Reklama

Reklama

Warszawa: Nagi mężczyzna spacerował po ulicy. Tłumaczył, że zrobiło mu się gorąco

Było mu gorąco, więc się rozebrałem - takie wyjaśnienia usłyszeli funkcjonariusze warszawskiej Straży Miejskiej od mężczyzny, który po stołecznych Bielanach spacerował... nago. Mężczyzna ubrany tylko w buty był widziany na ulicy Wólczyńskiej.

Strażnicy miejscy patrolujący okolice cmentarza Wawrzyszewskiego ze zdumienia przecierali oczy. Na ulicy Wólczyńskiej zobaczyli spacerującego lekkim krokiem nagiego mężczyznę. Jedynym elementem ubioru były buty.

Strażnicy zareagowali natychmiast i pomimo jego protestów, okryli kocem termicznym i posadzili na ławce przy przystanku. Na pytanie, dlaczego idzie nagi przez osiedle, odparł, że zrobiło mu się gorąco, więc się rozebrał - i nie widzi w tym nic zdrożnego.

"Próby ustalenia jego tożsamości spełzły na niczym, ponieważ nie miał przy sobie dokumentów, a podawane przez niego kilkukrotnie dane były za każdym razem inne. Na miejsce interwencji strażnicy wezwali patrol policji oraz pogotowie ratunkowe. Mężczyzna został przewieziony do szpitala" - przekazali strażnicy.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy