Reklama

Reklama

Perseidy 2016: Maksimum roju już za nami

To nie lada gratka dla miłośników astronomii: w nocy z 11 na 12 sierpnia można było obserwować maksimum roju Perseidów. Jeśli ktoś nie zdążył zobaczyć "spadających gwiazd", ma szansę nadrobić to jeszcze tej nocy - z 12 na 13 sierpnia.

Spadające gwiazdy, przez specjalistów określane meteorami, to skalne okruchy, które spalają się po wejściu w atmosferę. Proces ten obserwujemy jako pojawiający się na niebie wyjątkowo szybki błysk.

Reklama

Eksperci twierdzą, że najwięcej "spadających gwiazd" jesteśmy w stanie zobaczyć wtedy, gdy Ziemia zderzy się ze smugą gazu i pyłu pozostawionego przez jakąś kometę. Ma to miejsce właśnie w lipcu i w sierpniu, gdy nasza planeta spotyka się z materiałem pozostawionym przez kometę 109P/Swift-Tuttle. Ziemia przedziera się przez jej warkocz, a jego cząsteczki wdzierają się w ziemską atmosferę.

Najlepszą porą do obserwacji "spadających gwiazd" jest pierwsza połowa sierpnia. Możemy wówczas obserwować - także gołym okiem - najbardziej znany rój meteorów zwany Perseidami. Zdają się one "wybiegać" z konstelacji Perseusza, stąd ich nazwa.

W tym roku radość miłośników astronomii będzie podwójna, bo spodziewane są aż dwa maksima roju Perseidów. Pierwsze miało miejsce w nocy z 11 na 12 sierpnia około godz. 2 w nocy polskiego czasu.

Kolejne maksimum spodziewane jest już kolejnej nocy - z 12 na 13 sierpnia. Wszystko wskazuje jednak na to, że będzie ono znacznie słabsze niż to pierwsze.

Niesamowity podniebny spektakl, który będzie można podziwiać przez całą noc, zacznie się już o 17.

Warto odpowiednio przygotować się do obserwacji i najlepiej przeprowadzić ją na otwartym polu. Gdy już znajdziemy się w odpowiednim miejscu, powinniśmy wypatrywać Gwiazdozbioru Perseusza.

Punktem odniesienia może być także Gwiazdozbiór Kasjopei, ale gdy już go zlokalizujemy, powinniśmy patrzeć nie na niego, tylko na pozostałą część nieba, bo Perseidy będą zmierzać od strony Gwiazdozbioru Perseusza.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama