Reklama

Reklama

G7: Dziś dyskuje o terroryzmie, głodzie i ochronie klimatu

W Elmau w Bawarii trwa szczyt G7. Przywódcy siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw Zachodu dyskutowali w poniedziałek o ochronie klimatu i walce z głodem. Tematem spotkania z szefami kilku państw afrykańskich i arabskich jest zagrożenie terroryzmem.

W spotkaniu z G7 uczestniczą przedstawiciele siedmiu krajów afrykańskich i arabskich m.in. Nigerii, Tunezji, Liberii, Senegalu i Iraku. Tematem dyskusji jest zagrożenie ze strony islamskiego terroryzmu, przede wszystkim Państwa Islamskiego (IS), walka z głodem oraz koordynacja działań przeciwko chorobom tropikalnym.

Zapraszanie przez przywódców najbardziej wpływowych państw gości spoza grona G7 praktykowane jest od 2001 roku.

Dziś: Ochrona klimatu i walka z głodem

Obecnie 1,2 mld ludzi na świecie cierpi głód, a dalsze 800 mln na brak wystarczającej ilości pokarmu. Celem krajów G7 jest uchronienie do 2030 roku pół miliarda głodujących przed śmiercią.

Reklama

Podczas porannej sesji w centrum uwagi znajdowały się kwestie ochrony klimatu. Gospodarz szczytu - Angela Merkel spodziewa się, że kraje G7 (Niemcy, W. Brytania, Włochy, Francja, Kanada, USA, Japonia) udzielą silnego wsparcia planowanemu porozumieniu klimatycznemu, które ma zostać przyjęte pod koniec roku w Paryżu.

Merkel wywiera presję na uczestników, by uwzględnić w dokumencie końcowym szczytu postulat niedopuszczenia do tego, by średnia temperatura wzrosła o 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. Zdaniem ekspertów największym oponentem jest Japonia.

Jeśli światowe negocjacje zakończą się sukcesem, w stolicy Francji zostanie zawarte w grudniu porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto.

Wczesnym popołudniem kanclerz Angela Merkel poinformuje o rezultatach dwudniowego spotkania. Ogłoszony zostanie też dokument końcowy szczytu.

Wczoraj: Wojna na Ukrainie

Głównym tematem pierwszego dnia szczytu była polityka Zachodu wobec Rosji w związku z kryzysem na Ukrainie. W wywiadach dla niemieckich stacji telewizyjnych Merkel powiedziała, że spodziewa się "jednolitego sygnału" G7 w kwestii sankcji wobec Rosji. Zniesienie sankcji jest możliwe w przypadku realizacji przez Moskwę porozumienia z Mińska - wyjaśniła szefowa niemieckiego rządu. Uznała obecnie za niemożliwy powrót prezydenta Władimira Putina do G7, które - jak podkreśliła - jest gronem podzielającym wspólne wartości. Rosja uczestniczyła w spotkaniach przywódców od 1998 roku, została jednak wykluczona w zeszłym roku po aneksji Krymu.

Zobacz też: Media rosyjskie o pierwszym dniu szczytu: "Całą winę zrzucono na Rosję"

Merkel i prezydent USA Barack Obama wykorzystali spotkanie z mieszkańcami bawarskiego Kruen przed rozpoczęciem szczytu do zademonstrowania niemiecko-amerykańskiego partnerstwa, pomimo skandalu z inwigilowaniem przez służby USA obywateli Niemiec. - Stany Zjednoczone są naszym przyjacielem i partnerem - powiedziała przy tej okazji Merkel.

Protesty przed szczytem

Przeciwnicy spotkania w Elmau podejmowali próby zablokowania dojazdu do miejsca obrad - zamku Elmau. Usiłowali też dostać się na teren w pobliżu Elmau, jednak policja skutecznie pokrzyżowała im plany. Nie zanotowano poważniejszych incydentów. Ze względu na brak uczestników antyglobaliści odwołali ostatni marsz protestacyjny, który miał odbyć się w poniedziałek.

Przeciwnicy G7 uważają, że to niedemokratyczne gremium nie jest w stanie rozwiązać palących problemów współczesnego świata.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy