Reklama

Reklama

Duszpasterz służby zdrowia ws. pigułki "dzień po"

- Udostępnienie tak zwanej pigułki "dzień po" w sprzedaży bez recepty to działanie ideologiczne, zdejmujące z ludzi odpowiedzialność za prokreację - mówi ks. profesor Stanisław Wawrzeszak, krajowy duszpasterz służby zdrowia.

- Udostępnienie tak zwanej pigułki "dzień po" w sprzedaży bez recepty to działanie ideologiczne, zdejmujące z ludzi odpowiedzialność za prokreację - mówi ks. profesor Stanisław Wawrzeszak, krajowy duszpasterz służby zdrowia.

Ministerstwo zdrowia podało, że środek - mający według niektórych działanie wczesnoporonne - może być dostępny w krajach UE bez recepty. Ksiądz Stanisław Wawrzeszak powiedział, że to decyzja nieodpowiedzialna, między innymi z punktu widzenia zdrowia kobiety. Jak mówił, środek antykoncepcyjny jest poważną ingerencją w organizm kobiety i nie powinien być sprzedawany bez recepty, jak witaminy. 

Zdaniem księdza Wawrzeszaka, te preparaty prowadzą do ograniczenia, a czasem całkowitego zniszczenia płodności kobiety. Jak dodał, nie wiadomo dokłanie, jakie będzie działanie tego środka - czy wczesnoporonne, jeśli dojdzie do zapłodnienia, czy antykoncepcyjne, jeśli do zapłodneinia nie dojdzie. Według księdza, pigułka zapobiega zagnieżdżeniu się zarodka w macicy i jego dalszemu rozwojowi. 

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann mówił w zeszłym tygodniu w Polskim Radiu, że środek będzie w naszym kraju dostępny jedynie na receptę, jeżeli unijne przepisy pozostawią w gestii krajów członkowskich decyzję w tej sprawie. 

Krajowy duszpasterz służby zdrowia powiedział, że zgodnie z prawem kraje członkowskie są niezależne w kwestii wartości. - Naciski w tej kwestii, czynione w imię deklarowanego humanitaryzmu, są działaniami ideologicznymi, szerszego programu, sprzyjającego realizacji rewolucji seksualnej - dodał ksiądz Wawrzeszak. 

W zeszłym tygodniu Komisja Europejska zdecydowała, że środek może być dostępny w krajach UE bez recepty, ale ostateczna decyzja należy do państw członkowskich. Tymczasem teraz, jak podaje IAR, rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk powiedział, że decyzja Komisji była "bezwarunkowa". Jak wyjaśnił, w poniedziałek formalnie ogłoszono decyzję, a Polska jako państwo członkowskie musi się do niej zastosować. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy