Reklama

Reklama

Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok Kościuka

Jak poinformowała w piątek rzecznik prokuratury Anna Drewnowska, Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce, która przejęła śledztwo w sprawie śmierci w płockim zakładzie karnym Sławomira Kościuka, nadal czeka na ostateczne wyniki sekcji zwłok.

Kościuk był jednym z dwóch skazanych przez płocki sąd okręgowy na dożywocie w sprawie porwania i zabójstwa 27-letniego Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy branży mięsnej z Drobina (Mazowieckie). Kilka dni po wyroku, 4 kwietnia, powiesił się w celi.

Reklama

Według wstępnej opinii biegłego z przeprowadzonej 8 kwietnia sekcji zwłok Kościuka, bezpośrednią przyczyną jego śmierci było zawiśnięcie w pętli.

Wcześniej zapowiadano, iż ostateczne wyniki sekcji mogą być znane w ciągu dwóch tygodni, po uzyskaniu wyników badań toksykologicznych oraz na zawartość alkoholu i środków odurzających.

- Śledztwo nadal prowadzone jest w sprawie. Czekamy nadal na ostateczne wyniki sekcji zwłok, które powinny być znane na początku maja - powiedziała Drewnowska.

Śledztwo w sprawie śmierci Kościuka wszczęła płocka prokuratura rejonowa. Sprawę decyzją warszawskiej prokuratury apelacyjnej (PA) przeniesiono do Ostrołęki. Decyzję taką podjęto na wniosek Prokuratury Okręgowej w Płocku.

- Chodziło o uniknięcie zarzutu braku bezstronności - oświadczył rzecznik PA Zbigniew Jaskólski.

Kościuk powiesił się na prześcieradle w celi jednoosobowej płockiego zakładu karnego, w kąciku sanitarnym, między godz. 21.18, kiedy była ostatnia kontrola celi, a 22.00.

W sprawie tej nadal prowadzone jest tam wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, które - jak powiedział dyrektor płockiego zakładu karnego Artur Kowalski - dobiega końca. Przyznał, iż ze zgromadzonego dotychczas w ramach postępowania materiału wynika, że służba więzienna nie popełniła żadnego błędu.

- Obecnie czekamy na wyniki sekcji zwłok. Chcemy sprawę wyjaśnić szczegółowo, tak by nie było żadnych wątpliwości - oświadczył Kowalski. Dodał, iż sprawozdanie z postępowania, które zostanie przedłużone mniej więcej o tydzień - do pierwszych dni maja, zostanie upublicznione. Wcześniej planowano zakończenie postępowania do 28 kwietnia.

Według wcześniejszych informacji rzecznika prasowego płockiego zakładu karnego Piotra Gomułki, Kościuk już po wyroku sądu był uważnie obserwowany przez służby więzienne i nic w jego zachowaniu nie wskazywało, że może targnąć się życie.

Był konsultowany psychologiczne, odbył rozmowy z wychowawcami. Na kilka dni przed śmiercią, 1 kwietnia, miał widzenie z matką i siostrą.

Sąd Okręgowy w Płocku 31 marca skazał 10 oskarżonych w sprawie uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Wyrok nie jest prawomocny. Kary dożywocia sąd wymierzył Sławomirowi Kościukowi i Robertowi Pazikowi, dwóm oskarżonym o zabójstwo Olewnika. Wobec Roberta Pazika sąd zdecydował, iż będzie mógł on ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po upływie 30 lat.

Pozostałych ośmioro oskarżonych sąd skazał na kary od jednego roku w zawieszeniu na 3 lata do 15 lat pozbawienia wolności - w przypadku najwyższych wyroków w większości z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po kilkunastu latach. To oni brali udział w porwaniu, bądź pomagali w przetrzymywaniu uprowadzonego. Jeden z oskarżonych został uniewinniony.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 roku. Wkrótce sprawcy zażądali okupu. Kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003 r. okup - 300 tys. euro - przekazano porywaczom. Jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się okazało miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany - Pazik i Kościuk udusili Krzysztofa Olewnika.

Kościuk miał 51 lat. Podobnie jak Wojciech F., pochodził z Warszawy. Po porwaniu Krzysztofa Olewnika zajmował się dowożeniem jedzenia i pilnowaniem uprowadzonego. Pomagał też w odebraniu okupu.

To on w trakcie śledztwa szczegółowo zrelacjonował jak Krzysztof Olewnik był więziony - najpierw w garażu, przykuty łańcuchem do ściany, a potem w podziemnym betonowym zbiorniku na nieczystości. Szczegółowo opowiadał też o tym, w jaki sposób zginął porwany i wskazał miejsce w lesie na terenie gminy Różan (Mazowieckie), gdzie zakopano zwłoki.

W czasie procesu Kościuk jako pierwszy z oskarżonych składał przed sądem wyjaśnienia. Przyznał się do popełnienia przestępstwa wraz z innym oskarżonym - Robertem Pazikiem. Podkreślał, iż nie brał udziału w uprowadzeniu. Prosił rodzinę Krzysztofa Olewnika o wybaczenie.

Dwa tygodnie temu komendant główny policji Andrzej Matejuk zapowiedział, że sprawę porwania Krzysztofa Olewnika będzie badać ośmiu najlepszych policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych, CBŚ i biura kryminalnego. Wspierają oni prokuratorów z zespołu powołanego przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne