Reklama

Reklama

Furia Putina. Poszedł do radia, które "wylewa na niego odchody"

Redaktor naczelny radia "Echo Moskwy" Aleksiej Wieniediktow wyraził w czwartek przekonanie, że cięta krytyka ze strony premiera Władimira Putina pod adresem rozgłośni nie stanowi zagrożenia. Zapewnił też, że nie ma zamiaru zmieniać polityki redakcyjnej.

"Jeśli chcą zamknąć (radio), to zamkną. Ale nie czuję zagrożenia. Odczuwam zwykłe niezadowolenie szefa rządu wobec wolnego środka przekazu" - powiedział Wieniediktow agencji AFP. I dodał: "Dopóki ja tu jestem, polityka (redakcji) się nie zmieni".

Reklama

Putin, który podejmował w środę w swej rezydencji pod Moskwą naczelnych różnych rosyjskich mediów, skrytykował "Echo Moskwy", mówiąc, że od rana do wieczora wylewa na niego "ekskrementy". Zarzucił też tej rozgłośni, że w niektórych przedstawianych tematach faworyzuje punkt widzenia USA kosztem oficjalnego stanowiska Rosji. Dotyczy to, zdaniem Putina, tarczy antyrakietowej w Europie, której Rosja jest przeciwna.

"Jeśli ja go krytykuję, jeśli moi dziennikarze - jak mówi - go krytykują (...), to ma prawo jako słuchacz Echa Moskwy i jako premier krytykować mnie" - powiedział Wieniediktow.

Echo Moskwy, jak pisze AFP, wciąż pozostaje czołowym rosyjskim radiem dostarczającym niezależnej informacji.

Aleksiej Wieniediktow powiedział, że Putin już wiele razy ostro krytykował rozgłośnię, zwłaszcza w czasie błyskawicznej wojny między Rosją a Gruzją w roku 2008 czy w roku 2003, gdy aresztowano szefa Jukosu, oligarchę Michaiła Chodorkowskiego.

"Tyle że to nie było publicznie" - powiedział szef Echa Moskwy.

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje