Reklama

Reklama

Izrael: Zamach w restauracji

Radykalne ugrupowanie palestyńskie Islamski Dżihad przyznało się do samobójczego zamachu w izraelskim porcie Hajfa na północy kraju. Zamachowczyni zabiła w zatłoczonej restauracji co najmniej 20 osób, raniła około 55. Wśród śmiertelnych ofiar jest pięcioro dzieci.

Do ataku doszło w popularnej i zatłoczonej restauracji "Maxim" na promenadzie w południowej części miasta, w przeddzień Jom Kippur, jednego z najważniejszych świąt żydowskich. Według niektórych relacji, najpierw zamachowczyni zastrzeliła pilnującego wejścia ochroniarza, a następnie, już w środku, zdetonowała przymocowane do ciała ładunki wybuchowe.

Reklama

Przedstawiciel urzędu izraelskiego premiera Ariela Szarona powiedział, że "zamach w Hajfie pokazał, że władze palestyńskie nie podjęły nawet minimalnych kroków przeciw ugrupowaniom terrorystycznym".

Zamach potępili desygnowany na urząd palestyńskiego premiera Ahmed Korei oraz główny palestyński negocjator Saeb Erekat. Korei w wydanym oświadczeniu zaapelował do wszystkich palestyńskich frakcji, aby "wstrzymały wszystkie zamachy wymierzone w ludność cywilną, które szkodzą walce o wolność".

W Izraelu przez blisko miesiąc panował względny spokój. Do ostatnich samobójczych ataków Palestyńczyków doszło 9 września. W dwóch zamachach - w Jerozolimie i Tel Awiwie - zginęło 14 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Do obu akcji przyznał się palestyński Hamas.

Mapa drogowa, czyli amerykański plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu, utknęła w miejscu. Po dymisji umiarkowanego palestyńskiego premiera Mahmuda Abbasa i kolejnych zamachach nikt już nie wierzy w powodzenie tego planu.

Dowiedz się więcej na temat: Izrael | zamachy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje