Reklama

Reklama

110 tys. Polaków w wyborach burmistrza Londynu

Co najmniej 110 tys. Polaków uprawnionych jest do głosowania w wyborach burmistrza i rady miejskiej Londynu 3 maja, z czego ponad 91 tysięcy to Polacy z fali migracyjnej po 2004 r. Grupa ta stanowi 1,5 proc. ogółu londyńskich wyborców

Pozostała liczba - 18 678 - to obywatele polscy, którzy przyjechali we wcześniejszych latach i nigdy się nie naturalizowali. Największy procent polskich wyborców zarejestrowany jest w dzielnicy Ealing w zachodnim Londynie. Jest to 5 proc. w stosunku do ogólnej liczby wyborców w tej gminie.

Reklama

Dane te zgromadził działacz społeczny Wiktor Moszczyński, który napisał do poszczególnych kandydatów, zwracając im uwagę, że Polacy są obywatelami UE i brytyjskimi podatnikami. Przypomniał im, że Polacy liczą się w wyborach 3 maja i pytał kandydatów, co mogą dla nich zrobić.

Obywatele UE mogą głosować w wyborach lokalnych takich, jak wybory do władz miejskich, jeśli się zarejestrują.

Z danych zebranych przez Moszczyńskiego wynika, że w 2012 r. w londyńskich szkołach uczy się blisko 18 tys. dzieci, dla których polski jest językiem wyniesionym z domu. 24 840 londyńskich Polaków było w ub. r. użytkownikami Facebooku.

- Polscy londyńczycy są nieodłącznym elementem społecznej, ekonomicznej i kulturowej tkanki metropolii. Podczas gdy części od dawna osiadłej tu społeczności polskiej materialnie powodzi się dość dobrze, większość Polaków to ludzie opłacani według ustawowej stawki minimum, mający do czynienia z drogim transportem, złymi warunkami mieszkaniowymi i pospolitą przestępczością - napisał w swym liście Moszczyński.

- Wprawdzie polska społeczność docenia tolerancyjną atmosferę tak wielkich miast jak Londyn, ale jest też świadoma negatywnego rozgłosu stwarzanego wokół niej przez tabloidy i niepokoi się tym, że obecny kryzys gospodarczy w Wielkiej Brytanii może wywołać wzrost uprzedzeń i dyskryminacji wobec nich i ich dzieci - dodał.

Kandydat Partii Pracy w wyborach na burmistrza Londynu Ken Livingstone w swoim przesłaniu do polskich wyborców uwypuklił wkład Polaków w gospodarkę i życie kulturalne Londynu uznając, że przyczynili się do "wzbogacenia kulturowej mieszanki i międzynarodowej rangi metropolii".

- Londyńscy Polacy borykają się z tymi samymi ogólnymi problemami, co inni mieszkańcy miasta: drogiego transportu i mieszkań, niskich płac, wykształcenia dzieci, znalezieniem opieki nad dziećmi i rosnącą przestępczością - zaznaczył. Obiecał, że jeśli zostanie burmistrzem, to drzwi jego urzędu będą dla Polaków zawsze otwarte.

Kandydat konserwatystów, ubiegający się o wybór na nową kadencję Boris Johnson odwiedził polską piekarnię w dzielnicy Wembley, tę samą, do której przyjechał w czasie kampanii prezydenckiej w Polsce ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Johnson spotkał się też z Polakami w dzielnicy Ealing.

Kandydat liberalnych demokratów Brian Paddick wyraził nadzieję, że Polacy bardziej zaznaczą się w brytyjskim życiu politycznym, w większym zakresie ubiegając się o urzędy z wyboru, będą traktowali miasto jako swoje i brali za nie odpowiedzialność.

Dowiedz się więcej na temat: 3 maja | Londyn | wybory | wybór | Polacy | Wielka Brytania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje