Uszkodzony fragment torów. Maszynista wezwał służby, pociąg zatrzymany
"Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji" - przekazał Donald Tusk, reagując na akcję służb przy torowisku w Życzynie (woj. mazowieckie). Maszynista jednego ze składów zauważył tam uszkodzone szyny - odłamany został fragment toru. W chwili zdarzenia w pociągu znajdowało się dwóch pasażerów oraz kilku członków obsługi. Nikt nie odniósł obrażeń. Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk dodał, że "policja nie potwierdziła wybuchu" w tym rejonie.

W skrócie
- Maszynista zgłosił uszkodzony fragment torów w okolicach Życzyna.
- Na miejscu trwają obecnie działania służb. Sprawa wyjaśniana będzie m.in. przez komisję kolejową.
- W chwili zdarzenia w pociągu znajdowało się dwóch pasażerów oraz kilku członków obsługi. Nikt nie odniósł obrażeń.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
O zdarzeniu poinformował policjantów przed godziną 8 maszynista pociągu, w którym znajdowało się dwóch pasażerów oraz kilku członków obsługi. Policja potwierdziła, że nikt nie odniósł obrażeń.
Uszkodzony fragment torowiska znajduje się w okolicach stacji PKP Mika w województwie mazowieckim. Policja dodała, że ruch kolejowy odbywa się sąsiednim torem.
Uszkodzone tory w Życzynie. Policja i prokuratura badają sprawę
"Po stwierdzeniu uszkodzonej szyny na jednym z torów na miejscu pracują służby. Zespół techniczny zarządcy infrastruktury przystąpi do naprawy, jak tylko służby zakończą swoją pracę. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśnione między innymi przez komisję kolejową" - przekazał zespół prasowy PKP PLK.

Do czasu przywrócenia rozkładowej jazdy pociągów opóźnienia mogą wynosić około 10 minut.
Uszkodzone tory. Donald Tusk: Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji
Do sprawy odniósł się także Donald Tusk. "W sprawie zniszczenia fragmentu torowiska na trasie Dęblin-Warszawa jestem w stałym kontakcie z ministrem spraw wewnętrznych. Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji" - przekazał premier.
Jak dodał szef rządu, nikt nie został poszkodowany, a na miejscu trwają czynności odpowiednich służb.
Niewiele wcześniej rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka przekazała PAP, że chodzi o odłamany niewielki fragment toru. W sieci zaapelowała także o rozwagę.
"Spekulacje mogą wywoływać niepotrzebne emocje i poczucie zagrożenia. Przekazujmy wyłącznie potwierdzone informacje" - napisała Gałecka w serwisie X. "Na ten moment brak podstaw, by mówić o celowym działaniu osób trzecich" - pisała początkowo.
Wcześniej w mediach pojawiły się różne spekulacje. M.in. poseł PiS Paweł Jabłoński pisał w sieci o rzekomym "wysadzeniu jednej z najważniejszych linii kolejowej w Polsce".
Wiceszef MSWiA o uszkodzonych torach: Policja nie potwierdziła wybuchu
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk, który pytany był w Polsat News o ten incydent, podkreślił, że "od dłuższego czasu mamy wiele różnych sabotaży w Polsce". - To może być jeden z takich sabotaży. My tego w żaden sposób nie wykluczamy - dodał.
- Wiemy, że policja nie potwierdza wybuchu w tym rejonie, bo była taka informacja. Policja natychmiast podjęła czynności i z informacji MSWiA wynika, że tego nie potwierdzają - podkreślił Duszczyk.
Jednocześnie wiceszef MSWiA nadmienił, iż "faktem jest, że brakuje kawałka szyny na torze". - Sytuacja jest bardzo poważna i musi być wyjaśniona w bardzo szczegółowy sposób. Działają służby, działa ABW, policja, prokuratura - mówił w Polsat News.
Na krążące doniesienia zareagował też rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
"Starosta garwoliński Iwona Kurowska przechwala się w mediach, że dostała informacje od przedstawicieli Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o tym, że 'na trakcji kolejowej doszło do wybuchu, a incydent jest aktem dywersji'. Stanowczo oświadczam, że nikt z ABW nie kontaktował się ze starostą garwolińskim, ani nie udzielał żadnych informacji" - napisał w serwisie X Dobrzyński.
"Okoliczności i przyczyny tego zdarzenia od rana badają funkcjonariusze policji i ABW. Sprawa jest traktowana absolutnie priorytetowo" - dodał rzecznik.













