Reklama

Reklama

Irakijczycy szczęśliwsi

W Iraku mija rok bez Saddama Husajna. Nie był to jednak rok spokojny, ale życie w ciągłym zagrożeniu zamachami. Mimo to Irakijczycy z optymizmem patrzą w przyszłość. 56% Irakijczyków uważa, że życie jest dziś lepsze niż przed rokiem. A jeszcze więcej mieszkańców Iraku wyraża optymizm co do swojej przyszłości, mówiąc, że za rok będzie lepiej.

Największym problemem jest konieczność przywrócenia bezpieczeństwa i z tego powodu niewielka większość respondentów jest za pozostaniem zagranicznych żołnierzy w ich kraju. Jednocześnie tylko co czwarty Irakijczyk wyraża zaufanie wobec wojsk koalicji, czy władz cywilnych, ale równie niewielkie jest poparcie dla zbrojnego oporu wobec okupantów.

Reklama

- Dobrze, że już nie ma Saddama; źle, że wy jeszcze jesteście - mówią polskim dziennikarzom.

- Dlaczego cały czas wybuchają jeszcze bomby? - pyta retorycznie Ahmed, który prowadzi sklep komputerowy na głównej ulicy w Hilli, w polskiej strefie stabilizacji. - Amerykanie obiecywali, że jak obalą Saddama, będziemy żyli w spokoju; gdzie ten spokój - dodaje sklepikarz. Pytany, czy on sam lepiej teraz żyje, przyznaje, że tak: sklep ma większe obroty i łatwiej też teraz o dostawy. Na półkach sklepu Ahmeda widać wyroby wielu renomowanych firm światowych.

Mniej zadowolony jest Abdullah, handlujący na miejscowym bazarze przyprawami i ziołami. - Moje życie nie zmieniło się wiele w porównaniu z czasami Saddama; z nim czy bez niego, to ta sama bieda - mówi, pokazując swój mizerny stragan.

- Teraz jest lepiej, nikt nikogo do niczego nie przymusza -mówi Muhamad, policjant z punktu kontrolnego irackiej policji. Wyznaje, że za Saddama musiał wziąć jako żołnierz udział w wojnie z Iranem, której "nikt tu nie chciał". Dziś służy w policji, która jest częstym obiektem ataków terrorystycznych. - Muszę mieć z czego utrzymać rodzinę; jest duże bezrobocie - tak odpowiada na pytanie, czy nie obawia się, że sam padnie ofiarą zamachu.

- Saddam zakazywał publicznego manifestowania naszej wiary; dziś możemy swobodnie i otwarcie świętować np. Aszurę. Ale tę swobodę opłacamy ofiarami w czasie zamachów - mówi szejk Abu al-Besri.

Szyici, którzy stanowią niemal 70 proc. mieszkańców polskiej strefy w Iraku, byli prześladowani przez 30 lat rządów Husajna. - Dobrze, że Amerykanie obalili Saddama, ale po co tu jeszcze są, a wasze wojsko razem z nimi? - pyta szejk. - Irak to stary kraj, potrafi sam załatwić swej sprawy - dodaje.

Jest jeszcze inny wymiar swobody religijnej po obaleniu Saddama. W prowincji Karbala w polskiej strefie bezrobocie jest dwa razy mniejsze od średniej w Iraku, ceny parcel budowlanych wzrosły przez rok dziesięciokrotnie, buduje się trzysta hoteli. Po prostu teraz do świętego dla szyitów miasta Karbala z całego kraju i zagranicy mogą swobodnie przybywać tłumy pielgrzymów, co napędza koniunkturę.

Dowiedz się więcej na temat: Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy