Reklama

Reklama

Płock: Trwa zabezpieczanie domów i wałów. Na miejscu 130 strażaków

130 strażaków Państwowej Straży Pożarnej oraz druhów ochotniczych straży pożarnych, a także 50 jednostek sprzętu jest zaangażowanych w działania na terenie powiatu płockiego na Mazowszu. Strażacy pracują przy zabezpieczeniu domów i wałów przeciwpowodziowych w związku z zatorem lodowym, jaki utworzył się na Wiśle.

W Płocku od poniedziałku obowiązuje alarm powodziowy. Przyczyną jest zator lodowy na Wiśle poniżej miasta - w miejscowości Popłacin, który blokuje swobodny przepływ wody i powoduje przybór rzeki. W związku z tym przyborem Wisły prezydent Płocka zdecydował we wtorek po południu o ewakuacji z zagrożonych powodzią terenów osiedla Borowiczki - ul. Gmury. Ewakuowanych ma być 115 osób, a także zwierzęta.

Reklama

Cały czas pracują tam strażacy, którzy zabezpieczają mieszkania oraz wały przeciwpowodziowe. We wtorek wieczorem Komenda Wojewódzka PSP w Warszawie poinformowała, że na terenie powiatu płockiego w działania zaangażowanych jest 130 strażaków PSP oraz druhów ochotniczych straży pożarnych i 50 jednostek sprzętu. "Trwa zabezpieczanie budynków mieszkalnych oraz wałów przeciwpowodziowych w związku z zatorem lodowym na Wiśle" - przekazano.

Jaki poziom Wisły?

Według danych płockiego Urzędu Miasta poziom Wisły we wtorek po południu wynosił tam na poszczególnych wodowskazach: Borowiczki - 430 cm przy stanie alarmowym 345 cm, Grabówka - 435 cm przy stanie alarmowym 340 cm, brama przeciwpowodziowa w porcie Radziwie, w lewobrzeżnej części miasta - 366 cm przy stanie alarmowym 237 cm, a na nabrzeżu PKN Orlen - 771 cm przy stanie alarmowym 700 cm.

Jak informuje płocki Urząd Miasta, jeszcze we wtorek rano Wisła wlała się na bulwary im. Górnickiego w rejonie ul. Rybaki oraz portu jachtowego klubu Morka - ul. Rybaki oraz ul. Kawieckiego ze względów bezpieczeństwa zostały do odwołania całkowicie zamknięte dla ruchu. Służby miejskie, Państwowa Straż Pożarna i żołnierze WOT zabezpieczają budynki na bulwarach wiślanych przed zalaniem.

Rzeka zalała też ul. Gmury w dzielnicy Borowiczki, gdzie są domy jednorodzinne - to najniżej położona ulica w Płocku, sąsiadująca bezpośrednio z rzeką.  Wcześniej, od wtorku rano mieszkańcy zabezpieczali tam domostwa workami z piaskiem, które dostarczyły służby miejskie. Jeszcze w poniedziałek na wypadek ewakuacji przygotowano miejsca noclegowe w jednym z internatów - Bursie Płockiej.

"Woda podeszła już tam pod wały"

W związku z rosnącym poziomem Wisły we wtorek w siedmiu położonych nad rzeką gminach powiatu płockiego: Wyszogród, Gąbin, Mała Wieś, Słupno, Bodzanów, Nowy Duninów i Słubice wprowadzono pogotowie przeciwpowodziowe.

Na ewentualną ewakuację ludzi przygotowują się też służby powiatu płockiego. Kierownik biura spraw obronnych i zarządzania kryzysowego w starostwie płockim Piotr Jakubowski powiedział we wtorek po południu, że "najbardziej zagrożona na ten moment" jest część miejscowości Popłacin, czyli miejsce, gdzie na Wiśle utworzył się zator lodowy. - Woda podeszła już tam pod wały. Byliśmy tu rano, jesteśmy po południu, i widać, że woda idzie zdecydowanie do góry. Mamy w pełni przygotowany magazyn przeciwpowodziowy. W razie potrzeby będziemy musieli ewakuować ludzi z najbardziej zagrożonych terenów. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie - oświadczył Jakubowski.

Największa i najgroźniejsza powódź zatorowa w Polsce

Podczas powodzi w styczniu 1982 r. zalana została lewobrzeżna część Płocka - Radziwie i kilka okolicznych miejscowości. 

Według Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej powódź ta była największą i jednocześnie najgroźniejszą powodzią zatorową w Polsce w XX wieku. Rozległy zator lodowy na Wiśle spowodował wówczas przybór rzeki o 126 cm ponad obserwowany wcześniej najwyższy poziom w historii. Rzeka zalała wtedy ok. 10 tys. ha gruntów i ponad pięć tys. budynków. Ewakuowano ok. 14 tys. ludzi i ok. 12 tys. sztuk zwierząt.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje