Reklama

Reklama

Rondo Dmowskiego zmieni nazwę na Praw Kobiet? Morawiecki: Proszę o opamiętanie

Przeciwko zmianie nazwy ronda Dmowskiego protestowali na konferencji pod stołecznym ratuszem przedstawiciele Konfederacji, Ruchu Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej. Zmianie sprzeciwia się prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki, a premier Mateusz Morawiecki poprosił radnych i prezydenta Warszawy "o opamiętanie". W czwartek Rada Warszawy przyjęła petycję w sprawie zmiany nazwy ronda.

W czwartek radni przegłosowali uchwałę o przyjęciu petycji o zmianie nazwy ronda Dmowskiego na rondo Praw Kobiet. Nie oznacza to jednak zmiany nazwy ronda. 

Za przyjęciem petycji o zmianie nazwy ronda głosowało 34 radnych, 19 było przeciw, a 5 wstrzymało się od głosu. - Tylko 5-6 procent nazw obiektów miejskich i ulic dotyczy kobiet. Reszta jest związana z mężczyznami - mówiła przed głosowaniem Agata Diduszko-Zyglewska (KO). Zaznaczyła też, że to miejsce to centrum historycznych protestów o niespotykanej skali w obronie praw kobiet.

Mateusz Morawiecki: Warszawa to stolica całej Polski

"Coś niepokojącego dzieje się w Warszawie. Najpierw anulowano święta Bożego Narodzenia na grafikach, którymi oklejono metro. Teraz stołeczni radni chcą anulować Rondo Romana Dmowskiego. Czy to prezydent Trzaskowski pisze nowy rozdział polskiej historii. Rozdział, w którym nie ma miejsca dla bohaterów naszej niepodległości?" - napisał Mateusz Morawiecki na Facebooku.

Reklama

Premier nawiązał w ten sposób do przyjętej w czwartek przez Radę Warszawy petycji dotyczącej zmiany nazwy ronda im. Romana Dmowskiego w centrum Warszawy na rondo Praw Kobiet.

Morawiecki podkreślił we wpisie, że "Roman Dmowski, czy to się kierownictwu Platformy Obywatelskiej podoba czy nie, jest i będzie już na zawsze ojcem wolnej Polski, wybitnym współtwórcą niepodległej Rzeczypospolitej".

Premier zauważył, że w Warszawie "nadal jest wiele miejsc, które są symbolami komunistycznej dyktatury". Według premiera "to ogromny wstyd dla stolicy Polski, że do dziś nie pozbyła się narzuconego przez komunistów nazewnictwa".

"Rozumiem, że prezydentowi Trzaskowskiemu nie przeszkadza ul. Związku Walki Młodych. Za to przeszkadza Roman Dmowski i cała piękna patriotyczna tradycja ruchu narodowego. Czego możemy spodziewać się dalej? Czy na Muranowie zaraz wróci ul. Nowotki, a zamiast Alei Solidarności będzie znowu ul. Świerczewskiego?" - kontynuował Morawiecki.

"Radnych i prezydenta Warszawy proszę o opamiętanie. Warszawa nie może być przestrzenią realizacji waszych uprzedzeń politycznych. Warszawa to stolica całej Polski" - zakończył swój wpis szef rządu.

Tam zaczyna się Marsz Niepodległości

- Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Uważam, że rondo Dmowskiego powinno zostać przy swojej nazwie - powiedział poseł Konfederacji Michał Urbaniak. Zaapelował też do radnych, by nie zmieniali tej nazwy. - To nie jest tylko sprawa miasta Warszawa. To rondo symboliczne, to rondo w centrum Warszawy imienia ojca niepodległości. Jest znane choćby z tego, że to właśnie tu zaczyna się Marsz Niepodległości - dodał.

Jak zaznaczył, są inne miejsca, które mogłyby się tak nazywać. - Zostawmy rondo Dmowskiego. Niech jego imię pozostanie w centrum Warszawy dla pokoleń, ponieważ to człowiek, któremu to się należy, za to, co zrobił dla Polski - podkreślił.

Do sprawy odniósł się także prezes warszawskiego Ruchu Narodowego Aleksander Kowaliński. - To, co przegłosowali radni Warszawy, wpisuje się w pewien bardzo niepokojący trend, który ma miejsce w mieście. Warszawa, która według prezydenta Trzaskowskiego miała być miastem dla wszystkich, staje się miastem wyłącznie dla lewicy. Miastem, w którym lewica może wszystko, a prawica jest coraz bardziej systemowo zwalczana - powiedział. - Tego typu działania podejmowane przez radnych, działania obliczone na usunięcie z przestrzeni publicznej Romana Dmowskiego spotkają się ze sprzeciwem społecznym. Obawiam się, że tym gestem Platforma może otworzyć niejako "puszkę Pandory" i rozpocząć w całej Polsce polsko-polską wojnę pomnikową - dodał.

Apel Młodzieży Wszechpolskiej

Przeciwko zmianie nazwy zaprotestowała też Młodzież Wszechpolska. - Naszym zdaniem próba zmiany nazwy ronda Dmowskiego jest konsekwentną linią próby zawłaszczania przestrzeni publicznej przez postmodernistów i demoliberałów. Apelujemy do prezydenta Trzaskowskiego i rady Warszawy, żeby zajęli się rzeczami ważnymi, np. patodeweloperami, kwestią reprywatyzacji. A niech zostawią tego wielkiego Polaka - Romana Dmowskiego - przekazał sekretarz okręgu mazowieckiego Młodzieży Wszechpolskiej Adam Leszczyński.

Zdaniem Michała Nieznańskiego przedstawiciela Ruchu Narodowego Warszawa "Roman Dmowski jest marginalizowany i w szkołach, i w przestrzeni publicznej".

- Wszędzie mamy przecież i ulice, i pomniki Piłsudskiego, a tak mało jest Romana Dmowskiego. I jeszcze próbuje się go zepchnąć na margines, tak, żeby nie było o nim żadnych wspomnień. Rondo Dmowskiego to nie tylko miejsce, skąd startuje Marsz Niepodległości, ale tam również startują stołeczne obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. To miejsce mocno symboliczne dla warszawskich patriotów. Dlatego my nie prosimy, my żądamy, żeby ręce ratusza nie dotykały ronda Dmowskiego - podkreślił Nieznański.

Prezes IPN przeciw zmianie nazwy

Przeciw proponowanej zmianie zaprotestował też w oświadczeniu prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki. 

"Z zaniepokojeniem i zdziwieniem przyjąłem informację o przyjęciu przez Radę Warszawy petycji dotyczącej zmiany nazwy ronda Dmowskiego na rondo Praw Kobiet. Roman Dmowski to wybitny mąż stanu, jeden z ojców polskiej niepodległości. Przez swą działalność dyplomatyczną, polityczną i publicystyczną w znacznym stopniu przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku" - napisał w oświadczeniu. 

W jego ocenie dotychczas funkcjonująca nazwa tego miejsca jest właściwym upamiętnieniem działalności Dmowskiego i nie może dla niego zabraknąć w stolicy godnego miejsca, tak jak dla Józefa Piłsudskiego, Romana Daszyńskiego, Wincentego Witosa i innych.

"Próba zmiany nazwy ronda Romana Dmowskiego na rondo Praw Kobiet nosi znamiona wplatania historii w bieżącą walkę polityczną. Działania tego męża stanu przyczyniły się do budowy polskiej państwowości i demokracji. Nie zasłużył sobie na wyrugowanie go z tak ważnego miejsca w Warszawie" - stwierdził Nawrocki.

Prezes Instytutu napisał, ze stanowczo protestuje przeciwko takim działaniom ze strony warszawskich radnych.

Reklama

Reklama

Reklama