Reklama

Reklama

Powódź w Płocku. "Niebezpieczeństwo się oddala"

W Płocku w środę odbyła się konferencja prasowa z udziałem m.in. wiceministrów Macieja Wąsika i Macieja Małeckiego, prezydenta miasta Andrzeja Nowakowskiego, komendanta głównego Straży Pożarnej Andrzeja Bartkowiaka i prezesa Wód Polskich Przemysława Dacy na temat zagrożenia powodziowego w mieście. Jak przekazano, "powódź się oddala". Wyjaśniono też między innymi, dlaczego nie zdecydowano się na wykorzystanie lodołamaczy.

W Płocku od poniedziałku obowiązuje alarm przeciwpowodziowy. Przyczyną jest zator lodowy na Wiśle poniżej miasta - w miejscowości Popłacin, który blokuje swobodny przepływ wody i powoduje przybór rzeki. W związku z rosnącym poziomem Wisły środę wprowadzono ogłoszono także alarm przeciwpowodziowy w siedmiu położonych nad Wisłą gminach powiatu płockiego.

W środę po południu służby informowały, że sytuacja na Wiśle w miejscowości Popłacin, czyli poniżej Płocka, ustabilizowała się. Według tych danych na rzece od mostu drogowo-kolejowego w Płocku w kierunku Włocławka zaobserwowano już ruch wody, a tafla lodu zmieniła swe położenie.

Reklama

- Monitorowaliśmy sytuację. (...) Powódź się oddala. Widok ten napawa nadzieją, chociaż lód spływa niżej do Włocławka, zobaczymy, co będzie dalej. Na razie mamy chwilę oddechu i wygląda na to, że w tym momencie niebezpieczeństwo powodzi się oddala - powiedział wiceminister Maciej Wąsik podczas konferencji prasowej. - Poziom wody szybko opada i to jest bardzo dobra wiadomość dla Płocka oraz całego powiatu - dodał.

- Chciałbym z tego miejsca podziękować tym wszystkim, którzy przez ostatnie dni bardzo ciężko pracowali dzień i noc po to, żeby zabezpieczyć mienie mieszkańców. Myślę, że współpraca władz rządowych i samorządowych była kapitalna - powiedział Wąsik.

- Bardzo dziękuję Wodom Polskim za monitorowanie sytuacji i to, że mieliśmy cały czas informacje na ten temat. Świetna współpraca Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej, z czego cieszę się jako wiceminister nadzorujący Państwową Straż Pożarną w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji - dziękował wiceminister.

"System zadziałał wzorowo"

- Po raz kolejny Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy zadziałał w sposób wzorowy. Chcę podziękować wszystkim ok. 130 strażakom, którzy w każdej chwili byli od dwóch dób rotacyjnie w działaniach - powiedział natomiast komendant główny Straży Pożarnej nadbrygadier Andrzeja Bartkowiak. 

- Gorące podziękowania dla każdego strażaka Ochotniczej Straży Pożarnej i Państwowej Straży Pożarnej oraz dla komendantów, dowódców, samorządu za współpracę z Komendą Główną, a także panom ministrom za wsparcie - dodał. - Współpraca jest na najwyższym poziomie - nie zejdziemy z wałów do czasu, kiedy nie będzie bezpiecznie. Chcę zapewnić mieszkańców Płocka i okolic, że na Ochotniczą Straż Pożarną i Państwową Straż Pożarną zawsze możecie liczyć - zaznaczył Bartkowiak.

Dlaczego nie użyto lodołamaczy?

Wiceszef resortu aktywów państwowych Maciej Małecki wyjaśnił natomiast, dlaczego w Płocku nie użyto lodołamaczy. Jak zapewnił, we Włocławku stacjonują lodołamacze, które znajdują się "w pełnej gotowości do akcji". - Wystarczy sygnał, wystarczy komenda, że można ruszać i lodołamacze będą ruszały ze swoją pracą - dodał.

Małecki zaznaczył przy tym, że użycie lodołamaczy przy temperaturach "mocno ujemnych, przy tej aurze, którą mieliśmy wczoraj, byłoby wywołaniem jeszcze większego problemu dla Płocka".

Ostrzegł, że wejście do akcji lodołamaczy przy ujemnych temperaturach oznaczałoby dramat dla Płocka. Wspomniał, że taka sytuacja - rozpoczęcie kruszenia lodu przy warunkach niesprzyjających - miała miejsce w 1982 roku, gdy doszło do powodzi i zalania przez Wisłę lewobrzeżnej części miasta i pobliskich miejscowości.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje