu w Berlinie Steffen Seibert. Dodał, że krytyczne uwagi, zgłaszane przez Komisję w tej sprawie zostały szeroko uwzględnione.

Niemiecki rząd liczy na 500 mln Euro wpływów

Bundesrat, druga izba niemieckiego parlamentu, zaaprobowała już uchwaloną w marcu przez Bundestag ustawę o mycie, definitywnie kończąc prace nad tym projektem. Opłaty mają obowiązywać od przyszłego roku; dokładny termin nie został jeszcze podany.

Przyjęty głosami koalicji rządowej pakiet wprowadza myto dla wszystkich kierowców samochodów osobowych i pojazdów kempingowych korzystających z niemieckich autostrad i dróg krajowych. Kierowcy pojazdów zarejestrowanych w Niemczech dostaną pełną rekompensatę poprzez obniżkę podatku od pojazdów drogowych. Właśnie to rozwiązanie uważane jest przez krytyków za dyskryminację obcokrajowców.

Dla cudzoziemców opłaty wprowadzono tylko na autostradach, z innych dróg będą mogli nadal korzystać bezpłatnie. Mogą oni wybrać pomiędzy opłatą roczną, dwumiesięczną i 10-dniową. Myto za 10 dni wynosi - w zależności od pojemności silnika pojazdu i wpływu na środowisko - od 5 do 15 euro; za dwa miesiące od 16 do 30 euro. Opłata roczna ma wynieść maksymalnie 130 euro. Niemieccy użytkownicy dróg płacą jednorazowo za cały rok.

Rząd Niemiec liczy na wpływy do budżetu w wysokości 500 mln euro rocznie. Uzyskane środki mają być przeznaczone w całości na infrastrukturę. Kierowcy samochodów ciężarowych płacą za przejazd po niemieckich autostradach od 2005 roku.

Ustawa wprowadzająca myto to drugi problem na linii Bruksela-Berlin w sektorze transportu. W maju Komisja rozpoczęła przeciwko Niemcom postępowanie o naruszenie unijnego prawa w związku z przepisami wprowadzającymi płacę minimalną dla zagranicznych kierowców, przejeżdżającym przez ten kraj tranzytem oraz w niektórych operacjach transportu międzynarodowego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne