Reklama

Reklama

Hiszpania: Próba utworzenia rządu

Trwa próba skonstruowania nowego, hiszpańskiego rządu. Dwa dni po wyborach parlamentarnych, socjaliści (PSOE) - zwycięzcy głosowania - zapowiedzieli zawarcie wstępnego porozumienia z lewicowym blokiem Unidos Podemos (Razem Możemy). To pierwszy, ale nie ostatni krok do stworzenia gabinetu. Aby mieć większość głosów (176), socjaliści muszą przekonać do siebie jeszcze 21 deputowanych.

Niedzielne wybory były drugimi w tym roku i czwartymi w ciągu czterech lat. W kwietniu też wygrali socjaliści, podobnym wynikiem głosów (123, teraz 120) i też mieli szansę na utworzenie lewicowego gabinetu z Unidos Podemos. Wtedy jednak lider PSOE Pedro Sanchez przyznał, że mając w składzie rządu ministrów z Unidos Podemos nie spałby po nocach. Po pięciu miesiącach prób i negocjacji Sanchez dał za wygraną i ogłosił kolejne wybory, w których zdobył mniej miejsc. Ich liczbę podwoił zaś ultraprawicowy VOX - przeciwnik autonomicznych regionów, partii nacjonalistycznych i imigrantów. 

Reklama

Tym razem, mimo gorszej konfiguracji, bo do parlamentu weszło aż 16 ugrupowań, lewica udowadnia, że jest się w stanie dogadać. Dwa dni po ogłoszeniu wyników wyborów, Sanchez i Pablo Iglesias, lider Unidos Podemos oświadczyli, że zawarli wstępna umowę dotyczącą powstania gabinetu. Jak donoszą hiszpańskie media, socjaliści pokierują resortem obrony, sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i zagranicznych. Podemos Unidos zadba o działanie ministerstw związanych z polityką społeczną. Szefem rządu będzie Sanchez a jego zastępcą - Iglesias.  

Wciąż jednak nie ma powodów do radości, bo przed oboma politykami długie tury rozmów z innymi ugrupowaniami. Potrzebne poparcie mogłyby dać dwie partie katalońskie ale ewentualne porozumienie blokuje kryzys na linii Barcelona - Madryt. Oba ugrupowania - Lewica Republikańska (ERC) i Razem za Katalonią (JxCat) - opowiadają się za prawem do samostanowienia regionu i ewentualne poparcie lub wstrzymanie się od głosów podczas głosowania kandydatury Sancheza, chcą okupić obietnicą rozpoczęcia negocjacji na temat przyszłości Katalonii. W grę wchodzi też osiągnięcie porozumienia z nacjonalistami baskijskimi (PNV) ale ich reprezentacja w parlamencie liczy jedynie 7-osób. 

W Katalonii trwają protesty organizowane przez Demokratyczne Tsunami - tajemniczą platformę organizującą akcje za pośrednictwem sieci społecznościowych i domagającą się rozpoczęcia negocjacji między Barceloną a Madrytem. Trwa porządkowanie la Jonquera, największego przejścia granicznego w Hiszpanii, które było blokowane od poniedziałku. Jak informuje Kataloński Wydział Ruchu Drogowego, w regionie wciąż nieprzejezdnych jest 26 dróg, które zabarykadowano w ramach protestu. Agencje zaś donoszą o zatrzymaniu 170 osób i konfiskacie 97 samochodów, które blokowały granicę. 

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy