Reklama

Reklama

Bułgarski minister: Turcja nie przyjmuje z powrotem migrantów

Szef bułgarskiej dyplomacji Danieł Mitow oświadczył w sobotę, że mimo porozumienia z Bułgarią Turcja nie przyjmuje z powrotem migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę bułgarsko-turecką.

"Zwróciliśmy się o dodanie nadzwyczajnego punktu do porządku dziennego na najbliższym posiedzeniu unijnej Rady ds. Zagranicznych. Mamy na uwadze realizowanie przez Turcję porozumienia o readmisji z UE" - powiedział minister.

Mitow podkreślił zarazem, że nie jest to problem bułgarsko-turecki; dotyczy całokształtu problematyki migracyjnej w stosunkach między Turcją i UE.

W połowie tygodnia bułgarskie media informowały, że Turcja przestała przyjmować z powrotem nielegalnych migrantów, którzy przekraczają zieloną granicę. Premier Bojko Borysow potwierdził, że ostatnio Ankara odmówiła przyjęcia 200 osób.

Reklama

Według wicepremier i szefowej MSW Rumiany Byczwarowej Turcja "unika wywiązania się z porozumienia z Bułgarią". Byczwarowa dodała, że chodzi o podpisany na początku maja protokół między obu państwami, zobowiązujący Turcję do przyjmowania zawracanych przez Sofię nielegalnych migrantów.

Zarówno Byczwarowa, jak i Mitow podkreślili, że cały czas trwają rozmowy ze stroną turecką. "Mamy nadzieję, że presja na naszych granicach nie będzie się nasilać" - dodał Mitow.

Na początku miesiąca szefowa MSW mówiła w parlamencie o nasileniu się fali migrantów. Dane policji granicznej z ostatnich dni wskazują, że przeciętnie 100-150 osób na dobę nielegalnie przekracza granicę bułgarsko-turecką oraz bułgarsko-grecką. Obie granice są strzeżone przez oddziały policji granicznej i wojsko. Jednocześnie kilkudziesięcioosobowe grupy prawie codziennie próbują wydostać się przez granicę bułgarsko-serbską na Zachód.

W odróżnieniu od Turcji Grecja nie czyni przeszkód i przyjmuje z powrotem zawracanych przez stronę bułgarską nielegalnych migrantów. Większość migrantów przybywających z Turcji to Afgańczycy, Pakistańczycy i Irakijczycy, a z Grecji - Syryjczycy.

Na 250-kilometrowej granicy z Turcją Bułgaria od dwóch lat buduje ogrodzenie. 160 kilometrów jest gotowych, do końca lipca ma być oddane do użytku dalsze 60, w najtrudniej dostępnych okolicach granicznej góry Strandża.

Z Sofii Ewgenia Manołowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje