Reklama

Reklama

Warszawa: Mieszkanka Pragi znalazła w muszli klozetowej pytona królewskiego

Metrowego węża znalazła mieszkanka warszawskiej Pragi Południe. Jak informuje reporter RMF MAXX Przemysław Mzyk, gad ukrył się w muszli klozetowej. Strażnicy z Patrolu Eko odłowili pytona królewskiego i przewieźli go do ogrodu zoologicznego.

Kilka minut przed godz. 11 straż miejska odebrała zgłoszenie od mieszkanki Pragi Południe z prośbą o interwencję Patrolu Eko. W muszli klozetowej kobieta znalazła pytona.

Kobieta była opanowana, zachowała się bardzo rozważnie. Zamknęła łazienkę i natychmiast nas wezwała – podkreśla Joanna Gos-Kowalska z warszawskiej Straży Miejskiej. Wąż leżał zwinięty w muszli klozetowej. Został przez nas bez problemu odłowiony. Początkowo był ospały. Jest to pyton królewski, ma ok. 1 metra. Specjaliści z ogrodu zoologicznego ocenili, że jest w dobrym stanie – dodaje.

Z relacji mieszkanki lokalu wynikało, że prawdopodobnie nie była to pierwsza wizyta "nieproszonego gościa". Po wcześniejszych wizytach zostawiał bałagan. W łazience zrzucał z półek kosmetyki.

Reklama

Pyton królewski jest popularny wśród hodowców zwierząt egzotycznych. Jest jednym z najmniejszych z rodziny pytonów i nie jest agresywny. Niewykluczone więc, że wąż uciekł komuś z terrarium i przedostał się do mieszkania kobiety pionem wodno-kanalizacyjnym – mówi Agnieszka Ciostek-Grzęda ze Straży Miejskiej w Warszawie.

Najwięcej interwencji związanych ze zwierzętami egzotycznymi strażnicy miejscy mają właśnie w lecie. Wynika to często z niefrasobliwości właścicieli zwierząt.

Zwierzęta powinny być przetrzymywane w terrariach, a jeśli właściciel pozwala zwierzęciu swobodnie przemieszczać się po mieszkaniu, to jego obowiązkiem jest uniemożliwienie zwierzęciu wydostanie się z lokalu. Jeśli zostawiamy zwierzęta same w mieszkaniu, to sprawdźmy, czy odpowiednio zabezpieczyliśmy terrarium, czy zamknięte są okna i drzwi balkonowe – przypomina Piotr Mostowski ze Straży Miejskiej w Warszawie.

W przeszłości Patrol Eko podejmował już interwencje w związku z pytonami królewskimi znalezionymi przez mieszkańców na terenie prywatnych posesji, parkingów i garaży.

Przemysław Mzyk


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy