Reklama

Reklama

Ostatnie pożegnanie Jerzego Kuleja

"Niedawno odeszli Walasek, Paździor, Olech i Słowakiewicz. Można przypuszczać, że legendarny trener Feliks Stamm tworzy teraz tam, w niebie, drużynę marzeń" - mówił prezes Polskiego Związku Bokserskiego Jerzy Rybicki podczas mszy św. pogrzebowej Jerzego Kuleja.

Koncelebrujący mszę w Katedrze Polowej Wojska Polskiego księża podkreślali, że występy dwukrotnego mistrza olimpijskiego były źródłem narodowej dumy, a zmarły 13 lipca Kulej dla wielu polskich młodych sportowców był i pozostanie niedoścignionym wzorem.

Reklama

W nabożeństwie uczestniczyli m.in. członkowie rodziny Kuleja, jego przyjaciele, w tym znany aktor Daniel Olbrychski, utytułowani pięściarze: Rybicki, Józef Grudzień, Wiesław Rudkowski, Marian Kasprzyk, Janusz Gortat, bracia Paweł i Grzegorz Skrzeczowie, minister sportu i turystyki Joanna Mucha, prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.

- Dla nas wszystkich pozostanie pan ideałem, który nigdy nie padł na deski. Dziękuję za pana pasję, oddanie i entuzjazm. Na zawsze pozostaną w naszej pamięci - powiedziała minister Mucha. - Ból, smutek i żal łączą dziś twoją rodzinę, przyjaciół, kolegów z ringu, sympatyków sportu - mówił prezes Kraśnicki.

Kondukt żałobny przejedzie na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, gdzie Kulej zostanie pochowany.

Wybitny sportowiec urodził się 19 października 1940 roku w Częstochowie. Stoczył 348 walk w karierze; 317 wygrał, sześć zremisował, 25 przegrał. Nigdy nie leżał na deskach ringu. Oprócz złotych medali olimpijskich, które zdobył w Tokio (1964) i Meksyku (1968), w dorobku miał tytuły mistrza Europy (1963, 1965) i wicemistrza (1967). Był absolwentem warszawskiej AWF, a w latach 2001-2005 posłem na Sejm.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje