Reklama

Reklama

Adam Bielan: Będzie dwóch ministrów z Partii Republikańskiej

Kamil Bortniczuk i Michał Cieślak będą ministrami, a Jacek Żalek pozostanie wiceministrem - powiedział w poniedziałek europoseł i prezes Partii Republikańskiej Adam Bielan. Dodał, że w poniedziałek wieczorem parlamentarzyści jego partii spotkają się z prezydentem Andrzejem Dudą. Bielan odniósł się także do manifestacji zwołanej przez Donalda Tuska. - Będziemy reagować na "fałszywe stwierdzenia" szefa Platformy Obywatelskiej - stwierdził.

Pytany w Radiu Zet, kiedy dojdzie do rekonstrukcji rządu Bielan zaznaczył, że to jest "wspólna decyzja przywódców Zjednoczonej Prawicy", ale przede wszystkim, "już w sensie technicznym": premiera, który wnioskuje o odwoływanie i powoływanie ministrów oraz prezydenta, który tak decyzję podejmuje.

Bielan pytany, kto wejdzie do rządu z ramienia Partii Republikańskiej, powiedział: - Oprócz Kamila Bortniczuka będzie to Michał Cieślak, który w tej chwili już jest członkiem Rady Ministrów (od 2020 roku jest ministrem-członkiem drugiego rządu Mateusza Morawieckiego - red.). Bielan zaznaczył, że Cieślak nadal będzie ministrem bez teki w kancelarii premiera, w randze "ministra konstytucyjnego". Potwierdził też, że Jacek Żalek pozostanie wiceministrem w resorcie ds. funduszy i polityki regionalnej.

Na uwagę, że "to trochę groteskowe", że najpierw połączono resort sportu "z kulturą", a teraz będzie to rozłączane, "bo potrzebne jest stanowisko ministerialne dla przedstawiciela Partii Republikańskiej", Bielan przekonywał, że tak nie jest.

Reklama

- Od dłuższego czasu mówiło się w naszych kręgach, że resort sportu powinien być wyłączony (od kultury) - wyjaśnił. - Opowiadam się za tym, by sport był osobnym działem administracji państwowej, osobnym resortem. (...) Te środki na zmiany nie będą duże, bo gmach ministerstwa sportu i wszyscy urzędnicy, którzy tam pracują, to się nie zmieniło po włączeniu do MKiDN, więc tak naprawdę sport był oddzielnym działem administracji publicznej i będzie po prostu oddzielnym resortem - powiedział. - To są niewielkie zmiany - przekonywał.


Poinformował też, że "wieczorem wszyscy parlamentarzyści z Partii Republikańskiej spotkają się z panem prezydentem". Według niego to będzie "oficjalne spotkanie" na zaproszenie głowy państwa. - Jesteśmy nowym podmiotem w koalicji Zjednoczonej Prawicy, która rządzi Polską. To jest naturalne, że pan prezydent chce poznać nasze plany polityczne. To jest coś normalnego, że prezydent prowadzi tego rodzaju dialog - powiedział.

Jak dodał, zarówno on sam, jak i Kamil Bortniczuk byli bardzo aktywni w kampanii reelekcyjnej Dudy. - Myślę, że pan prezydent też o tym pamięta, więc te relacje są bardzo dobre, bardzo ciepłe - dodał Adam Bielan.

W niedzielę Bortniczuk w Radiu Zet powiedział, że zgodnie z umową koalicyjną z PiS zarządzanie resortem sportu powinno przypaść Partii Republikańskiej. W ubiegłą środę z Bortniczukiem spotkał się prezydent, a jego kancelaria, która poinformowała na Twitterze o tym spotkaniu, napisała, że poseł jest kandydatem na ministra sportu. 

Manifestacja na placu Zamkowym

W niedzielę na placu Zamkowym w Warszawie odbyła się manifestacja zwołana przez Tuska w reakcji na czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł o niezgodności z konstytucją niektórych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej. Czuję się zobowiązany podnieść alarm spowodowany decyzjami "pseudo-Trybunału" i partii rządzącej, która już bez "owijania w bawełnę" podjęła decyzję o wyprowadzeniu Polski z Unii Europejskiej; oni chcą wyjść z UE, by bezkarnie gwałcić prawa obywateli i zasady demokracji - mówił podczas manifestacji Tusk.

- Będziemy dziś reagować na fałszywe stwierdzenia Tuska, bo demonstracja dotyczyła kwestii nieprawdziwych - Tusk twierdził, że TK wyprowadził Polskę z UE. To absurdalne. Nikt o zdrowych zmysłach w to nie wierzy - oświadczył Bielan podczas w poniedziałkowej rozmowy w Radiu Zet.

"W szacunki polityka PO nie wierzę"

Pytany o "szacunki warszawskiego ratusza", z których wynika, że w manifestacji uczestniczyło 80 - 100 tys. osób, odparł: - W szacunki prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, polityka PO, nie wierzę. Przyzwyczailiśmy się, że kilkukrotnie zawyżał frekwencję - stwierdził. Dodał jednak, że "wyborców PO, fanów Donald Tuska jest znacznie więcej, niż kilka promili".

- Jeśli porównamy to z wielkimi demonstracjami na ulicach Paryża czy Rzymu, to frekwencja jest dużo mniejsza, ale ja tego nie lekceważę - mówił. - W Polsce mamy wolność, żadne swobody obywatelskie nie są ograniczone - dodał. Zaznaczył, że nie tak było "w przypadku rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy wysyłano policję do demonstrujących kibiców". - Takich sytuacji w Polsce na szczęście nie mamy - podkreślił.

Tusk "marzy, by wzniecić w Polsce zamieszki"

Bielan przekonywał, że lider PO "marzy, by wzniecić w Polsce zamieszki". Nawiązał przy tym do fragmentu piątkowego wywiadu Tuska w TVN24. Lider PO - pytany w nim o swoje kandydowanie na przewodniczącego partii w powszechnych wyborach partyjnych - powiedział: - Wróciłem tu w sytuacji dość awaryjnej, pełnię obowiązki szefa Platformy, uznałem jednak, że trzeba jak najszybciej dostać ten pełny mandat, żeby sprawy uporządkować. Dodał, że nie ma ani głowy, ani czasu na "wewnątrzpartyjne gry". - Polacy potrzebują silnego przywództwa w opozycji. Nie nieustannych negocjacji, nie małych interesików, nie 16 partii, nie obrażonych liderów. Silne przywództwo jest potrzebne szczególnie w sytuacji, w jakiej dzisiaj jesteśmy, i ja Platformie oferuję silne przywództwo. To czasami boli, to nie zawsze jest przyjemne, ale jak mam stanąć do konfrontacji z tymi, którzy dzisiaj rządzą Polską, to trzeba mieć determinację, mięśnie i gotowość do poważnego starcia, a nie mazać się - powiedział Tusk.

W interpretacji Bielana Tusk mówił o tym, że "trzeba mieć mięśnie do konfrontacji" - "wzywając ludzi na ulice". Bielan przekonywał, że jest mu "trudno" odczytywać to inaczej niż tak, że "Tusk marzy, by wzniecić w Polsce zamieszki na ulicach".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne