Reklama

Reklama

"Anders morderca i przyjaciele" - wyniki konkursu!

Z wielką przyjemnością ogłaszamy wyniki konkursu "Anders morderca i przyjaciele", w którym pytaliśmy was o to, czy możliwe jest "wyjście na prostą" po opuszczeniu więzienia. Oto laureaci!

Pani Monika z Chełma,

Pani Magdalena z Myszkowa,

Pan Mirosław z Leska.

Serdeczne gratulacje!

FRAGMENT KSIĄŻKI:

W firmie zajmującej się masakrowaniem ludzi jest więcej spraw do omówienia, niż można by sądzić. Struktura zysków była następująca: osiemdziesiąt procent dla Andersa Mordercy i dwadzieścia procent dla recepcjonisty i pastor do podziału. Należało jednak uwzględnić także koszty uzyskania przychodu. Wykonawca zleceń będzie na przykład potrzebował nowych ubrań roboczych, jeżeli posiadane przez niego zostaną pokrwawione i nie dadzą się już uratować. To nie podlegało dyskusji. Anders Morderca przekonywał ponadto, że wydatki na piwo, które konsumował przed każdą operacją, powinny być dzielone między wszystkie strony. Uważał, że nie da się nikogo porządnie poturbować na trzeźwo. Recepcjonista i pastor odpowiedzieli, że z całą pewnością się da, potrzeba tylko trochę praktyki, której Andersowi Mordercy brak. Przyjęto zatem stanowisko, że w dniu, w którym czekała go akcja, musi ograniczyć konsumpcję. 

Reklama

Negocjacje dotyczące piwa Anders Morderca przegrał, natomiast zyskał poparcie zespołu w kwestii transportu. Zgodnie bowiem uznano, że nie przystoi, aby jeździł środkami komunikacji publicznej albo wsiadał na skradziony rower z kijem bejsbolowym na bagażniku. Postanowiono jednogłośnie, że spółka pokryje koszty przejazdu taksówką. Recepcjonista wynegocjował stałą cenę u Taxi-Torstena, dawnego stałego klienta Clubu Amore. Dziewczyny nazywały go Taxi-Dorszem i dlatego recepcjonista go zapamiętał. Per Persson wybrał się zatem do dawnego amatora płatnego seksu i wypalił prosto z mostu: 

- Ile byś chciał za bycie prywatnym szoferem na terenie wielkiego Sztokholmu przez godzinę albo dwie w jedno albo w dwa popołudnia?

- Sześć tysięcy za każdy kurs - rzucił Taxi-Torsten.

- Dostaniesz dziewięćset.

- Zgoda!

- I masz trzymać gębę na kłódkę, niezależnie od tego, co zobaczysz albo usłyszysz.

- Przecież powiedziałem, że umowa stoi. 

Zespół działał z powodzeniem. Co poniedziałek spotykał się na naradzie roboczej. Pierwotny cennik modyfikowano na bieżąco na podstawie relacji Andersa Mordercy, który przedstawiał trudności występujące przy wykonywaniu różnych rodzajów zleceń.

Ceny uzależniano także od zamawianych kombinacji. Na przykład złamanie prawej nogi kosztowało piętnaście tysięcy koron i tyle samo żądano za złamanie lewej ręki. Ale już koszt kombinacji prawa noga plus lewa ręka wynosił nie trzydzieści tysięcy, tylko czterdzieści. A to w wyniku sugestywnych opisów Andersa Mordercy, że osobnik, któremu właśnie przetrącono bejsbolem prawą nogę, tak miota się i ciska po podłodze, że ni cholery nie można się dostać do jego lewej ręki. Zwłaszcza że egzekutor zleceń od początku miał problem z odróżnianiem prawej strony od lewej (podobnie jak zła od dobra). 

Przestrzegano też norm etycznych. Pierwsza i najważniejsza brzmiała: dziecko nigdy nie może doznać uszczerbku, ani bezpośrednio, ani pośrednio, na przykład nie powinno widzieć, jak mama czy (najczęściej) tata dostaje łomot.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy