Reklama

Reklama

Iran oskarża Izrael o zabicie naukowca Mohsena Fakhrizadeha

Za piątkowym zabójstwem irańskiego naukowca ds. nuklearnych Mohsena Fakhrizadeha prawdopodobnie stoi Izrael, uważa minister spraw zagranicznych Iranu Dżawada Zarifa.

Fakhrizadeh zmarł w szpitalu po zamachu na jego życie nieopodal Teheranu. 

"To tchórzostwo - z poważnymi oznakami izraelskiego udziału - pokazuje rozpaczliwe podżeganie do wojny" - napisał na Twitterze Zarif. "Iran wzywa społeczność międzynarodową - a zwłaszcza UE - do zakończenia stosowania jej haniebnych podwójnych standardów i potępienia tego aktu terroru państwowego" - dodał.

Także Hosejn Dehghan, doradca duchowo-politycznego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chamenei, oskarżył Izrael o dokonanie tego zamachu: "W ostatnich dniach życia politycznego ich największego sojusznika (odniesienie do prezydenta USA Donalda Trumpa - red.) syjoniści starają się zintensyfikować i zwiększyć presję na Iran. Zstąpimy jak błyskawica na zabójców tego męczennika i sprawimy, że pożałują swoich czynów!". 

Reklama

Program nuklearny "Amad"

Jak pisze AP, Fakhrizadeh był uważany przez rząd Izraela za szefa irańskiego programu nuklearnego "Amad" (Nadzieja), który został zamknięty na początku tego wieku. Amerykańska agencja zauważa, Tel Awiwod dawna jest podejrzewany przez Teheran o dokonanie dekadę temu serii zabójstw irańskich naukowców.

Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu nie skomentowało doniesień o zamachu na życie Fakhrizadeha, komentarza odmówił także Pentagon.

Fakhrizadeh zmarł w szpitalu w wyniku ran odniesionych podczas eksplozji jego samochodu i oddanych w jego kierunku strzałów z karabinu maszynowego.

Reklama

Reklama

Reklama