Reklama

Reklama

Warszawa. Hitlerowców zmienili na Niemców. Straty 700 tys. zł

Naprawa kamiennych tablic, które upamiętniają w Warszawie miejsca walk i martyrologii jej mieszkańców w czasie II wojny światowej, będzie kosztowała co najmniej 700 tys. zł napisała "Gazeta Wyborcza". Członkowie warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" dokleili na nich nowe napisy z pianki. - Klej zostawił trwałe ślady na zabytkowym piaskowcu - podał Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Według stołecznego konserwatora zabytków Michała Krasuckiego średni koszt naprawy jednej zabytkowej tablicy to 5 tys. 100 zł brutto. Taką wycenę przedstawiła specjalistyczna firma, której Zarząd Terenów Publicznych dzielnicy Śródmieście zlecił naprawę siedmiu tablic. W sumie naprawa tablic zniszczonych przez członków warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej", którzy dokonali ich chałupniczej "korekty" przy użyciu mocnego kleju wnikającego w delikatny piaskowiec, może kosztować ponad 700 tys. zł - podała w poniedziałek stołeczna "Gazeta Wyborcza".

"Hitlerowców" zaklejali "Niemcami"

Według dziennika zniszczeniu uległy tablice zlokalizowane nie tylko w Śródmieściu, ale także z innych dzielnic. Szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" przyznał, że w ten sam sposób "skorygowano" treść ponad 140 takich tablic. Według gazety tablice zostały zniszczone w weekend 2-3 października. Uczestnicy akcji, do której zorganizowania przyznał się Adam Borowski, przewodniczący warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej", zakleili na starych tablicach słowo "hitlerowcy". Przylepili na nim wykonaną z pianki plakietkę z napisem "Niemcy". Zrobili to m.in. przy Nowym Świecie 59, Krakowskim Przedmieściu 62, Wolskiej 58, Grójeckiej 24 i Barskiej 4. 

Reklama

Wycięli drzewa w parku wpisanym do rejestru zabytków. Dyrektor oskarżony

"Ten napis 'hitlerowcy' powstał za czasów komunizmu. Aby nie drażnić towarzysza Ericha Honeckera, sprawców zbrodni zastąpiono słowem 'hitlerowcy'. A to nie hitlerowcy podpisali Pakt Ribbentrop-Mołotow, to nie hitlerowcy napadli na Polskę, tylko Niemcy" - powiedział Borowski w rozmowie z portalem Telewizji Republika. Na Facebooku z kolei napisał, że zaklejono ponad 140 tablic i poinformował, że "zostało jeszcze może 10, może 12...".

Wojewódzki urząd konserwatorski zabrał głos w tej sprawie w ostatni czwartek. Na swoim Facebooku zamieścił wpis następującej treści: "Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków podjął natychmiastowe działania w celu wzmożenia ochrony konserwatorskiej tablic pamiątkowych autorstwa rzeźbiarza Karola Tchorka. Wydarzenia ostatnich dni stały się dla nas impulsem do uruchomienia pilnych działań obejmujących w pierwszej kolejności inwentaryzację tablic oraz dokonanych bez nadzoru konserwatorskiego ingerencji.

Według niego naprawy będą kosztowne. "Tego nie da się zrobić fragmentarycznie. Użyto bardzo silnego kleju, który zostawia trwałe ślady na zabytkowym piaskowcu. Konieczna jest gruntowna konserwacja całych tablic. Stąd ten koszt" - wyjaśnił konserwator.

Będzie ochrona konserwatorska

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków rozważa w dalszej kolejności wszczęcie procedur administracyjnych umożliwiających prawną ochronę konserwatorską wszystkich tablic autorstwa Karola Tchorka na terenie Warszawy"."Tablice Karola Tchorka znajdują się na obiektach mających różnych właścicieli. Ponad połowa z nich należy jednak do miasta i to ono na początku zapłaci za ich naprawę. Będziemy żądać zwrotu pieniędzy od Klubu 'Gazety Polskiej'" - zapowiada Michał Krasucki. Według dziennika konserwator powiadomił o sprawie policję, zgłaszając uszkodzenie mienia oraz znieważenie miejsc pamięci. W przypadku, gdy tablica wisi na budynku wpisanym do rejestru zabytków, jest także podstawa do ścigania sprawców z art. 108. Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Policja poinformowała stołecznego konserwatora zabytków, że sprawa została przez nią skierowana do prokuratury.

Sieradz: Zdewastowano drzwi kościoła. Policja poszukuje sprawcy

Krasucki ogłosił, że wystąpi do wojewódzkiego konserwatora zabytków o objęcie wszystkich tablic Karola Tchorka ścisłą ochroną poprzez wpis do rejestru zabytków - podała gazeta.

Wykute w piaskowcu tablice pamięci zaprojektowane w końcu lat 40. XX w. przez rzeźbiarza Karola Tchorka można spotkać w wielu punktach Warszawy, w miejscach walk i martyrologii jej mieszkańców w czasie II wojny światowej. Wiele z nich jest umieszczonych na murach budynków. Inne są wolnostojące. Poświęcone są przede wszystkim ofiarom egzekucji dokonanych na ulicach stolicy wtedy przez niemieckich okupantów. Zgodnie z oficjalną narracją obowiązującą w okresie powstania tablic Niemcy nazwani są na nich hitlerowcami. Z początku takich upamiętnień było około 200, zachowanych jest 165.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy