Reklama

Premier Morawiecki: Wyciek ścieków do Wisły w Warszawie nie jest kontrolowany

"Wyciek ścieków do Wisły w Warszawie nie jest kontrolowany i stanowi zagrożenie dla mieszkańców miast w dole rzeki" - ocenił w środę premier Mateusz Morawiecki. Premier podkreślił, że w sprawie tej "katastrofy ekologicznej" władze Warszawy "chowają głowę w piasek".

"Chowanie głowy w piasek, widać po tym, jak władze w Warszawie radzą sobie - w cudzysłowie - z katastrofa ekologiczną. Słyszycie państwo ich ekspertów, a czasami najwyższych urzędników magistratu warszawskiego, że jest to kontrolowany ściek. No, nie jest to nic kontrolowanego, jest to niekontrolowany wyciek ogromnej ilości nieczystości, ścieków bezpośrednio do Wisły" - ocenił w środę na konferencji prasowej w Świecku premier Morawiecki.

Dodał, że wyciek ścieków do rzeki w Warszawie stanowi zagrożenie dla innych miast, dla "mieszkańców, turystów, dla wszystkich, którzy w dole Wisły korzystają z naszej królowej rzek". "My konkretnie zabraliśmy się za ten temat i za kilka dni będziemy pokazywać tego rezultat" - zapowiedział.

Reklama

Awaria w "Czajce"

Do awarii jednego z kolektorów, przesyłających ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka", doszło 27 sierpnia. Nieczystości skierowano wówczas do drugiego kolektora, który jednak 28 sierpnia przestał funkcjonować. Od tego dnia do Wisły zrzucane są nieoczyszczone ścieki.

W reakcji na awarię premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o budowie alternatywnego rurociągu bezpośrednio przesyłającego nieczystości do oczyszczalni, który zostanie ułożony na nowo budowanym moście pontonowym. Pomoc rządu przyjęły władze stolicy. Jak poinformował we wtorek przed południem szef MON Mariusz Błaszczak, Wojsko Polskie zakończyło już budowę tej przeprawy.

Najnowszy komunikat GIOŚ

Nieczystości z części lewobrzeżnej Warszawy spuszczane są do Wisły od 28 sierpnia w związku z awarią kolektorów. Miasto, by ograniczyć szkodliwość nieczystości, zdecydowało o oczyszczaniu ich ozonowaną wodą. Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski przekazał, że po analizie próbek wody udaje się usuwać 90 proc. wszystkich bakterii. Trzaskowski wskazał ponadto, że zawartość tlenu w wodzie zwiększyła się o 300 proc., co pomaga samooczyszczaniu rzeki.

W środę na Twitterze rzeczniczka GIOŚ poinformowała, że w ściekach komunalnych zrzucanych przez MPWiK są też ścieki przemysłowe z ponad stu zakładów. W związku z tym - wskazała - istnieje zagrożenie skażenia wody metalami ciężkimi i substancjami ropopochodnymi. "Inspektorzy pozyskali listę podmiotów od firmy (MPWiK). Trwa analiza pozwoleń wodnoprawnych" - przekazała rzeczniczka.

Borowska wyjaśniła, że inspektorzy dokumenty z listą zakładów wprowadzających ścieki przemysłowe do systemu MPWiK, której zażądali podczas kontroli, otrzymali w poniedziałek.

Łącznie jest to 118 zakładów znajdujących się na lewym brzegu Wisły. Wśród nich są: warszawska huta, instytut szczepionkowy, Instytut Chemii Fizycznej PAN, zakłady lotnicze, warsztaty samochodowe, warszawskie tramwaje i sieci handlowe. Inspektorzy wyselekcjonowali 40 zakładów, których ścieki odprowadzane do systemu MPWiK mogą być najbardziej niebezpieczne.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska prowadzi analizę pozwoleń wodnoprawnych, w których powinna być informacja na temat stanu ścieków przemysłowych.

Jak zaznaczyła rzeczniczka GIOŚ, niektóre ścieki przemysłowe mogą być oczyszczane wstępnie. Jednak - jak powiedziała - w ścieku spływającym do Wisły, zawierającym w sobie zarówno nieczystości bytowe, jak i przemysłowe, można spodziewać się takich substancji jak rtęć, kadm, ołów i substancje kancerogenne.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy