Reklama

Reklama

RMF24: Pożar Mostu Łazienkowskiego. Jest prokuratorskie postępowanie

Prokuratura zajęła się pożarem Mostu Łazienkowskiego w Warszawie. Na przeprawie, która wczoraj stanęła w płomieniach, pracuje dwóch śledczych. Ogień udało się ugasić dopiero nad ranem, po 12 godzinach akcji.

Postępowanie prokuratorskie prowadzone jest w oparciu o artykuł 163 kodeksu karnego. W tym przypadku chodzi o spowodowanie pożaru, który mógł wywołać straty znacznych rozmiarów.

Reklama

Na miejscu z prokuratorami pracują biegli, m.in. z dziedziny pożarnictwa. Mają ustalić, co było przyczyną pożaru, a także czy mogło dojść do celowego podpalenia. Przesłuchiwani są także świadkowie. Chodzi m.in. o osoby, które zawiadomiły o pożarze, a także o robotników, którzy prowadzili prace pod mostem.

Trasa Łazienkowska jest zamknięta, zarówno dla ruchu samochodowego, jak i pieszego. Autobusy komunikacji miejskiej zostały skierowane na trasy objazdowe przez Most Poniatowskiego.

Po pożarze zniszczona jest nawierzchnia pasów dla samochodów. Skrajne, prawe pasy - przeznaczone dla komunikacji miejskiej - nie są uszkodzone. To, czy ruch autobusów zostanie przywrócony, zależy teraz od oceny ekspertów. Jak usłyszał reporter RMF FM od wiceprezydenta Warszawy Jarosława Jóźwiaka, najważniejsze jest sprawdzenie, w jakim stanie jest stalowa konstrukcja przeprawy. Wiadomo już, że połowa nawierzchni jezdni i izolacja jest do wymiany. Te prace - jeśli konstrukcja nie jest uszkodzona - mogą potrwać nawet kilka tygodni. Jak zastrzegł Jóźwiak, do remontu potrzebne są dni bez opadów.

Teraz strażacy sprawdzają, czy jest jeszcze jakieś zarzewie ognia i dogaszają małe ogniska.

"Żadnych przyczyn nie możemy wykluczać, ale trzeba poczekać na dochodzenie, które będą prowadziły policja i prokuratura. Na razie nie można potwierdzić jednoznacznie żadnej przyczyny" - mówi komendant miejski PSP w Warszawie Zbigniew Szczygieł.

Pożar został ugaszony po 12 godzinach, nikt nie ucierpiał. W akcji brało udział 76 jednostek straży pożarnej, czyli prawie 150 strażaków. Na miejscu pozostają, zarówno z jednej i z drugiej strony Wisły, 23 zastępy, które monitorują sytuację.

"Ze wstępnych informacji wynika, że mogły zapalić się deski, które były składowane pod mostem. W wyniku tego pożaru zapaliły się drewniane podesty techniczne, które są uzupełnieniem konstrukcji stalowej tego mostu" - mówi rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak.

Wysoka temperatura spowodowała również odkształcenie asfaltu na fragmencie jezdni. Most jest wykonany ze stali, spawany i nitowany, ale ma też - pod środkową częścią - elementy drewniane - podesty techniczne, które pozwalają m.in. na wygłuszenie mostu. Znajdują się między nimi także instalacje ciepłownicza i gazowa - ta ostatnia została ze względów bezpieczeństwa odłączona.

Podczas gaszenia pożaru strażacy pracowali zarówno od praskiej strony - od strony Wału Miedzeszyńskiego, jak i od lewego brzegu Wisły, od Czerniakowa. Na miejsce przyjechały jednostki gaśnicze oraz kilka innych jednostek pomocniczych wyposażonych m.in. w pompy dużej wydajności, skierowano na miejsce także trzy podnośniki i początkowo trzy łodzie.

Jak mówi Michał Konopka ze stołecznej straży pożarnej, to był bardzo trudny rodzaj pożaru, bo gdy strażacy ugasili ogień w jednym miejscu, nowe zarzewia ognia pojawiały się w kolejnych fragmentach.

(mpw)

Krzysztof Zasada

Dowiedz się więcej na temat: Most Łazienkowski | pożar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne