Reklama

Reklama

Bułgaria: Burza po rezygnacji dowódcy lotnictwa wojskowego

Den. Rumen Radew, dowódca bułgarskiego lotnictwa wojskowego, podał się w czwartek do dymisji, ale kilka godzin później po rozmowie z premierem Bojko Borysowem wycofał raport - poinformowała rządowa służba prasowa. Obserwatorzy w Sofii nie wykluczają dymisji ministra obrony Nikołaja Nenczewa.

Jako powód swojej rezygnacji Radew podał "niekonsekwentną politykę w sprawie stabilizacji lotnictwa wojskowego". W uzasadnieniu wymienił m.in. "skrajnie niedostateczną liczbę myśliwców zdolnych do pełnienia dyżurów bojowych w ramach misji "Air Policing" oraz "niespełnienie przez kierownictwo Ministerstwa Obrony zobowiązania do zawarcia umowy na remont myśliwców MiG-29", a także brak konkretnych propozycji w sprawie kupna nowych myśliwców.   

Radew złożył dymisję nazajutrz po opublikowaniu przez Ministerstwo Obrony projektu nowelizacji ustawy o siłach zbrojnych, który przewiduje możliwość ochrony bułgarskiej przestrzeni powietrznej we współdziałaniu z siłami NATO. Spowodowało to bardzo ostrą reakcję w parlamencie. Opozycyjna lewica w czwartek zażądała dymisji ministra obrony. Szef parlamentarnej komisji ds. obrony generał rezerwy Micho Michow powiedział, że jego klub poselski również rozważa tę sprawę. 

Reklama

Michow należy do klubu lewicowej partii ABW, najmniejszego z ugrupowań koalicji rządzącej. Za dymisją Nenczewa opowiedziała się nacjonalistyczna Ataka. Jeżeli za dymisją opowie się zrzeszający turecką mniejszość Ruch na rzecz Praw i Swobód (DPS), dymisję Nenczewa można uważać za przesądzoną. Na razie ruch nie wyraził jednolitego stanowiska.  

W swoim raporcie gen. Radew napisał o niespełnieniu przez resort obrony zapowiedzi w sprawie zapewnienia remontu myśliwców MiG-29. Bułgarskie lotnictwo posiada 16 takich samolotów, z których obecnie cztery są zdolne do wykonywania. Od stycznia 2016 r. zostaną tylko dwa, a termin remontu dwóch ostatnich upływa w czerwcu 2016 r. Umowa z Rosją na serwisowanie i remont MiG-ów upłynęła 9 września, a nowej nie zawarto.   

W sierpniu w Sofii ministrowie obrony Polski i Bułgarii, Tomasz Siemoniak i Nikołaj Nenczew, podpisali list intencyjny, który ustanawia ramy prawne do zawarcia umowy w sprawie remontów bułgarskich myśliwców MiG-29 w polskich zakładach. Według Nenczewa, głównego zwolennika tego porozumienia, obecnie trwają negocjacje na temat podpisania umowy.   

Tymczasem w sobotę bułgarskie media poinformowały o liście dyrektora generalnego rosyjskiego koncernu RSK MiG do Micho Michowa. "Strona rosyjska nie udzielała Polsce licencji oraz nie udostępniała jej aktualnej dokumentacji technicznej na wykonanie prac remontowych przy tych samolotach. Oznacza to, że w przypadku przeprowadzenia (przez Polskę) remontu bułgarskich MiG-ów RSK MiG wstrzyma (swoje) dalsze zobowiązania wynikające z umów o serwisowaniu i eksploatacji samolotów" - podkreślono w liście, cytowanym przez dziennik "Standart". W tym liście szef koncernu wymienił rosyjską cenę za remont. 

W niedzielę Michow mówił w radiu publicznym o niebezpieczeństwie dla przyszłości bułgarskiego lotnictwa wojskowego, jakie - jego zdaniem - mogłoby spowodować związanie się umową w sprawie remontu myśliwców MiG-29 z Polską. Zapowiedział zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia parlamentarnej komisji obrony w tej sprawie, które odbędzie się w najbliższy piątek.   

W czwartek stwierdził, że "gdyby Rosja przeszkodziła Polsce przeprowadzić remont, doszłoby do bardzo trudnej, kryzysowej sytuacji".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy