Reklama

Reklama

"Rozległ się potworny huk". Zeznania ws. wypadku na moście Grota-Roweckiego

Wyglądało to tak, jakby autobus chciał zmienić pas. Zaczął delikatnie skręcać, a potem rozległ się potworny huk, jakby kontener ze szkłem spadał - relacjonowała przed sądem Maja, która była świadkiem wypadku autobusu, który spowodował kierowca po amfetaminie. Pojazd przebił się przez barierki na moście Grota-Roweckiego w Warszawie.

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces Tomasza U., kierowcy autobusu miejskiego, który w 2020 roku spowodował tragiczny wypadek na moście Grota-Roweckiego. Autobus z firmy Arriva, linii 186, którym podróżowało 40 osób, przebił bariery energochłonne i spadł z wiaduktu. Zginęła wówczas jedna pasażerka, ranne zostały 22 osoby, z czego trzy były w stanie ciężkim. Tomasz U. przyznał się, że spowodował wypadek oraz że miał amfetaminę i ją zażył.

- Na kamerze widać kierującego pojazdem. Zamykają mu się oczy, o 12.37.53 sekundy zasnął, pięć sekund później doszło do wypadku - zeznawał zaraz po wypadku funkcjonariusz policji odpowiedzialny za zabezpieczenie monitoringu z pojazdu. We wtorek nie był w stanie sobie przypomnieć wszystkich szczegółów sprawy, dlatego sędzia Wojciech Małek odczytał jego zeznania z akt.

Reklama

Zeznania świadków

Zdarzenie doskonale pamiętali za to bezpośredni świadkowie. Kamil, rowerzysta, który widział spadający z mostu pojazd, ledwie panował nad emocjami. Sędzia upewniał się nawet, czy może kontynuować składanie zeznań.

- Jechałem do pracy rowerem od strony Żerania, pod wiaduktem na Trasie Toruńskiej. Wtedy doszło do zdarzenia, część autobusu przeleciała przez barierkę, część osób została wyrzucona. Pomagałem na początku tym, którzy wypadli, potem wyciągnąć z pojazdu kobietę, która zginęła. Próbowaliśmy jej pomóc, ale po źrenicach i oddechu widać było, że jest bardzo źle - relacjonował sądowi mężczyzna. Opowiadał, jak pomagał poszkodowanym znaleźć telefony, skontaktować się z bliskimi. Potem i jemu zrobiło się słabo - udzielając pomocy uszkodził sobie rękę. Świadek zeznał, że w tym czasie inny rowerzysta wyważył przednie okno i pomagał wydostać się kierowcy. - Wydaje mi się, że kierowca się oddalił - dodał.

Maja i Aleksander, dwoje studentów jechało autem tuż za autobusem. - Wyglądało to tak, jakby autobus chciał zmienić pas. Zaczął delikatnie skręcać, a potem rozległ się potworny huk, jakby kontener ze szkłem spadał - zeznała dziewczyna. Mówiła, że wysiadła i zaczęła się rozglądać, komu można pomóc, a jej chłopak dzwonił na numer alarmowy.

- Jechaliśmy kończącym się pasem i nic szczególnego się nie działo aż do momentu, kiedy kierowca powinien zmienić pas i wtedy doszło do wypadku - zeznawał Aleksander. Chłopak z wiaduktu relacjonował dyspozytorce pogotowia, co się dzieje.

- Udzielaliśmy też pomocy pani, która była w ciężkim szoku, usiadła na ziemi, zabraliśmy ją do auta - mówiła przed sądem Maja.

Przesłuchanie koordynatora ds. nadzoru przewozu z Arrivy

Sąd przesłuchał też koordynatora ds. nadzoru przewozu z Arrivy Bartosza Porczyńskiego. Mężczyzna zeznał, że kierowca mógł zawsze - zarówno przed pracą jak i w trakcie - zgłosić złe samopoczucie i nie kontynuować jazdy. Stwierdził, że stan techniczny pojazdów był kontrolowany zarówno w warsztacie po zakończonej jeździe, jak i rano przed wyjazdem na trasę przez kierowcę. Kierujący byli sprawdzani pod kątem trzeźwości przed podjęciem pracy, a autobus, który zjechał z wiaduktu miał wbudowany alkomat.

- W tym czasie żadna firma przewozowa w Warszawie nie prowadziła badań pod kątem środków odurzających, wydaje mi się, że firma nie ma prawnych możliwości - zeznał Porczyński.

Mecenas Ewa Waszkowiak powiedziała, że obrona czeka na rozpatrzenie wniosku o powołanie biegłego w zakresie konstrukcji budowlanej wiaduktu. Odpowiedni wniosek został złożony jeszcze na poprzedniej rozprawie, sędzia Wojciech Małek we wtorek zapowiedział, że o powołaniu biegłego zdecyduje po uzupełniającym przesłuchaniu autora już powstałej ekspertyzy o przyczynach wypadku. Kolejna rozprawa odbędzie się 24 maja, sąd będzie kontynuował przesłuchania świadków.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy