Reklama

Reklama

Jacek Jaśkowiak o zmianach w PO: Powinno nastąpić coś na kształt federacji

- Platforma Obywatelska wymaga głębokiej restrukturyzacji, powinien nastąpić jej rebranding - uważa prezydent Poznania i polityk PO Jacek Jaśkowiak. Według niego, powinno powstać "coś na kształt federacji", która obejmowałaby PO, Nowoczesną, Inicjatywę Polska, Zielonych i samorządowców.

Jaśkowiak, zapytany w czwartek w TVN24, czy może dla PO przyszedł moment zejścia z ringu, zwinięcia sztandarów i wejścia pod sztandary Rafała Trzaskowskiego i jego ruchu odpowiedział, że "to jest pytanie, czy Rafał Trzaskowski, będąc prezydentem Warszawy, będąc wiceszefem Platformy, ma w sobie jeszcze tyle energii, żeby przez trzy lata być szefem struktury, która chciałaby wygrać następne wybory".

Jaśkowiak proponuje "coś na kształt federacji"

Dopytywany, czy Trzaskowski da sobie z tym radę, odpowiedział, że on przedstawił swoją propozycję szefowi PO Borysowi Budce, Trzaskowskiemu i sekretarzowi generalnemu PO Marcinowi Kierwińskiemu. - Uważam, że w tej chwili powinien nastąpić rebranding Platformy Obywatelskiej - powiedział. - Powinno nastąpić coś na kształt federacji, która by obejmowała Platformę, Nowoczesną, formację Barbary Nowackiej, ale również Zielonych i tutaj do tego również powinni dołączyć samorządowcy - dodał.

Reklama

Dodał, że gdyby szefem takiej federacji był Trzaskowski, a jego zastępcami Budka, jako obecny szef PO i lider Nowoczesnej Adam Szłapka, plus samorządowcy wzięliby za nią współodpowiedzialność, to za trzy lata mogłaby ona przekonać Polaków, żeby na nią zagłosowali.

W kontekście swoich poprzednich wypowiedzi Jaśkowiak został też zapytany o to, kto w Platformie jest "skompromitowanym złogiem ze starych czasów". Odpowiedział, że nie chce tych osób wymieniać z nazwiska. - Użyłem też pewnej metafory, pewnej przenośni, mówiąc o tym, że Platforma wymaga też głębokiej restrukturyzacji - powiedział.

"Są działacze, którzy nie rozumieją, że świat się zmienia"

Jego zdaniem największym problemem Platformy jest to, że "działacze, którzy są w Platformie od jej założenia, czyli od 18 lat, którzy kiedyś odnosili sukcesy, dostawali 100 tys. głosów w wyborach do Sejmu, dzisiaj dostają 15 tys. i żyją wspomnieniami, oni nie rozumieją, że świat się zmienia".

Dopytywany kogo miał na myśli, kiedy wzywał do oczyszczenia szeregów PO z osób skompromitowanych, Jaśkowiak odpowiedział, że "w każdej strukturze dochodzi do pewnych zdarzeń, które dla tej struktury niemiłe".

- W każdej strukturze tworzą się pewne więzi. Jeżeli te więzi mają ileś tam lat, właśnie 18, to nawet jeżeli ktoś nie odnosi pewnych sukcesów, ktoś nie ma tej energii do tego, żeby pewne rzeczy budować, żeby dźwigać to przewodzenie w regionie, w jakimś innym układzie, to w tym momencie trzeba szukać rozwiązań, żeby zmienił go ktoś silniejszy - powiedział.

Kto jest "starym złogiem" w PO?

Zapytany, czy "starym złogiem" jest były szef PO Grzegorz Schetyna, obecny szef PO Borys Budka czy tylko jego nieprzyjaciele z Poznania, odpowiedział, że używając tego sformułowania miał na myśli działaczy, którzy są od 20 lat na przykład posłami.

Prezydent Poznania dopytywany, czy nie powie o Schetynie jako o "złogu" odpowiedział, że "absolutnie nie". - Grzegorz jest propaństwowcem, Grzegorz myśli przez pryzmat dobra Platformy Obywatelskiej, przez pryzmat dobra państwa. Jest jednym z tych polityków, których cenię najwyżej i których bardzo szanuję zarówno za to, co robili przed 1990 rokiem, jak i za to, co robili po 1990, mimo pewnych błędów, bo każdy je robi - powiedział i podkreślił, że Schetyna też miał problem z działaczami, których znał od 18 lat.

Jaśkowiak został też zapytany o ocenę szefostwa w PO Borysa Budki. Zaznaczył, że Budka jest szefem krótko, bo zaledwie od kilku miesięcy. 

- Udało mu się uratować wynik w wyborach prezydenckich, bo gdyby nie pandemia, gdyby nie zmiana kandydata, to my byśmy mieli inny wynik. To też jest kwestia słabości formacji politycznej, kiedy w tak ważnych wyborach o tak ważną stawkę wystawia kandydata, którego badania pokazują, że on nie jest w stanie wygrać tych wyborów - powiedział prezydent Poznania, który pod koniec ubiegłego roku ubiegał się, obok Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, o nominację na kandydata PO w wyborach prezydenckich. Kandydatką została wtedy Kidawa-Błońska, ale w wyborach prezydenckich, które ostatecznie odbyły się 28 czerwca 2020 r. kandydatem KO był Rafał Trzaskowski. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje