Reklama

Reklama

Solar Impulse 2 wystartował w lot dookoła świata

Samolot słoneczny Solar Impulse 2 wystartował w poniedziałek rano z lotniska w Abu Zabi w pierwszy lot dookoła świata. Celem pięciomiesięcznej podróży jest promowanie energii ze źródeł odnawialnych.

Za sterami nowoczesnego samolotu zasiadł duet pilotów Andre Borschberg i Bertrand Piccard. Wystartowali z Abu Zabi o 7:12 lokalnego czasu i udali się na wschód. W poniedziałek pokonają 400 km do Maskatu, stolicy Omanu.

Według planów, pierwszy w historii lot samolotem słonecznym dookoła świata potrwa pięć miesięcy. W tym czasie piloci pokonają dystans 35 000 km. Będą przemieszczać się od kontynentu do kontynentu, po drodze pokonując Pacyfik i Atlantyk.

Zmierzenie się z każdym z oceanów, jak podkreślają piloci, będzie dla nich największym wyzwaniem. "Będziemy musieli lecieć przez pięć dni i nocy, żeby tego dokonać. To będzie prawdziwe wyzwanie. Na przygotowania mamy jeszcze dwa miesiące, tyle czasu zajmie nam bowiem przelot nad Chinami i dotarcie do pierwszego z oceanów. (...) Jestem przekonany, że dysponujemy niezwykłym samolotem. Tylko taki pozwoli nam pokonać wielkie oceany" - podkreśla Andre Borschberg w rozmowie z BBC News.

Reklama

17 000 komórek solarnych

Solar Impulse 2 jest napędzany energią słoneczną. Na skrzydłach samolotu zainstalowano 17 000 komórek solarnych, które będą pozyskiwać energię słoneczną, a następnie przekazywać ją do czterech silników elektrycznych.

Rozpiętość skrzydeł maszyny wynosi 72 metry. To o 3,5 metra więcej niż rozpiętość skrzydeł Boeinga 747. Solar Impulse 2 waży 2,3 tony, a średnia prędkość maszyny wynosi 70 km/h.

Andre Borschberg i Bertrand Piccard przygotowywali się do historycznego lotu w symulatorach. Każdy z nich opracował też własną technikę koncentracji i regeneracji. Pierwszy z pilotów postawił na jogę, drugi na hipnozę. Będą się zmieniać za sterami samolotu. Łącznie w powietrzu maszyna będzie przebywać przez 500 godzin.

Lot dookoła świata samolotem solarnym będzie niezwykle wyczerpujący dla pilotów. Podczas trwającej pięć miesięcy podróży będą mogli pozwolić sobie jedynie na 20-minutowe drzemki, a w dodatku spędzą ze sobą wiele dni zamknięci w kokpicie niewiele większym od budki telefonicznej.

"Będzie mnie napędzać pasja. Lot dookoła świata bez żadnego paliwa był moim marzeniem od szesnastu lat. Teraz ma się spełnić. Już nie mogę się doczekać lotu" - mówił przed startem Bertrand Piccard.

Mogą czekać tygodniami na lot

Nad bezpieczeństwem misji czuwa w Monako grupa ekspertów. Na pomoc mobilnych fachowców piloci mogą także liczyć w trakcie lotu. Podczas postojów samolot ma przebywać w przenośnym hangarze.

Według symulacji komputerowych, nie można jednoznacznie stwierdzić, czy pierwszy w historii lot samolotem solarnym dookoła świata się powiedzie. Wszystko zależy od warunków atmosferycznych, jakie będą panować podczas przelatywania nad oceanami. Niewykluczone, że na odpowiednie warunki piloci mogą czekać tygodniami na ziemi, zanim rozpoczną przelot nad Pacyfikiem lub Atlantykiem.

Pogoda już dała się we znaki pilotom i organizatorom lotu. Pierwotnie misja miała się rozpocząć 1 marca, ale warunki na to nie pozwoliły. W poniedziałek pogoda w Abu Zabi była idealna, dlatego samolot mógł wzbić się w powietrze.

W razie kłopotów w trakcie lotu nad oceanem piloci zostali wyposażeni w sprzęt ratunkowy, który - po katapultowaniu - pozwoli im przetrwać na wodzie zanim dotrze do nich pomoc. W kokpicie znajduje się także tygodniowy zapas wody i jedzenia i spadochrony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy