Reklama

Reklama

Sąd apelacyjny podjął decyzję w sprawie Marszu Niepodległości

Sąd II instancji oddalił zażalenie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości na postanowienie sądu I instancji utrzymujące decyzję prezydenta Warszawy o zakazie organizacji marszu planowanego na 11 listopada - poinformował w poniedziałek (9 listopada) pełnomocnik stowarzyszenia mec. Adam Janus. Wcześniej Robert Bąkiewicz informował, że w tym roku marsz będzie "zmotoryzowany".

- Z uwagi na wyczerpanie wszelkich dostępnych w kraju środków prawnych pełnomocnicy złożą skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - zapowiedział w poniedziałek mec. Janus.

Reklama

Sprawa dotyczy decyzji wydanej w piątek przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który nie wyraził zgody na organizację Marszu Niepodległości. Trzaskowski uzasadniał, że decyzję o zakazie organizacji marszu podjął po zasięgnięciu negatywnej opinii sanepidu w tej sprawie. Podkreślił, że opinia ta wskazuje na trudną sytuację epidemiczną szczególnie w Warszawie i na Mazowszu.

Organizatorzy Marszu Niepodległości odwołali się od tej decyzji do Sądu Okręgowego w Warszawie. W sobotę sąd ten oddalił odwołanie i tym samym utrzymał zakaz organizacji marszu. Postanowienie SO było nieprawomocne. W niedzielę po południu pełnomocnik Stowarzyszenia Marsz Niepodległość poinformował, że złożył do Sądu Apelacyjnego w Warszawie zażalenie na postanowienie sądu okręgowego. Zgodnie z przepisami sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie w ciągu 24 godzin od dostarczenia akt sprawy.

Uzasadnienie sądu

W poniedziałek mec. Janus powiedział, że sąd apelacyjny postanowił oddalić zażalenie stowarzyszenia. - W uzasadnieniu sąd podkreślił, że w pełni podziela poglądy zaprezentowane w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia, jak i w uzasadnieniu zażalenia stowarzyszenia sprowadzające się do tego, iż istotną rolę w demokratycznym państwie prawnym pełni wolność zgromadzeń, stanowiąc jeden z podstawowych warunków istnienia społeczeństwa demokratycznego i jest jednym z filarów praw człowieka - przekazał adwokat.

Jednak - jak dodał - zdaniem SA "w sprawie mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją, o jakiej mowa w art. 14 pkt 2 ustawy prawo o zgromadzeniach, czyli zagrożenia życia lub zdrowia w znacznych rozmiarach".

- Zdaniem pełnomocników stowarzyszenia w toku przeprowadzonego przez prezydenta Warszawy postępowania administracyjnego nie wykazano, aby zagrożenie dla życia i zdrowia zostało uprawdopodobnione w stopniu znacznym. Ponadto nie sposób podzielić poglądu zaprezentowanego w treści uzasadnienia, że obecność prezydenta Warszawy podczas ostatnich zgromadzeń spontanicznych, czyli tzw. Strajku Kobiet, była jedynie dla pilnowania czy nie dochodzi do naruszenia porządku publicznego - ocenił mec. Janus.

Jak zapowiedział "z powyższych względów" w sprawie zostanie złożona skarga do ETPC.

Zapowiedź Bąkiewicza

Z kolei w niedzielę wieczorem prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz informował, że w tym roku marsz będzie "zmotoryzowany". "Mając na uwadze bezpieczeństwo naszych uczestników, a przede wszystkim weteranów, którzy co roku nam towarzyszyli, zdecydowaliśmy się zmienić formułę naszego wydarzenia. 11 listopada zapraszamy wszystkich Polaków do tego, aby przyjechać do Warszawy na rondo Romana Dmowskiego samochodami i motocyklami" - przekazało w oświadczeniu stowarzyszenie.

Pytana o zmianę formuły zgromadzenia rzeczniczka stołecznego ratusza podkreśliła, że zgodnie z przepisami przejazdu samochodowego nie sposób uznać za zgromadzenie. Jednocześnie jednak mówiła, że aby zorganizować przejazd ulicami Warszawy, organizatorzy Marszu Niepodległości powinni uzyskać odpowiednie zezwolenie w ratuszu. Jak dodawała, jeśli tego nie zrobią - a jest prawdopodobne, że nie zdążą - przejazd będzie stanowił wykroczenie drogowe.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje