Reklama

Reklama

Polska w mroźnym uścisku zimy

Koksowniki na przystankach autobusowych, częstsze patrole strażników miejskich szukających bezdomnych, przepełnione noclegownie. Cała Polska mierzy się z mrozami. Słupki rtęci będą dziś oscylować wokół 10. kreski poniżej zera, ale temperatura odczuwalna będzie znacznie niższa - nawet do minus 22 stopni! W nocy temperatura spadnie jeszcze o kilka stopni.

Według zapowiedzi synoptyków, poniedziałek ma być w całym kraju bezchmurny albo z niewielkim zachmurzeniem. Słupki rtęci mają spaść na wschodnich krańcach do 12. kreski poniżej zera, w centrum termometry pokażą minus 10 stopni, a na zachodzie i wybrzeżu - od minus 7 do minus 4 stopni.

Reklama

Bardzo mroźna będzie najbliższa noc. Temperatura spadnie do minus 22 stopni na północnym wschodzie Polski, przez minus 17 w centrum, do minus 10 na zachodzie i wybrzeżu. W dolinach karpackich zanotujemy nawet 24 stopnie mrozu.

W Katowicach grzeją koksowniki

W Rudzie Śląskiej silny mróz unieruchomił rano trzy linie tramwajowe. Przez prawie półtorej godziny naprawiano tam zerwaną trakcję.

Z kolei w centrum Katowic na kilku przystankach autobusowych stoją specjalne kosze z palącym się koksem. Pojawiają się one zawsze wtedy, kiedy mróz sięga kilkunastu stopni. Straż miejska uruchamia natomiast dodatkowe patrole, zwłaszcza w pobliżu kanałów i ogródków działkowych, gdzie mogą być bezdomni. Strażnicy mają mapę takich miejsc. Siedem katowickich noclegowni jest już przepełnionych, ale tam, gdzie to możliwe - np. na korytarzach - przygotowywane są dodatkowe miejsca.

W nocy ze specjalnej linii telefonicznej dla szukających noclegu bezdomnych z województwa śląskiego skorzystały trzy osoby. Numer linii, na który można dzwonić przez całą dobę i bezpłatnie - to 800 100 022.

W Lublinie do mieszkań ruszyli pracownicy socjalni

Podobnie z mrozami radzi sobie Lublin. Na największych przystankach autobusowych w mieście ustawiono koksowniki, noclegownie są otwarte również w dzień, a straż miejska patroluje miejsca, w których mogą przebywać bezdomni - w razie potrzeby strażnicy będą odwozić ich do noclegowni.

Poza tym lubelscy pracownicy socjalni odwiedzają osoby starsze, samotne i niepełnosprawne, by sprawdzić, czy mają czym napalić w piecach, czy nie mają odciętego prądu albo gazu. W razie potrzeby będą im przyznane doraźne zasiłki na zakup opału czy zapłacenie rachunków.

Nie wszyscy chcą korzystać z pomocy

W Gdańsku strażnicy miejscy odwiedzają pustostany, zsypy na śmieci, wiaty - co wieczór około 30 takich miejsc. Jak mówią, w każdym ktoś nocuje, ale przez ostatnie cztery dni do skorzystania z pomocy udało się przekonać jedynie pięć osób. Dwie z nich były na tyle wyziębione, że musiały trafić do szpitali.

W Olsztynie na 100 miejsc w jedynym schronisku jest ponad 170 chętnych. Problemem są głównie bezdomni z mniejszych gmin, którzy zimę wolą spędzać w dużym mieście.

Poznań na koksowniki musi poczekać

W Poznaniu noclegownie są już przepełnione, ale dla każdego potrzebującego znajdzie się ciepły posiłek i miejsce. Na korytarzach i poddaszach wciąż przybywa tzw. dostawek. W te największe mrozy służby sugerują też przymknięcie oka na bezdomnych, którzy chronią się np. na klatkach schodowych. Im zimniej, tym bardziej aktywne są patrole, które MOPR organizuje ze strażnikami miejskimi i policjantami. W kilku miejscach wydawane są też posiłki.

- Koksowniki na ulicach Poznania na razie się nie pojawią - na to jest jeszcze za ciepło...

W stolicy ruszyły ogrzewalnie

W Warszawie wszystkich 17 schronisk dla bezdomnych jest już przepełnionych. Potrzebujący mogą jeszcze szukać pomocy w dwóch stołecznych noclegowniach. Łącznie pozostało tam około 100 wolnych miejsc. W razie potrzeby zostaną także dołożone materace. Problem w tym, że noclegownie - w przeciwieństwie do schronisk - trzeba rano opuścić. Dlatego w mieście na czas największych mrozów uruchomiono dwie ogrzewalnie.

Poza tym w warszawskich jadłodajniach codziennie wydawanych jest około trzech tysięcy posiłków.

Stuposiany bieszczadzkim biegunem zimna

W Bieszczadach najzimniej - zresztą zgodnie z tradycją - było w Stuposianach. Termometry pokazały tam rano aż 27 stopni mrozu! Rekord padł tam jednak 28 grudnia 1996 roku, kiedy słupki rtęci spadły do 37. kreski poniżej zera. Niewiele cieplej było w Stuposianach 24 stycznia 2006 roku - wtedy termometry pokazały 35 stopni mrozu.

Dzisiaj w Bieszczadach mroźnie było także między innymi w Dynowie, Komańczy i Terce, gdzie temperatura spadała do minus 23-24 stopni. W górnych partiach Bieszczad we znaki dawał się też wiatr wiejący z prędkością 90 kilometrów na godzinę i powodujący zamiecie śnieżne.

Co na rozgrzewkę? Najskuteczniejsze sposoby na mrozy. Podyskutuj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne