Reklama

Reklama

"Iran zbliża się do czerwonej linii". "Samodzielne działania" Izraela

Irański prezydent elekt Hasan Rowhani uznał w środę za "śmiechu wartą" niedawną wypowiedź izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu o gotowości państwa żydowskiego do samodzielnego podjęcia działań w celu uniemożliwienia Teheranowi budowy broni nuklearnej.

"To śmieszne. Kim są syjoniści, by nam grozić" - powiedział Irańczyk, umiarkowany polityk, z którego wyborem na prezydenta niektóre siły na Zachodzie wiążą nadzieje na rozstrzygnięcie przeciągającego się sporu w sprawie irańskiego programu nuklearnego.       

Reklama


Netanjahu oświadczył, ze Iran przesuwa się coraz bliżej "czerwonej linii" i należy go powstrzymać. Wezwał do dalszego wywierania na władze w Teheranie międzynarodowej presji, aby odstąpiły od programu nuklearnego, za którym - według Zachodu i Izraela - próbują ukryć prace nad bronią nuklearną. Iran zapewnia, że chodzi jedynie o energię atomową dla celów cywilnych.       

Izrael, powszechnie uważany za jedyne mocarstwo atomowe na Bliskim Wschodzie, daje do zrozumienia, że mógłby sam podjąć działania wojskowe przeciwko Iranowi, jeśli międzynarodowe sankcje i dyplomacja nie doprowadzą do zmiany jego polityki nuklearnej.       Rowhani, który obejmie urząd prezydenta na początku sierpnia, sugerował, że zaprezentuje mniej konfrontacyjne podejście do rozmów z sześcioma mocarstwami na temat programu nuklearnego niż poprzednik, ultrakonserwatywny Mahmud Ahmadineżad.           

Według Netanjahu ambicje nuklearne Teheranu nie zmienią się, gdyż to najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei, a nie nowo wybrany prezydent Rowhani, były negocjator w sprawach irańskiej energii atomowej, będzie ustalał politykę nuklearną. 

Dowiedz się więcej na temat: Izraelscy żołnierze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne