Reklama

Reklama

Warszawa: Część aptek wzięła udział w proteście

W Warszawie i okolicach część aptek w poniedziałek została zamknięta na godzinę w ramach protestu aptekarzy. W większości przypadków klienci nie starali się realizować recepty w tym czasie.

W Okręgowej Izbie Aptekarskiej w Warszawie, na ok. 1650 aptek na Mazowszu swój udział w proteście potwierdziło ok. 850 aptek. Jednak Izba nie ma informacji, ile ostatecznie placówek zdecydowało się zamknąć drzwi dla klientów w godz. 13-14.

Reklama

W proteście nie brały udziału apteki należące m.in. do sieci Cefarm - poinformowano w biurze prasowym Centrali Farmaceutycznej Cefarm SA. Także apteki sieci "Dbam o zdrowie" zgodnie z decyzją zarządu nie przerwały swojej pracy w ramach protestu. Jedna z aptek w centrum stolicy pod szyldem "Aptekarz Warszawski" również nie brała udziału w proteście, a pracownik tej apteki tłumaczył taką decyzję "dobrem pacjenta".

Natomiast apteka prywatna w podwarszawskim Milanówku przy ul. Piłsudskiego nie przyjmowała klientów w godz. 13-14, a na drzwiach znalazła się w tym czasie kartka z napisem "PROTEST". Jak powiedziała właścicielka Alicja Galewska, poza zamknięciem apteki na godzinę, farmaceuci sprawdzają tam drobiazgowo wszystkie recepty, a pacjenci, którzy mają recepty z uchybieniami formalnymi, odsyłani są do lekarza.

Do protestu przyłączyła się też apteka prywatna przy Rynku Starego Miasta. Technik farmacji Abina Andraszka powiedziała, że na drzwiach tej apteki była informacja o prowadzonym proteście. Jednak w tych godzinach nie było żadnych klientów, nikt się nie dobijał. Zapewniła, że gdyby przyszedł klient z pilną receptą, z pewnością zostałby obsłużony, mimo protestu.

Także prywatna apteka przy ul. Ząbkowskiej wzięła udział w proteście i między godz. 13 a 14 jej drzwi były zamknięte dla klientów. Jedna z pracujących tam farmaceutek powiedziała, że pracownicy dokładnie sprawdzają czy recepty wypisane są prawidłowo. Dodała, że apteka realizuje głównie recepty od lekarzy z kilku okolicznych przychodni, gdzie medycy wypisują je wręcz wzorowo.

Natomiast w jednej z aptek prywatnych w Falenicy farmaceuta odmówił zrealizowania recepty na lek dla pacjenta po operacji, ponieważ na pieczątce lekarza na recepcie były określone dane dwóch placówek, w których lekarz pracuje. Według farmaceuty, jest to niepotrzebne, a recepta może być nie uwzględniona przez NFZ, który obarczy aptekarza kosztami refundacji.

Naczelna Rada Aptekarska zaapelowała do aptekarzy, by od godz. 13 do 14 leki były wydawane tylko w nagłych przypadkach, zagrażających życiu. NRA domaga się zniesienia w ustawie refundacyjnej kar dla farmaceutów, którzy realizują niewłaściwie wypisane recepty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy