Reklama

Reklama

Finlandia: Zmiany w parlamencie. Opozycja doszła do władzy

Opozycyjna partia Centrum Finlandii (KESK) biznesmena Juhy Sipilae zwyciężyła w niedzielnych wyborach parlamentarnych, zdobywając 21,1 proc. głosów - podano w Helsinkach po przeliczeniu wszystkich głosów.

Drugie miejsce zajęła Koalicja Narodowa dotychczasowego premiera Alexandra Stubba z wynikiem 18,2 proc., trzecie nacjonalistyczna Partia Finów (17,6) proc., a czwarte - Fińska Partia Socjaldemokratyczna (16,5 proc.).

Reklama

Zwycięstwo partii Centrum było w Finlandii oczekiwane, wynika z niezadowolenia wyborców z czteroletnich rządów konserwatystów z Koalicji Narodowej. Partia  zdobyła 49 miejsc i aby stworzyć większość w 200-osobowym parlamencie, będzie musiała pozyskać koalicjantów.

Po ogłoszeniu wyników Juha Sipilae nie chciał spekulować, z kim podejmie rozmowy. - Punktem wyjścia będzie wspólny 10 letni program na rzecz przywrócenia Finlandii wzrostu gospodarczego i konkurencyjności - powiedział. Dopytywany uściślił, że chce stworzyć 80 tysięcy nowych miejsc pracy w ciągu 4 letniej kadencji.

Według ekspertów naturalnym koalicjantem wydaje się Fińska Partia Socjaldemokratyczna (34 mandaty).

W takim przypadku dodatkowo Centrum będzie musiało zaprosić do koalicji jeszcze co najmniej jedno ugrupowanie. W grę wchodzi Partia Finów (37 mandatów). - Nasz ponowny dobry wynik pokazuje, że jesteśmy już na stałe jedną z czterech największych fińskich partii - powiedział wyraźnie zadowolony lider Partii Finów Timo Soini.

Koalicjantem centrum może być także któraś z mniejszych partii. Wśród nich do parlamentu weszli: Zielona Liga (8,5 proc.), Związek Lewicy (7,1 proc.), Szwedzka Partia Ludowa w Finlandii (4,9 proc.) oraz Chrześcijańscy Demokraci (3,5 proc.).

54-letni Sipilae, wskazywany jako przyszły premier, to człowiek spoza polityki, milioner, który dorobił się w latach 90. na sprzedaży firmy z branży IT. Jest posłem dopiero od 2011 roku, co pozwoliło mu odciąć się od błędów swoich kolegów z partii.

Wyniki wyborów potwierdziły prognozowaną porażkę Koalicji Narodowej, która najpewniej przejdzie do opozycji. Ugrupowanie to zdobyło jedynie 38 mandatów, czyli o 6 mniej niż w poprzednich wyborach. "Ponieśliśmy porażkę, ale obiecujemy ciężko pracować, aby odzyskać zaufanie wyborców w kolejnych wyborach" - powiedział lider Koalicji Narodowej Alexander Stubb.

Z Helsinek Daniel Zyśk

Dowiedz się więcej na temat: Juha Sipilae

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje