Reklama

Reklama

RMF24: Tajemnicza śmierć więźnia. Wersja policji wątpliwa?

​Śledczy przeprowadzą eksperyment w śledztwie dotyczącym tajemniczej śmierci więźnia konwojowanego przez policjantów w Lipsku na Mazowszu. Na początku maja mężczyzna, który miał ręce skute kajdankami - wyciągnął funkcjonariuszowi broń, przeładował i śmiertelnie się postrzelił - tak zeznali policjanci.

Jak dowiedział się nieoficjalnie reporter radia RMF FM Krzysztof Zasada, wersja policjantów budzi wiele wątpliwości prokuratorów. Także dlatego, że jeden z policjantów jadących samochodem zeznał, że w ogóle nie słyszał strzału, choć kula utkwiła w dachu radiowozu. Śledczy w związku z tym rozpatrują też inną hipotezę. Według nich, konwojujący policjant mógł sam wyciągnąć broń, by na przykład grozić aresztantowi. Do wystrzału doszło na niewielkim rondzie, gdy samochód się gwałtownie przechylił. Być może - jak powiedział jeden ze śledczych - doszło do szarpaniny i wtedy padł strzał.

Reklama

Oprócz wyników eksperymentu o kierunku śledztwa zdecyduje też opinia balistyczna, a także badanie śladów prochu na ubraniach i ciałach osób znajdujących się wtedy wewnątrz pojazdu.

(abs)

Krzysztof Zasada




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje