Reklama

Reklama

Budka o zmianach w prawie karnym: Nie widzę powodu do opóźnienia reformy

- Obecnie nie widzę powodu, by doszło do opóźnienia reformy procedury karnej, która ma wejść w życie 1 lipca - powiedział w środę minister sprawiedliwości Borys Budka. Dodał jednak, że planuje konsultacje z prokuratorami i nie wyklucza żadnych możliwości.

Od 1 lipca mają wejść w życie zmiany w prawie - w tym duże nowelizacje Kodeksu karnego oraz Kodeksu postępowania karnego, które mają przebudować procesy karne w Polsce i procedurę w takich sprawach. Reforma budzi kontrowersje i zastrzeżenia wśród wielu prawników. Dlatego pojawiają się głosy, aby przesunąć termin jej wejścia w życie np. o pół roku. Resort sprawiedliwości w końcu marca informował, że nie rozważa zmiany tego terminu.

Reklama

- To parlament zdecydował, kiedy ta reforma wejdzie w życie. Jeśli jakiekolwiek decyzje opóźniające w tym zakresie miałyby być podjęte, to minister sprawiedliwości może tylko i wyłącznie rekomendować pewne rozwiązania. Nie pokuszę się w tej chwili o sformułowanie żadnej twardej oceny. Na chwilę obecną nie widzę powodów, dlaczego miałoby dojść do jakiegokolwiek opóźnienia - powiedział Budka w środę wieczorem w Polsat News.

Minister przyznał, że "w tej chwili przed olbrzymim wyzwaniem stoi prokuratura". - W Polsce mamy świetnych prokuratorów, znaczna część z nich jest przygotowana do wejścia w życie tej reformy. Prokuratura straciła trochę czasu na tym, że kontestowała samą reformę, zamiast przygotowywać się do wejścia w życie - zaznaczył.

Budka zapowiedział, że od przyszłego tygodnia rozpocznie "bardzo intensywne konsultacje" m.in. z Prokuratorem Generalnym i Krajową Radą Prokuratury. - Zdaję sobie sprawę, że pojawiają się takie głosy o nieprzygotowaniu prokuratury. Dlatego będę chciał się wsłuchać w głos ekspertów i praktyków - powiedział.

- Chciałbym poznać zdecydowane zdanie Prokuratora Generalnego i przedstawicieli prokuratury, którzy jasno powiedzą: jesteśmy przygotowani lub nie. Jeżeli nie, to dlaczego - dodał minister.

Budka powiedział, że na chwilę obecną nie wyklucza żadnych możliwości, gdyby "konsekwencją tych zmian miało być bezpieczeństwo obywateli i ewentualne błędy procesowe". - Ta decyzja musi być w interesie obywateli, absolutnie nie może być w interesie jakiegoś jednego środowiska - mówił.

Zmiana "filozofii karania"

Na mocy głównej z nowelizacji - uchwalonych we wrześniu 2013 r. zmian w Kodeksie postępowania karnego - po reformie sędzia ma się stać w pełni bezstronnym arbitrem rozsądzającym spór między oskarżycielem a obroną - co nosi nazwę kontradyktoryjności. Inicjatywa sądu zostanie więc ograniczona, a rozszerzona - stron. Prokurator, który był autorem aktu oskarżenia, ma osobiście występować w danej sprawie w sądzie; dziś często przychodzą w zastępstwie prokuratorzy nieznający dobrze danej sprawy.

Ponadto, zgodnie z uchwaloną w lutym nowelizacją Kodeksu karnego, równocześnie od 1 lipca ma wejść w życie zmiana "filozofii karania". Częstsze ma stać się orzekanie grzywien i kar ograniczenia wolności, zaś rzadsze więzienia w zawieszeniu. Nowela reguluje również m.in. nowe zasady orzekania kary łącznej i określa nowe zasady wymierzania środków zabezpieczających.

Jako "słaby punkt" reformy krytycy wskazują niedostateczną przebudowę przepisów odnoszących się do prokuratury i organów ścigania. W połowie stycznia weszło w życie rozporządzenie - regulamin urzędowania prokuratury - które ma dostosować prokuraturę do zmian. Nadal nie ma natomiast obiecywanej od kilku lat nowej ustawy o prokuraturze; więc prokuratura działa na mocy nowelizowanej już kilkadziesiąt razy ustawy z 1985 r.

W połowie kwietnia poprzedni szef resortu sprawiedliwości Cezary Grabarczyk mówił PAP, że nie ma szans, by jeszcze w tej kadencji Sejm uchwalił nową ustawę o prokuraturze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje