Reklama

Reklama

Zatrzymania policjantów ws. zabójstwa K. Olewnika

Pod zarzutami niedopełnienia obowiązków skutkujących śmiercią człowieka i utrudnianiem śledztwa polegającego na niepodjęciu czynności, mimo posiadania dowodów, zatrzymano w poniedziałek trzech policjantów, pracujących nad sprawą uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.

Poinformował o tym Prokurator Okręgowy w Olsztynie Cezary Kamiński. To ta prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie błędów śledczych po uprowadzeniu Olewnika.

Reklama

Wszyscy trzej zajmowali się sprawą na początkowym etapie od roku 2001 do 2003.

Wśród zatrzymanych jest m.in. Remigiusz M. - emerytowany policjant z Radomia. Był szefem policyjnej grupy, która przez pierwsze trzy lata prowadziła śledztwo w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika. Rodzina Olewników publicznie zarzucała w ostatnich tygodniach Remigiuszowi M., że zlekceważył anonim przysłany rodzinie porwanego. Z anonimu wynikało, że Krzysztofowi Olewnikowi "grozi niebezpieczeństwo", a jako klucz do zagadki list wskazywał na mężczyznę, który potem okazał się jednym z porywaczy.

Sam Remigiusz M. mówił, że nie pamięta tego elementu śledztwa. Podkreślał również, że w postępowaniu prowadzonym przez prokuraturę to właśnie ona, a nie policja, podejmuje decyzję o zatrzymaniu podejrzanej osoby i przeszukaniu pomieszczeń.

Pozostali zatrzymani to Maciej L. - policjant z wydziału kryminalnego płockiej policji i Henryk S. - funkcjonariusz tamtejszego CBŚ.

Według Danuty Olewnik-Cieplińskiej, siostry porwanego i zabitego Krzysztofa, Maciej L. w śledztwie odpowiadał za prace operacyjne, a Henryk S. był dochodzeniowcem.

Komentując fakt zatrzymania policjantów Danuta Olewnik - Cieplińska powiedziała: "Nie nam ich oceniać, ale ktoś w końcu spojrzał i w końcu ich ktoś rozliczy. Czekaliśmy tyle czasu, tyle lat".

Także pełnomocnik rodziny Olewników mec. Ireneusz Wilk wyraził zadowolenie z zatrzymania policjantów.

- Dobrze się stało, że podjęto stosowne działania procesowe wobec osób, do których mieliśmy zastrzeżenia - powiedział. Przyznał, że on sam, a także Włodzimierz Olewnik, ojciec Krzysztofa, zostali poinformowani o zatrzymaniach.

Według jego wiedzy w poniedziałek grupa zatrzymująca policjantów dokonała przeszukań w ich mieszkaniach i miejscach pracy. Wilk dodał, że jest to rutynowa czynność.

- W postępowaniu (śledztwo po porwaniu Olewnika - red.) doszło do tylu błędów i zaniedbań, że lepiej zrobić jedną czynność za dużo niż za mało - podkreślił.

Wilk zapowiedział, że będzie brać udział w przesłuchaniach zatrzymanych. Dodał, że liczy na to, że prokuratura wniesie do sądu wnioski o areszt, by w ten sposób zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Mieczysław Orzechowski powiedział, że w poniedziałek nie będą prowadzone żadne czynności z udziałem zatrzymanych. Nieoficjalnie ze źródeł policyjnych ustaliła, że zatrzymani zostaną przewiezieni do policyjnych izb zatrzymań poza Olsztynem. Policja i prokuratura zapowiedziały, że nie będą podawać w poniedziałek informacji w tej sprawie.

Pytany o zatrzymanie policjantów wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna powiedział, że jest to "jeden z kroków w dobrą stronę". - Zrobimy wszystko, żeby tę sprawę wyjaśnić dogłębnie. Nie będzie żadnej solidarności zawodowej - zapewnił.

Nadzorujący policję wiceminister spraw wewnętrznych Adam Rapacki powiedział, że resort nie traktuje zatrzymania trzech policjantów "w kategoriach jakiegokolwiek sukcesu". - Chcemy aby ta sprawa została rzetelnie wyjaśniona i aby można było ocenić obiektywnie wszelkie wątpliwości - podkreślił.

Zaznaczył, że obecnie do prokuratury przekazano część materiałów operacyjnych. - Czekamy na wniosek prokuratorski, aby przekazać całość. Chcemy, aby wszystkie materiały zebrane w tej sprawie były jawne i możliwe do oceny przez prokuratorów, ale również pełnomocników czy rodzinę - dodał.

Postępowanie, które ma wyjaśnić błędy śledczych po porwaniu i zabójstwie Krzysztofa Olewnika, zostało wszczęte w czerwcu ub. roku przez olsztyńską prokuraturę, która wcześniej ustaliła porywaczy i zabójców Olewnika oraz odnalazła ciało.

Sprawę wyjaśnia czterech prokuratorów i ośmiu policjantów. Śledztwo zostało wszczęte po złożeniu zawiadomienia przez Włodzimierza Olewnika, ojca zamordowanego. Wskazuje on, że w porwaniu, oprócz już skazanych, uczestniczyły inne osoby i że porwanie nastąpiło właśnie na zlecenie tych osób.

Pod koniec marca br. Sąd Okręgowy w Płocku skazał oskarżonych w sprawie uprowadzenia i zabójstwa Olewnika. Kary dożywocia wymierzył Sławomirowi Kościukowi i Robertowi Pazikowi, oskarżonym o zabójstwo 27-letniego Olewnika. Ośmioro ich wspólników otrzymało kary od jednego roku w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności. Jeden z oskarżonych został uniewinniony.

Dwóch sprawców porwania i zabójstwa Olewnika popełniło samobójstwo. W olsztyńskim areszcie w czerwcu ub. roku w celi powiesił się Wojciech F., któremu prokuratura miała postawić zarzut sprawstwa kierowniczego zbrodni, a po ogłoszeniu wyroku przez płocki sąd, na początku kwietnia - Sławomir Kościuk.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w październiku 2001 r. Wkrótce sprawcy zażądali okupu. Kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003 r. okup - 300 tys. euro - przekazano porywaczom. Jednak uprowadzony nie został uwolniony.

Miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany przez Pazika i Kościuka. Ciało ofiary, torturowanej przed śmiercią, znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania i trzech od zabójstwa, w lesie w okolicach Różana nad Narwią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy