Reklama

Reklama

RMF: Śmiertelne postrzelenie 31-latki. Użycie broni zasadne?

Użycie broni podczas interwencji w Żyrardowie było zasadne - takie, jak dowiedział się reporter RMF FM, są wstępne ustalenia wewnętrznego postępowania w policji. W miniony czwartek (18 czerwca) funkcjonariusz śmiertelnie postrzelił kobietę, która zaatakowała go nożami.

Wszczęto już śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa - kobieta zaatakowała swojego partnera. To właśnie w tej sprawie policjanci przyjechali do jednego z mieszkań w Żyrardowie.

Kobieta nożami zaatakowała także funkcjonariuszy, nie reagując na użyty wobec niej gaz, ani strzał ostrzegawczy. Zarządzono już sekcję zwłok, która zostanie przeprowadzona jutro. Wtedy być może okaże się, dlaczego kobieta była tak agresywna.

Prokuratura będzie też wyjaśniać - odrębnie od policji - zasadność użycia broni. Pistolet został już zabezpieczony. Śledczy mają też noże, którymi posługiwała się kobieta. Przesłuchano świadków.

Reklama

Policjanci zostali wezwani do awantury domowej

W czwartek około godziny 21. policjanci wezwani zostali do awantury domowej, w czasie której miało dojść do użycia noża. W mieszkaniu jednej z żyrardowskich kamienic znaleźli zakrwawionego mężczyznę, na podwórzu zaś zastali agresywną kobietę, trzymającą w rękach dwa noże.

Jak relacjonuje rzeczniczka mazowieckiej policji podinsp. Katarzyna Kucharska: "Po wejściu do mieszkania potwierdzono, że na podłodze leży zakrwawiony mężczyzna. Policjanci zaczęli udzielać mu pomocy, gdy usłyszeli krzyki dochodzące z podwórka. Na zewnątrz zobaczyli kobietę, która była agresywna".

31-latka zachowywała się - jak podaje policja - irracjonalnie, atakowała policjantów, nie reagując ani na ich wezwania, ani na użycie gazu łzawiącego. Nie zadziałał także oddany w powietrze strzał ostrzegawczy.

Kolejny oddany został w jej kierunku - jak zaznacza podinsp. Kucharska: "w celu odparcia bezpośredniego zamachu na życie funkcjonariuszy".

Rannej kobiecie policjanci natychmiast udzielili pomocy, którą kontynuowali wezwani na miejsce ratownicy medyczni.

Mimo to 31-latka zmarła w szpitalu.

Do szpitala trafił także zraniony przez nią mężczyzna.

Autor: Krzysztof Zasada

Opracowanie: Magdalena Partyła

Czytaj więcej na stronie RMF 24

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy