Reklama

Reklama

Zamordował rodziców? Trafi do zakładu psychiatrycznego

We wtorek Sąd Okręgowy Warszawa-Praga przychylił się do wniosku prokuratury o umieszczenie 26-letniego Mateusza G. w zakładzie psychiatrycznym. Mężczyzna był oskarżony o zamordowanie rodziców. Według biegłych nie wiedział, co robi, bo ma skomplikowane zaburzenia psychiczne.

"Postępowanie wobec Mateusza G. zostało umorzone. Zastosowano środek zabezpieczający w postaci umieszczenia mężczyzny w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym oraz utrzymano w mocy środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania - do czasu rozpoczęcia wykonywania przez niego środka zabezpieczającego, nie dłużej niż do 29 stycznia" - poinformowano w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga.

Wniosek o umorzenie postępowania wobec Mateusza G. prokuratura skierowała w czerwcu. "Wnioskowaliśmy do sądu o zastosowanie wobec podejrzanego środków o charakterze izolacyjnym z uwagi na wysoką szkodliwość czynów, których dopuścił się podejrzany" - tłumaczył PAP prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Jak dodał, biegli ocenili, że G. był niepoczytalny, gdy mordował rodziców.

Reklama

"Biegli rozpoznali u podejrzanego skomplikowane zaburzenia psychiczne. Ocenili także, że Mateusz G. jest osobą o wysokim stopniu inteligencji oraz, że w jego przypadku zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia podobnych bądź takich samych czynów w przyszłości" - informował prok. Saduś.

26-latek zamordował rodziców 17 października 2017 roku w domu rodzinnym w warszawskiej dzielnicy Wawer. Według śledczych po kolejnej kłótni z ojcem zaatakował go nożem. Zadał mu sześć ciosów. Matkę zabił, gdy próbowała ratować męża. Świadkami tragedii byli 22-letnia siostra i 16-letni brat Mateusza G.

Policjanci zatrzymali go tuż po zdarzeniu. Miał im powiedzieć, że stracił nad sobą panowanie, bo nie mógł wytrzymać pretensji rodziców, iż niczego jeszcze w życiu nie osiągnął.

Przesłuchiwany przez prokuratora nie przyznał się do zabójstw i odmówił składania wyjaśnień. Zeznań nie złożyło także jego rodzeństwo - przysługiwało im takie prawo jako najbliższej rodzinie podejrzanego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje