Ogień objął ponad 100 hektarów. Trwa walka z pożarem lasu na Mazowszu
Ponad 800 strażaków walczy z pożarem lasu w Międzylesiu w powiecie wołomińskim - przekazał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Na miejscu pracują również policjanci i wojsko. "Sytuacja nadal trudna, choć widać dobrze przepracowaną noc. Od wczesnych godzin rannych operują także Black Hawk i Dromadery" - dodał polityk.

W skrócie
- Ponad 800 strażaków oraz policjanci i wojsko biorą udział w akcji gaszenia pożaru lasu w Międzylesiu w powiecie wołomińskim, gdzie ogień objął już ponad 100 hektarów.
- Ewakuowano 42 osoby, zablokowano drogę krajową nr 50, a do działań wykorzystano helikoptery Black Hawk, samoloty Dromader, drony oraz sprzęt obrazujący teren pożaru.
- Intensywność pożaru spadła w nocy, służby zabezpieczają pogorzelisko i okoliczne drogi, a prognoza pogody utrzymuje wysokie zagrożenie pożarowe na Mazowszu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Ogień zgłoszono w czwartek o godz. 13:37. Z pierwszych doniesień wynikało, że żywioł ogarnął pięć hektarów lasu. W komunikacie opublikowanym na X przez Państwową Straż Pożarną o godz. 20 w była mowa o ponad 10 ha. Natomiast, jak w czasie briefingu, który odbył się na miejscu akcji gaśniczej w czwartek przed północą, przekazał wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz, pożar objął już 100 ha. Jak podały Lasy Państwowe, początkowo był to pożar wierzchołkowy, obecnie ma charakter pożaru dolnego.
Akcja gaśnicza w powiecie wołomińskim prowadzona jest na 300 hektarach, a las pali się na ok. 100 ha - powiedział w piątek w Tok FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański.
PremierDonald Tusk napisał w czwartek wieczorem na X: "Służby walczą z pożarem w powiecie wołomińskim. Jestem w stałym kontakcie z ministrem MSWiA i szefami służb - na miejscu działa już policyjny Black Hawk i Dromadery. Kierowane są kolejne siły, a najważniejsze pozostaje bezpieczeństwo mieszkańców i opanowanie sytuacji".
Z kolei minister spraw wewnętrznych i administracjiMarcin Kierwiński napisał na tej platformie, że w akcji bierze udział 75 pojazdów i ok. 400 strażaków PSP i OSP oraz że zadysponowano cztery moduły GFFF przeznaczone do zwalczania wielkopowierzchniowych pożarów lasów przy użyciu pojazdów.
Najnowsze informacje przekazane przez ministra wskazują na to, że obecnie na miejscu działa ponad 800 strażaków. Do akcji zadysponowano 250 pojazdów. Na miejscu są także policja i wojsko.
Pożar lasu na Mazowszu. Przez noc spłynęły nowe informacje
W czwartek przed północą wicepremier i szef MONWładysław Kosiniak-Kamysz zamieścił wpis na X: "Od rana 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej rusza do wsparcia działań przy pożarze w powiecie wołomińskim i mińskim. Sytuacja jest bardzo poważna".
Na briefingu zorganizowanym na miejscu akcji gaśniczej po godz. 23 Leśniakiewicz przekazał, że sztab kryzysowy z udziałem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego zdecydował, że do akcji w piątek rano zostanie włączonych 100 Terytorialsów, a jeszcze w nocy zostanie dostarczony statek bezzałogowy Bayraktar umożliwiający obrazowanie terenu ogarniętego pożarem.
Rzecznik prasowy PSP st. kpt. Wojciech Gralec poinformował PAP późnym wieczorem, że na miejscu trwa odprawa, podczas której strażacy zdecydują o dalszym przebiegu akcji, m.in. o działaniach w nocy.
Wcześniej rzeczniczka prasowa komendanta wojewódzkiego PSP w Warszawie mł. kpt. Karolina Jaworska przekazała PAP, że w akcji gaśniczej na miejscu biorą udział m.in. cztery plutony z pobliskich powiatów: mińskiego, węgrowskiego, legionowskiego i wyszkowskiego. Zadysponowane są dwie kompanie gaśnicze: Narew oraz Wisła. Podkreśliła, że każda kompania liczy kilkudziesięciu strażaków i około 30 pojazdów.
Mazowsze. Intensywność pożaru spadła. W akcji setki strażaków
W nocy w rozmowie z TVN24 Gralec zwrócił uwagę, że od godz. 16-17 w akcji gaśniczej wykorzystywane są drony PSP, ułatwiające dowodzenie działaniami ratowniczymi. Jak wyjaśnił, oprócz kamery w świetle widzialnym, są wyposażone w kamery na podczerwień, co umożliwia wykrycie - nawet pomimo silnego zadymienia - gdzie jest front pożaru, gdzie są zarzewia ognia oraz gdzie występuje wysoka temperatura.
W czwartek w akcji gaśniczej uczestniczyło 390 strażaków, 103 samochody, a także cztery samoloty Lasów Państwowych typu Dromader oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk dokonujący zrzutów wody z wykorzystaniem zbiornika bambi bucket o pojemności trzech tys. litrów. Działania z powietrza wstrzymano ze względu na zapadnięcie ciemności. Rano mają być kontynuowane z wykorzystaniem trzech śmigłowców Lasów Państwowych, policyjnego Balck Hawka oraz czterech samolotów gaśniczych Dromader.
Jak przekazał w czwartek w nocy Sierpatowski, intensywność pożaru spadła. W nocy działania służb skupiły się m.in. na zabezpieczeniu pogorzeliska w celu zapobieżenia rozprzestrzenieniu się pożaru ściółki, a także prewencyjnej wycince drzew w sąsiedztwie DK50, która biegnie w odległości ok. kilometra od pożaru. Ze względu na bezpieczeństwo strażaków, droga na razie pozostaje zamknięta na długości 29 km.
W komunikacie opublikowanym w nocy przez Komendę Stołeczną Policji czytamy: "W lokalizacji Łochów ruch podłączony jest na DK 62 kierunek Węgrów, dalej na DW 637 kierunek Stanisławów, gdzie na skrzyżowaniu z DK 50 należy skręcić w lewo na Mińsk Mazowiecki. Ruch występujący po tej samej trasie w zasięgu wyszukiwania".
Groźny pożar lasu pod Warszawą. Mieszkańcy ewakuowani
Na razie przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Jak oznajmił Sierpatowski, nie ma też żadnych informacji o poszkodowanych.
Szef stołecznej policji, mł. insp. Krzysztof Ogroński przekazał, że do tej pory ewakuowano 42 osoby z 20 budynków. Większość rozjechała się do rodzin. Sześć osób zostało tymczasowo zakwaterowanych w szkole podstawowej w Stanisławowie.
Min. Leśniakiewicz i straż pożarna zaapelowali do okolicznych mieszkańców o ograniczenie zużycia wody, ponieważ do większości działań gaśniczych służby korzystają z instalacji hydrantowej. Ze względu na intensywność pożaru, w czwartek bardzo spadło w niej ciśnienie.
St. kpt. Wojciech Gralec wyraził obawy, że prognoza pogody nie napawa optymizmem - najbliższe dni mają być podobne, czyli słoneczne, z dosyć wysoką temperaturą i dość silnym wiatrem. - Dziś o godz. 13:00 mapka opublikowana przez Laboratorium Ochrony Przeciwpożarowej Lasu Instytutu Badawczego Leśnictwa wskazywała, że na większości terytorium Polski niestety obowiązywał trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego lasu - uczulił.
Zaczęło się od prywatnych lasów. Co wiemy o pożarze na Mazowszu?
Z relacji Jana Kaczmarowskiego, pożarnika LP wynika, że za sprawą spadku temperatury i wzrostu wilgotności w nocy płomienie miały wysokość mniej więcej do kolan. Strażacy próbowali intensywnie wykorzystać tę mniejszą intensywność, żeby "złapać" pożar. Równocześnie próbowano oborać pożarzysko z wykorzystaniem ciągników, tworząc głębokie bruzdy mające zapobiec rozprzestrzenieniu ognia. - Gdybyśmy nie podjęli tych działań w nocy, istniałoby ryzyko, że rano - wraz ze wzrostem temperatury i spadkiem wilgotności - pożar by się podniósł - wyjaśnił Kaczmarowski.
W materiale opublikowanym przez LP, Robert Milewski, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Mińsk, oświadczył, że pożar zaczął się w lasach prywatnych, a wiatr przeniósł go do lasów państwowych leśnictwa Poręby. - Sytuacja jest rozwojowa. Pożar jest nieopanowany do tej chwili - podkreślił.
Jak wskazał Piotr Serafin, nadleśniczy nadleśnictwa Mińsk, tzw. siedliska borowe to głownie zalesienia powojenne, co sprzyjało rozprzestrzenianiu się pożaru.














